1 000 000 akcji dla szefa

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 2009-12-22 00:00

Szef Getin Noble dostał na dobry początek milion akcji Getin Holding. Musi jednak na nie zasłużyć.

Powstaje jeden bank Getin Noble, ale z... dwoma prezesami i szyldami

Szef Getin Noble dostał na dobry początek milion akcji Getin Holding. Musi jednak na nie zasłużyć.

Krzysztof Rosiński jest drugim oprócz Leszka Czarneckiego ujawnionym indywidualnym akcjonariuszem Getin Holding. Niedawno wpłacił na konto spółki milion złotych, obejmując milion akcji, które dzisiaj są warte blisko 9 mln zł.

— Akcje będą zablokowane. Jeśli nie zrealizuję bardzo agresywnych celów na kolejne lata, muszę akcje odsprzedawać spółce, również po złotówce —wyjaśnia Krzysztof Rosiński.

Krzysztof Rosiński będzie mógł dysponować akcjami dopiero po walnym zamykającym 2011 r., czyli za ponad dwa lata. Nie wiadomo też, czy dostanie wszystkie. Holding już po roku zweryfikuje cele, jakie ma osiągnąć na koniec 2010 r. Jeśli prezes zadań nie zrealizuje, część akcji będzie musiał odsprzedać. Za dwa lata Krzysztof Rosiński może być więc najlepiej zarabiającym bankowcem w Polsce, ale może zdarzyć się, że będzie pracował za darmo… Raczej nie ma możliwości, by stało się to drugie.

Dwugłowy prezes

Krzysztof Rosiński nie chce ujawniać, jakie warunki musi spełnić, żeby akcjami dysponować, ale jako akcjonariusz chce, by Getin Holding był wart przynajmniej dwa razy więcej niż obecnie.

— Liczę, że zrealizujemy nasz plan — mówi szef Getin Noble.

Prezes banku mówi w liczbie mnogiej nie tylko dlatego, że nie sam, ale cały zespół będzie osiągał założone cele. Mówi tak także dlatego, że Getin Noble będzie miał... dwóch prezesów.

— Bank będzie zarządzany wspólnie: przeze mnie i przez Jarka Augustyniaka. Spotkałem się z czymś takim w Japonii, gdzie w firmach jest dwóch co-CEO’s. U nas to niemożliwe, dlatego jest stanowisko pierwszego wiceprezesa z dużym wpływem na zarządzanie — mówi Krzysztof Rosiński.

Jarosław Augustyniak w połączonym banku będzie więc odpowiadał nie tylko za private banking, jak mówiło się wcześniej. Krzysztof Rosiński nie kryje, że liczy na innowacyjne pomysły ekipy, którą zbudował Noble. I taki właśnie ma być nowy stary bank: innowacyjny. Choć pewnie niektórym trudno to określenie skojarzyć z Getinem.

— To nie będzie bank testujący nowe pomysły IT, ale skutecznie naśladujący sprawdzone rozwiązania — zapowiada Krzysztof Rosiński.

Bank ma konkurować szybkością podejmowania decyzji kredytowych i innowacyjnością oferty. Będzie też przyciągać klientów specyficznym marketingiem.

— Jednym z podstawowych celów fuzji jest wykorzystanie innowacyjnego podejścia marketingowego Noble w całej organizacji. Żeby to, co powstanie w głowie Jarka Augustyniaka i zespołów produktowych, było wdrażane w Getinie — mówi prezes banku.

Jeden bank, dwa szyldy

Co konkretnie Getin Noble planuje, dowiemy się 11 stycznia, kiedy pokaże strategię na najbliższe lata. Nam udało się już teraz rzucić okiem w jego karty. Otóż po fuzji nadal będzie działał pod dwoma szyldami. Nazwa Getin Noble Bank pojawi się tylko w KRS i na wizytówkach zarządu. Nie należy się więc na początku przyszłego roku spodziewać kampanii informującej o połączeniu. Będą reklamy już na święta, ale osobne dla klientów Noble i dla Getinu (po długim urlopie wraca na ekrany Piotr Fronczewski z Fąflem).

— Nie chcemy wychodzić z przekazem, że mamy nowy bank, bo to by mogło zdezorientować klientów obydwu banków. Na zewnątrz nie zmieni się zatem nic. Zmiany będą wewnątrz — mówi Jarosław Augustyniak.

Jedna z bardziej widocznych dotyczy Metrobanku, marki, pod jaką Noble sprzedawał kredyty hipoteczne. Idzie do kasacji. Ostał się Dom Bank, ale tylko jako szyld. Został włączony w sieć Getinu i będzie sprzedawać jego kredyty hipoteczne.

