Zyskowne zlecenia Elektrobudowy

Przemek Barankiewicz
opublikowano: 2004-07-28 00:00

Lipiec nie przyniósł zmian głównych indeksów, ale na niektórych spółkach można było sporo zarobić. Elektrobudowa poszła w górę już o 13 proc. (w sektorze budowlanym lepszy jest tylko Mostostal Siedlce). Katowiczanie mają za sobą najlepszy drugi kwartał od 1999 r. Systematycznie rośnie ich portfel zamówień, który po najnowszym kontrakcie w kopalni Bełchatów znacznie przekroczył już 200 mln zł. Giełda docenia to, że spółka po udanej restrukturyzacji, obejmującej m.in. redukcję etatów (o 8 proc. w ciągu roku), jest dobrze przygotowana do obecnej sytuacji rynkowej. Może obsługiwać rosnącą liczbę niewielkich i średnich zleceń. Jednocześnie dywersyfikuje źródła przychodów, co może się okazać korzystne, jeśli oczekiwane kontrakty w energetyce będą się opóźniać (jak przy projekcie Pątnów II, na który spółka bardzo liczyła).

Po udanym drugim kwartale firma zamknęła półrocze 1,3 mln zł zysku netto i 103,5 mln zł sprzedaży. Plany na cały rok zakładają odpowiednio 5,1 mln i 258 mln zł. Prawdopodobnie roczny zysk okaże się wyższy — do takich ocen skłania nie tylko liczba nowych zleceń (lipcowy kontrakt na 47 mln zł z Orlenem jest najwyższy w historii spółki), ale też dotychczasowe doświadczenia. W okresie 2001-03 firma w pierwszym półroczu straciła łącznie 1,1 mln zł, a w drugim — zyskała 10,8 mln zł. Elektrobudowa przedstawi nową prognozę po zakończeniu tego kwartału. Zarząd woli zapewne dmuchać na zimne, po tym jak w ubiegłym roku nie udało mu się zrealizować nawet obniżonych szacunków.

Wtorek przyniósł wzrost obrotów akcjami spółki. W tym miesiącu są one dwukrotnie wyższe niż w czerwcu, ale jednocześnie dwukrotnie niższe niż w kwietniu i maju. Aż 35 proc. kapitału Elektrobudowy kontrolują trzy fundusze emerytalne i PZU. Właśnie mniejszej aktywności inwestorów finansowych należy przypisać niewielkie obroty tymi papierami. Katowiczanie chętnie dzielą się sukcesami z akcjonariuszami. Za 2003 r. wypłacili 65 proc. zysku, a relacja ta może w kolejnych latach rosnąć. Mimo lipcowych wzrostów akcje spółki nadal nie wyglądają na drogie. Dobry kwartał sprawił, że wskaźnik P/E (cena do zysku) spadł do 15. Atak na czteroletnie maksimum z kwietnia (29,4 zł) wydaje się kwestią czasu, choć na kurs 35 zł (takie notowania na koniec roku widział w styczniu prezes Jacek Faltynowicz) możemy poczekać nieco dłużej.