Trzecia próba uregulowania rynku kryptoaktywów

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2026-05-12 18:01

Produkt prac komisyjnych, czyli sprawozdanie do drugiego czytania Sejmu, raczej nie będzie kompromisem, lecz wersją znowu przeforsowaną przez większość rządową.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Sejm wykonuje trzecie podejście do uregulowania w Polsce rynku kryptoaktywów. Trzeba przypomnieć, że Parlament Europejski i Rada UE 16 maja 2023 r. wydały dość szczegółowe rozporządzenie MiCA (Markets in Crypto-Assets), które weszło w życie 29 czerwca 2023 r. i jako właśnie rozporządzenie – a nie wymagająca implementacji dyrektywa – stosowane jest we wszystkich unijnych państwach bezpośrednio. Przepisy weszły w życie w dwóch pakietach – od 30 czerwca 2024 r. oraz od 30 grudnia. MiCA deleguje krajowym prawodawcom do uregulowania tylko kilka kwestii. W Polsce w szczególności chodziło o dostosowanie różnych przepisów krajowych, a także o umocowanie Komisji Nadzoru Finansowego jako organu nadzorującego kryptorynek i chroniącego inwestorów. Brakująca ustawa dostosowawcza powinna wejść w życie do 30 grudnia 2024 r., czyli jej uchwalenie należało już do tzw. konsorcjum 15 października, zaś rozpatrzenie podpisowe jeszcze do Andrzeja Dudy.

Rządowy wielomiesięczny poślizg również w tej kwestii obliczony był na przesłanie ustawy na biurko podpisowe już Rafała Trzaskowskiego. W wyborach prezydenckich 1 czerwca 2025 r. wyszło jednak jak wyszło i mocno spóźniony akt z 7 listopada 2025 r. o kryptoaktywach trafił do Karola Nawrockiego. Ustawa szybko została zawetowana. 5 grudnia 2025 r. Sejm pod wodzą już ambitnego Włodzimierza Czarzastego podjął próbę przełamania weta, ale wynik 243:192, przy 25 posłach niegłosujących, daleki był od wymaganego progu 261 głosów, czyli trzech piątych Sejmu (podstawą jest liczba posłów głosujących). W reakcji na niepowodzenie rząd Donalda Tuska z marszu, bo 10 grudnia, wniósł jeszcze raz praktycznie… ten sam projekt. Ustawa ponownie została uchwalona 18 grudnia 2025 r. z jedną minimalną zmianą, dotyczącą wysokości opłat. 12 lutego 2026 r. Karol Nawrocki oczywiście znowu odmówił podpisania drugiej wersji i skopiował uzasadnienie. Według strony prezydenckiej niektóre przepisy były nadmiarowe wobec wymagań UE, poza tym nie uwzględniono proponowanych (oczywiście przez PiS) w czasie prac legislacyjnych niezbędnych poprawek. Druga próba przełamania przez Sejm weta oczywiście skończyła się także niepowodzeniem, arytmetycznie podobnym do poprzedniego. Większość trzech piątych tym razem wynosiła 263 posłów, zaś ponowne uchwalenie przyniosło wynik 243:191 przy 3 posłach wstrzymujących się i 23 niegłosujących.

Trzecie podejście teoretycznie mogłoby zagasić domową wojnę kryptowalutową. Sejm w pakiecie rozpatruje aż cztery projekty ustaw autorstwa: Rady Ministrów, będący kopią obu zawetowanych; prezydenta, akcentujący poprawki poprzednio odrzucane; posłów Konfederacji; posłów Polski 2050 jeszcze sprzed jej rozpadu, przy czym gospodarzem projektu pozostaje ten okrojony klub. Kuriozalną piątą wersję chciało wnieść PiS, które najchętniej w ogóle zakazałoby w Polsce obrotu kryptoaktywami, ale wobec choćby obowiązywania rozporządzenia MiCA to absurd. Niestety, już się zapowiada, że produkt prac komisyjnych, czyli jednolite sprawozdanie do drugiego czytania Sejmu, nie będzie kompromisem, lecz przeforsowaną przez większość rządową trzeci raz wersją ustawy, którą spotka wetowy los dwóch poprzednich. Co prawda ze środowiska Koalicji Obywatelskiej słychać buńczuczne zapowiedzi, że tym razem uda się Sejmowi pokonać Karola Nawrockiego, ale nie są one podparte jakąkolwiek symulacją arytmetyczną.

Odmowa podpisania ustawy konstytucyjnie oczywiście nie jest wyrokiem. Prezydent zwraca ją do Sejmu w celu ponownego uchwalenia większością kwalifikowaną. W dziejach III Rzeczypospolitej Polskiej zdarzały się skuteczne odrzucenia wet, ale dawno temu – ostatnio za kadencji Lecha Kaczyńskiego. Po 2010 r. przewagi większości rządzącej nad opozycją w Sejmie arytmetycznie są pewne, ale nie miażdżące, natomiast ich wzajemne zacietrzewienie stało się tak głębokie, że o jakimkolwiek porozumieniu antywetowym nie ma mowy. Przy ponownym uchwalaniu ustawy opozycja jest antyrządowa, zatem z definicji staje się sojusznikiem każdego wetującego prezydenta. Dla rządzących osiągnięcie w Sejmie większości trzech piątych to abstrakcja, co potwierdziły oba przytoczone powyżej szczegółowe wyniki dwóch głosowań antywetowych. W konkursie skoku wzwyż czy o tyczce strącenie poprzeczki w trzeciej próbie to już odpadnięcie z konkursu. O tej brutalnej rzeczywistości Donald Tusk powinien w kontekście składanych na ostrzu noża kryptowalut pamiętać.