W przypadku hipotek Noble wraca do korzeni. Będzie ich udzielać swoim zamożnym klientom także pod zastaw różnych aktywów. Private banking będzie mocno rozwijany. Dzisiaj jego sieć liczy dziesięć placówek, ale już wkrótce postanie kolejna w Krakowie, niedługo potem w Szczecinie i następna w Trójmieście.

— Chcemy utrzymać tempo uruchamiania jednego oddziału na kwartał — mówi Jarosław Augustyniak.

Nadal też będzie przybywało placówek Getinu (dzisiaj ponad pięćset punktów, w tym połowa to franczyza), ale jako uzupełnienie zbudowanej sieci oraz w miejscach, gdzie bank jeszcze jest słabo obecny, np. na północnym zachodzie kraju.

Ostro do przodu

Nie zmieni się filozofia działania Getin Noble: agresywnie do przodu. Bank zamierza umocnić pozycję lidera na rynku kredytów samochodowych. W hipotece co najmniej chce utrzymać obecny stan posiadania. A dodajmy, że połączony bank zajmuje po trzech kwartałach drugie miejsce w kraju pod względem sprzedaży kredytów mieszkaniowych.

— Plan na przyszły rok to 400-500 mln zł miesięcznie — zapowiada Jarosław Augustyniak.

Mają pojawić się nowe, innowacyjne produkty, odświeżony zostanie e-getin, czyli internetowe konto, a w ofercie znajdzie się nareszcie rachunek oszczędnościowy.

— Jedną z najważniejszych naszych zasad jest ta, że jeśli break even dla produktu, czy to ROR, czy depozytu, przekracza dwa lata, to z niego rezygnujemy. On musi w ciągu dwóch lat wyjść na plus. I kolejna zasada: nie robimy dużych projektów. Nie wydajemy na jeden 100 mln zł, ale wybieramy dziesięć po 10 mln zł — mówi Krzysztof Rosiński.

Szef Getin Noble zapewnia, że przejęcie GMAC (banku samochodowego należącego do niedawna do GM) nie zaspokaja apetytów banku. Interesują go zarówno przejęcia innych banków, jak i portfeli kredytowych.

Ujawnijcie warunki opcji menedżerskich

Andrzej Powierża, analityk DM Banku Handlowego

Programy opcyjne w grupie Leszka Czarneckiego są jednym z ważniejszych czynników pobudzania efektywności kadry menedżerskiej. Widzę ryzyko, że po połączeniu Getinu Banku z Noble Bankiem nowo powstały podmiot stanie się dużą, skostniałą organizacją. Opcje na akcje mogą temu przeciwdziałać. Z drugiej jednak strony, musimy pamiętać o dyskusji, jaka w świecie toczy się w związku z opcjami menedżerskimi. Dobrze jest premiować efektywną pracę, ale wynagrodzenie musi być spójne ze średniookresowymi interesami akcjonariuszy.

Kolejny problem dotyczy transparentności takich umów. Pamiętam, że gdy na początku dekady w Pekao startował program opcyjny, poznaliśmy warunki, po których spełnieniu kadra obejmowała opcje. Przy kolejnych nie wiadomo już jednak było, jaki zwrot na kapitale bank musi osiągnąć, by program mógł być uruchomiony. Zasadne jest więc pytanie o warunki, jakie musi spełnić prezes Rosiński, aby objąć akcje.

Różnie można oceniać uzależnienie przyznania opcji od ceny akcji za kilka lat. Kilkanaście lat temu, kiedy zaczynałem pracę zawodową, powiedziałbym, że wycena rynkowa jest najlepszym miernikiem efektywności. Dzisiaj już nie. Cena w dużej mierze wynika z nastawienia rynku w danym momencie. Menedżer nie ma wpływu na nastroje na rynku, więc jego wynagrodzenie nie powinno być uzależnione tylko od poziomu kursu akcji.

Warunkowe opcje prezesa

Krzysztof Rosiński otrzymał, a w zasadzie kupił, milion akcji Getin Holding, ponieważ w tej spółce właśnie istnieją programy opcyjnie dla kadry menedżerskiej. Nie on jeden. Razem z szefem banku akcje zostały przydzielone również Leszkowi Czarneckiemu, głównemu akcjonariuszowi holdingu, który jest też członkiem jego rady nadzorczej oraz rady nadzorczej Noble Banku. Jego stan posiadania zwiększył się o 300 tys. akcji. Trzy razy mniej papierów spółki dostał Artur Wiza, członek zarządu holdingu. Członkom rady nadzorczej przypadło po 5 tys. sztuk. Spośród wszystkich beneficjentów tylko pakiet Krzysztofa Rosińskiego obwarowany jest zastrzeżeniami co do objęcia zakupionych akcji.