Zwyżka na GPW to chwilowa euforia

Jagoda Fryc
opublikowano: 2016-05-17 22:00

O obawach dotyczących ratingu inwestorzy szybko zapomnieli, a uwaga przeniosła się na dane makro i giełdy zagraniczne.

W poniedziałek warszawska giełda była jednym z najmocniejszych parkietów w Europie, ale impuls w postaci zaskakującego braku obniżenia ratingu dla Polski przez agencję Moody’s nie był długotrwały. Eksperci uważają, że teraz inwestorzy skupią się na danych z polskiej gospodarki i sytuacji na rynkach zagranicznych. Tę ostatnią determinować będą posiedzenie Fedu zaplanowane na czerwiec i referendum w Wielkiej Brytanii w sprawie wyjścia kraju z Unii Europejskiej.

— Inwestorzy najprawdopodobniej postanowili na dłużej wrócić z kapitałem nad Wisłę. Gospodarka ponownie znajdzie się w centrum uwagi i teraz to dane z Polski powinny zacząć odgrywać większą rolę, oczywiście poza nastrojami globalnymi. Piątkowy odczyt dynamiki PKB za pierwszy kwartał nie był korzystny, choć i tak znajdujemy się znacząco powyżej średniej europejskiej, a dodatkowo już dziewiąty kwartał z rzędu Polska gospodarka rozwija się w tempie nie niższym niż 3 proc. rocznie. Taka stabilność zdecydowanie wyróżnia nas na tle innych krajów wschodzących, nawet jeśli wzrost jest nieco niższy — zwraca uwagę Mateusz Adamkiewicz, analityk HFT Brokers. W pierwszym kwartale dynamika PKB wyniosła 3 proc., wobec oczekiwanych przez analityków 3,5 proc.

Będzie korekta

Ekspert z HFT uważa, że polskie spółki mogą teraz korzystać na relatywnie słabym złotym,luźnej polityce fiskalnej, a także na poprawiającej się koniunkturze w Europie, a po ostatniej przecenie na parkiecie nie brakuje atrakcyjnie wycenionych akcji.

— Kapitał zagraniczny wchodzi w duże spółki z indeksu WIG20. Na razie firmy małe i średnie, w których dominują rodzimi inwestorzy, zachowują się gorzej, ale jeśli pozytywne nastroje się utrzymają, to również ten segment ponownie może pokonać szeroki rynek. Oczywiście musimy patrzeć na nastroje globalne, które ostatnio nie są najlepsze ze względu na spowolnienie Chin i Stanów Zjednoczonych, ale jeśli tamtejsze rynki nie wpadną w większe tarapaty, to być może przed inwestorami z GPW tworzy się najlepsza okazja inwestycyjna od wielu miesięcy — nie wyklucza Mateusz Adamkiewicz.

Tymczasem Krzysztof Cesarz, zarządzający z Ipopema TFI, prognozuje, że na giełdach Europy Zachodniej i USA możliwa jest korekta, której zasięg szacuje na około 5-10 proc. W takim otoczeniu również nad Wisłą indeksy zanurkują, ale nie więcej niż o 5 proc. — Wyniki spółek nie są rewelacyjne, a wyceny na tamtejszych giełdach są już dosyć wymagające. Poza tym maj i czerwiec to statystycznie słabe miesiące na rynkach akcji, a w dodatku niechęć do podejmowania ryzyka będzie związana z czerwcowym posiedzeniem Fedu i referendum w Wielkiej Brytanii. Myślę, że korekta dokona się do połowy czerwca — prognozuje Krzysztof Cesarz.

Zagrożeń nie brakuje

Mniejszym optymistą jest Grzegorz Mielcarek, prezes Corum TFI, który zwraca uwagę, że poniedziałkowy wystrzał cen akcji to tylko odreagowanie wcześniejszego 10-procentowego spadku.

— Uważam, że taka sama jak perspektywa ratingu jest perspektywa naszej giełdy, czyli negatywna. Inwestorzy zagraniczni już od dawna ograniczają i unikają naszego parkietu, uzasadniając to całą listą zagrożeń. Obawiają się przede wszystkim wpływu polityków na giełdę i spółki na niej notowane, ograniczenia strumienia dywidend na rzecz politycznych interesów, przyszłych problemów budżetowych i wahań złotego, pogarszającego się klimatu inwestycyjnego i spadku inwestycji, braku świeżego kapitału po aneksji OFE, systematycznie zmniejszającej się płynności spółek oraz możliwego pogorszenia na światowym rynku finansowym — wylicza Grzegorz Mielcarek.

Poniedziałkowa euforia była kontynuowana we wtorek jedynie przez pierwsze godziny handlu na GPW. Po południu WIG i WIG20 znów zaczęły spadać. Adrian Apanel, zarządzający funduszami MM Prime TFI, uważa, że rynek powoli będzie wracał do twardych danych.

— W czwartek poznamy dane o produkcji przemysłowej i budowlano-montażowej oraz wyniki sprzedaży detalicznej za kwiecień. Te dane, jak również nastroje na globalnych rynkach akcji będą determinować dalsze ruchy na GPW — dodaje Adrian Apanel.