Spółka obiecuje przełamanie tegorocznego impasu i powrót do zysków. Jednak ich nowa prognoza jest mizerna, więc kurs spada.
Pierwsze półrocze było kiepskie dla Polmosu Lublin. Dlatego zarząd spółki skorygował wczoraj roczną prognozę wyników.
— Już w trzecim kwartale powinniśmy osiągnąć wynik finansowy bliski zera, a na koniec roku zanotować około 2 mln zł zysku — szacuje Waldemar Wasiluk, wiceprezes Polmosu Lublin.
Poprzednia prognoza przewidywała 18 mln zł rocznego zysku wobec 17,6 mln zł w 2004 r. Sprzedaż w IV kwartale będzie wyższa o 16 proc. niż przed rokiem i wyniesie 116 mln zł, a w całym 2005 r. 327 mln zł.
Rynek zareagował na korektę planów negatywnie — kurs spółki spadał wczoraj nawet 4 proc.
Winny Białystok
— Obecne zapowiedzi są bardzo ostrożne. Dziwi mnie znaczna rozbieżność między wysokością prognoz wyniku netto i operacyjnego — mówi Bogna Sikorska, analityk BGŻ.
Spółka zakłada obecnie, że wynik operacyjny sięgnie 9,5 mln zł, poprzednio mówiła o 25 mln zł.
Gorsze wyniki lubelski zakład tłumaczy kosztami (4,4 mln zł) nieudanych starań o przejęcie Polmosu Białystok. Miał też problemy ze sprzedażą za pośrednictwem spółki Carey Agri, z którą konkurował o podlaską firmę. Poniósł ponadto koszty odpraw dla zdymisjonowanych członków zarządu i musiał utworzyć 1,4 mln zł rezerw na zobowiązania.
Marek Malinowski, prezes Polmosu Lublin, podkreśla, że firma realizuje zapisany w prospekcie emisyjnym program inwestycyjny i zaczyna budowę linii rektyfikacji za 11 mln zł.
Rozstanie ze skarbem
Przedstawiciele zarządu spodziewają się także zmian w akcjonariacie. Ze spółki może wyjść skarb państwa, który przy prywatyzacji zostawił sobie 5 proc. Walory te może kupić Grupa Jabłonna, której współwłaścicielem jest Janusz Palikot, posiadająca 38 proc. akcji. Wartość rynkowa firmy jest szacowana na podstawie kursu giełdowego na 160 mln zł.