Co trzeci Polak zbiedniał w czasie dekoniunktury, ale jest więcej zadowolonych z życia
Światowa zawierucha finansowa wdarła się do polskich portfeli, ale nie wydrenowała ich tak mocno jak naszym sąsiadom.
Kryzys gospodarczy z lat 2008--09 odbił się na sytuacji finansowej co trzeciej polskiej rodziny — wynika z badania Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR). 30 proc. przebadanych Polaków deklaruje, że z powodu kryzysu straciło pracę lub doświadczyło obcięcia pensji czy zawieszenia jej wypłacania. To dużo, ale na tle reszty krajów kryzys obszedł się z nami wyjątkowo delikatnie.
Inni mają gorzej
W 29 państwach, w których działa EBOR, kryzys pogorszył sytuację finansową średnio 49 proc. rodzin. W Bułgarii i Serbii odsetek przekroczył 70 proc.
— Polska gospodarka jest jedną z nielicznych, które w naszej części świata uniknęły recesji. Ten dobry wynik w skali makro ma swoje przełożenie na codzienne życie obywateli — mówi Adam Czerniak, ekonomista Invest-Banku.
Bezrobocie wzrosło w mniejszym stopniu, a przeciętne wynagrodzenie — co na tle regionu było rzadkością — rosło w tempie porównywalnym do inflacji, czyli uniknęliśmy spadku realnej siły nabywczej.
— Ponadto społeczeństwo w Polsce jest stosunkowo nisko zadłużone. Mamy dużo kredytów konsumpcyjnych, ale mało hipotecznych, czyli najmocniej obciążających domowe budżety. Dzięki temu gospodarka i konsumenci byli odporni na zawirowania w światowym sektorze finansowym — mówi Aleksandra Świątkowska, ekonomistka PKO BP.
Oko cyklonu
Dobry wynik to jednak też skutek tego, że porównujemy się z wyjątkowo mizernym tłem. Europa Środkowa i Wschodnia uznawana jest za region, z którym ostatni kryzys obszedł się najbrutalniej na świecie.
— W 17 z 29 krajów ponad połowa gospodarstw domowych odczuła kryzys na własnym budżecie. Co więcej, 70 proc. z tych rodzin musiało obciąć wydatki na podstawowe produkty żywnościowe oraz na opiekę zdrowotną i leki. To żywy dowód na to, że światowe zawirowania finansowe wyjątkowo boleśnie odbiły się na Europie wschodzącej — komentuje Erik Berglof, główny ekonomista EBOR.
Kryzys dotarł do regionu wieloma kanałami.
— Cześć krajów doświadczyła nagłego odcięcia od zagranicznego finansowania, inne ucierpiały z powodu nagłego kryzysu w finansach publicznych, a jeszcze inne zostały poturbowane przez załamanie handlu zagranicznego — mówi Adam Czerniak.
Pieniądze to nie wszystko
Co ciekawe, choć duża część gospodarstw domowych w Polsce ucierpiała z powodu kryzysu, statystyczny Kowalski jest dzisiaj bardziej szczęśliwy niż przed przyjściem dekoniunktury. Kiedy w 2006 r. EBOR po raz pierwszy przeprowadził badanie gospodarstw domowych, 50 proc. Polaków twierdziło, że są zadowoleni z życia. Dziś ten odsetek wynosi 56 proc. Tylko w trzech krajach z 29 (Słowenii, Tadżykistanie i Uzbekistanie) ludziom żyje się lepiej.
— O szczęściu konsumentów nie decydują tylko posiadane dochody, ale też poziom życia i stopień rozwoju państwa. W ostatnich latach Polakom poprawił się dostęp do wielu dóbr luksusowych, rozwinęła się infrastruktura publiczna i poprawiła się sytuacja na rynku pracy — bezrobocie, mimo ostatniego wzrostu, nadal jest niższe niż w 2006 r. — mówi Adam Czerniak.
W innych przebadanych przez EBOR krajach wpływ koniunktury na poczucie szczęścia obywateli też jest ograniczony. Choć wskaźniki gospodarcze dla regionu są dziś o wiele gorsze niż w 2006 r., odsetek osób zadowolonych z życia spadł tylko nieznacznie — z 44,2 proc. do 42,7 proc.
— Poziom satysfakcji okazuje się wyjątkowo odporny na zawirowania w realnej gospodarce. Mimo dekoniunktury, w 13 przebadanych krajach odsetek osób zadowolonych życia nawet wzrósł– zaznacza Erik Berglof.
SKUTKI KRYZYSU
Kryzys najmocniej doświadczył osoby najsłabiej zarabiające. Pogorszenie sytuacji materialnej odczuło…
42%
…osób określających swoje dochody jako niskie…
15%
...oraz tyle osób deklarujących swoje dochody jako wysokie.