Warszawska firma nie jest zyskowna, ale to koszt walki o rynek. W 2007 r. zacznie zbieranie profitów i wyjdzie na plus.
Od wtorku można się zapisywać na 7 mln akcji, w tym 4 mln nowej emisji, eCardu, spółki zajmującej się obsługą finansową transakcji, w których nie pokazuje się bezpośrednio karty kredytowej (tzw. CNP). Chodzi m.in. o przelewy internetowe oraz dokonywane za pomocą telefonii mobilnej.
Profity przyjdą
Zapisy potrwają do 30 czerwca. Sęk jednak w tym, że firma nie jest jeszcze zyskowna.
— W tym roku ponosimy większe koszty związane z zatrudnieniem ludzi, wprowadzaniem nowych projektów i zdobywaniem rynku — mówi Konrad Korobowicz, prezes eCardu.
Efektem ma być 873 tys. zł straty. eCard chwali się natomiast, że wypracował sobie dominującą pozycję na rynku z 91-procentowym udziałem. Chodzi jednak o dość wąską specjalizację — transakcje realizowane za pomocą polskich kart, w polskich sklepach w środowisku CNP.
Lepsze perspektywy zarząd spółki roztacza na 2007 r.
— To będzie rok zbierania profitów — twierdzi Dariusz Kucharski, członek zarządu odpowiedzialny za sprawy finansowe.
Zgodnie z prognozą przychody mają wzrosnąć o 182,7 proc. do ponad 26 mln zł, a zamiast straty pojawi się 1,5 mln zł zysku.
eCard ustalił maksymalną cenę emisyjną na 3,5 zł. Ale na tyle zarząd raczej nie liczy, spodziewane wpływy określono bowiem na 8-12 mln zł, co można uzyskać przy cenie od 2 do 3 zł. Uzyskane środki pójdą na poszerzenie oferty produktowej, a 4 mln zł zostaną przeznaczone na akwizycje.
Chrapka na bankomaty
— Interesują nas dwie dziedziny: bankomaty i personalizacja kart płatniczych — zapowiada prezes.
Negocjacje są już prowadzone. eCard chce też tworzyć równolegle własną sieć bankomatów. Efekty tych posunięć nie są ujęte w prognozie, a to będzie trochę spółkę kosztowało.
— Najpierw trzeba oczywiście ponieść koszty, a wpływy w przypadku własnych bankomatów pojawiają się zwykle po kilkunastu miesiącach — przyznaje Dariusz Kucharski.