Żydzi uwierzyli w Polaków

Kamil Kosiński
opublikowano: 29-03-2010, 00:00

Polscy inżynierowie

Miliony euro popłyną do start-upów

Polscy inżynierowie

i izraelski kapitał.

To recepta na globalny

sukces stworzonych

w Polsce technologii.

Marek Borzestowski, współtwórca Wirtualnej Polski i donator think tanku Instytut Sobieskiego, będzie polską twarzą izraelskiej grupy inwestycyjnej Giza. Poza nim w komitecie inwestycyjnym polskiego projektu Gizy znajdą się m.in. Zygmunt Grajkowski, były partner w Enterprise Investors, Bogdan Wiśniewski, były partner w MCI, oraz Dan Star, niegdyś odpowiedzialny za inwestycje funduszu venture koncernu Intel w naszej części Europy.

Raj dla inżynierów

Na inwestycje w polskie firmy technologiczne znajdujące się we wczesnym etapie rozwoju mają dysponować kwotą 60 mln EUR. Strategia Gizy zakłada przeprowadzenie w ciągu najbliższych trzech lat 15-20 inwestycji o wartości 3-6 mln EUR każda. Giza planuje obejmować mniejszościowe udziały w start-upach z branż: teleinformatycznej, medialnej, medycznej i zajmujących się technologiami przyczyniającymi się do ochrony środowiska.

— Klasyczny start-up to firma, która jeszcze nic nie sprzedała. Nas interesują przedsięwzięcia w naprawdę zalążkowym etapie, nawet jeśli nie są jeszcze zarejestrowane jako firmy, ale sprowadzają się do grupy osób pracujących nad jakimś pomysłem — mówi Bogdan Wiśniewski.

— W Polsce są dobrzy inżynierowie i świetne pomysły. Nie ma natomiast otoczenia pozwalającego tym pomysłom rozkwitnąć. Pieniądze unijne idą na portale dla psów czy kotów, a istniejące fundusze venture inwestują w firmy generujące już jakąś sprzedaż, a co za tym idzie, obarczone mniejszym ryzykiem — dodaje Marek Borzestowski.

Konkurenci się cieszą.

— To dobrze, że ktoś chce inwestować w start-upy, bo my będziemy mieli w co inwestować na późniejszym etapie rozwoju tych firm. A optymalny miks ryzyka i potencjalnych zysków jest na etapie wzrostu i ekspansji spółek technologicznych — mówi Tomasz Czechowicz, założyciel MCI Management.

Perełki dla tuzów

Formalnie Giza będzie działała poprzez fundusz inwestycyjny zamknięty aktywów niepublicznych Giza Polish Ventures. Powstanie on z przekształcenia jednego z funduszy z portfela Forum TFI, związanego z Kancelarią Radców Prawnych Oleś Rodzynkiewicz, a 10 z docelowych 60 mln EUR mają doń włożyć polscy inwestorzy prywatni.

— Nie będzie to oferta publiczna. W komitecie inwestycyjnym są ludzie, którzy całą swoją karierę związali z przedsięwzięciami high-tech, i przez nasze kontakty pozyskamy kolejnych inwestorów — zaznacza Marek Borzestowski.

Planowany czas istnienia funduszu to osiem lat, licząc od zakończenia subskrypcji. Możliwe jest jednak przedłużenie tego okresu o kolejne dwa lata.

Główną drogą wyjścia z inwestycji będzie dla Gizy sprzedaż aktywów do międzynarodowych inwestorów strategicznych lub upublicznienie spółek na amerykańskim Nasdaq. To już przetestowana przez Gizę metoda. Jest bowiem jedną z najstarszych izraelskich grup funduszy venture capital. Do tej pory zainwestowała w 95 firm, z których 32 sprzedała potem inwestorom branżowym lub poprzez ofertę publiczną na amerykańskim Nasdaq, giełdach w Izraelu i Szwajcarii. Wśród inwestorów branżowych, którzy zainteresowali się spółkami portfelowymi Gizy, były m.in. Intel (Oplus, DSPC), Texas Instruments (Libit, Butterfly), SanDisk (M-Systems), US Robotics (Scorpio).

Pustynny kraj pełen high-tech

Izrael jest zagłębiem wysokich technologii. A zainicjowało je partnerstwo publiczno-prywatne.

Na początku 2010 r. izraelskie fundusze wysokiego ryzyka dysponowały na inwestycje kwotą 1,2 mld. USD. Około jednej trzeciej tych pieniędzy przeznaczona była na nowe projekty, reszta na kontynuację już rozpoczętych. Według Izraelskiego Centrum Badań nad Funduszami Venture (Israel Venture Capital Research Center — IVCRC), w tym roku instytucje te uzyskają kolejne 500 mln USD, czyli pięć razy więcej, niż rząd Izraela zainwestował w 1993 r. w pobudzenie innowacyjności w swoim kraju.

Siedemnaście lat temu, w ramach programu Yomza (po hebrajsku "inicjatywa"), powstało 10 funduszy venture, w których rząd Izraela miał 40 proc. udziałów, a resztę inwestorzy zagraniczni dysponujący opcją odkupu udziałów od państwa. Zainwestowały one w 15 projektów, z których dziewięć zakończyło się sukcesem, czyli wejściem na giełdę lub sprzedażą firmy inwestorowi strategicznemu. Po tym programie w Izraelu zaczęły powstawać kolejne fundusze venture. Do końca 2009 r. na inwestycje w początkujące firmy technologiczne uzyskały z rynku 13,3 mld USD.

Tylko w 2009 r. wartość wyhodowanych z tych pieniędzy izraelskich firm technologicznych sprzedanych inwestorom strategicznym wyniosła 2,5 mld USD. Największe ubiegłoroczne transakcje to nabycie firmy Solel Solar Systems przez Siemensa za 418 mln USD, firmy Ventor Technologies przez Medtronic za 325 mln USD oraz firmy Guardium przez IBM za 225 mln USD.

Słabość rynków giełdowych sprawiła, że w 2009 r. tylko jedna izraelska spółka technologiczna dokonała pierwszej oferty publicznej. Biofarmaceutyczny D-Pharm ściągnął z parkietu w Tel Awiwie zaledwie 22 mln USD. Jednak izraelskie spółki lądują często na amerykańskim rynku NASDAQ. Trafiło tam dotychczas ponad 70 firm, w które na etapie start-upu zainwestowały izraelskie fundusze wysokiego ryzyka.

W 2009 r. te ostatnie zaangażowały się w 77 nowych przedsięwzięć. Na projekty w Izraelu wydały 410 mln USD. Kolejne 80 mln USD trafiło za granicę. Najaktywniejszym inwestorem były fundusze grupy Terra, które zainwestowały w sześć przedsięwzięć. Kolejne siedem grup funduszy dokonało pięciu inwestycji. Wśród nich była zainteresowana Polską Giza

Kamil Kosiński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu