10 najbardziej zyskownych akcji 2013 r.

Jeśli giełda rzeczywiście wyprzedza trendy w gospodarce, to zanosi się na szybką odbudowę koniunktury

Ekonomiści optymiści liczą, że w 2014 r. polska gospodarka urośnie o ponad 3 proc. Większość indeksów warszawskiej giełdy w 2013 r. rosła znacznie szybciej. Wskaźniki odzwierciedlające notowania średnich, małych i najmniejszych spółek zyskały po 30-37 proc. i tylko blue chipy okazały się hamulcowymi — WIG20 stracił 7 proc., przez co zwyżka najszerszego indeksu WIG wyniosła skromne 8 proc.

W minionym roku nie sztuką było obstawić akcje, na których można było zarobić, bo takich było w bród, sztuką — obstawić te, dzięki którym portfele pęczniały najbardziej. Na pokryzysowy czas najskuteczniejszą strategią okazało się obstawianie sektorów i spółek, które wcześniej zaliczyły twarde lądowanie, a w skrajnych przypadkach otarły się o bankructwo lub wręcz upadły. Tam, gdzie zarząd poradził sobie z problemami lub przynajmniej inwestorzy uwierzyli, że sobie poradzi, wzrost kursu był skokowy. Przykłady to Monnari, Bytom, Pelion i Delko. To te spółki znalazły się w czubie rankingu stóp zwrotu, a czołówkę uzupełniły te, którym giełdowa hossa z różnych powodów sprzyja (Quercus, LST Capital), których wyniki napędzał eksport (Selena, Forte) albo o których inwestorzy sobie przypomnieli (LSI Software).

Odzieżowa passa

Bezapelacyjnie najwięcej w ciągu roku dały zarobić akcje Monnari. Kurs wystrzelił jak rakieta pod koniec lutego, kiedy spółka pochwaliła się znakomitymi wynikami za IV kwartał 2012 r. Zysk netto wyniósł 8 mln zł i był to prawdziwy skok jakościowy, bo wcześniej przez dziewięć miesięcy udało się zarobić na czysto niespełna 200 tys. zł. Odzieżowa firma znów stała się tak efektywna, jak w najlepszych czasach, bo z jednej strony — pilnowała kosztów, a z drugiej — umiejętnie zwiększała sprzedaż, m.in. otwierając nowe salony i rozkręcając sklep internetowy. Dobra passa trwa, bo po trzech kwartałach tego roku zysk netto sięga 6,4 mln zł. W akcjonariacie ujawnił się w końcu pierwszy inwestor instytucjonalny (Union Investment), a o tym, że 4 lata temu firma znalazła się na skraju bankructwa, pamięta już niewielu. O tym, że problemy finansowe miał Bytom, drugi na podium reprezentant sektora odzieżowego, inwestorzy też już chyba zapomnieli, choć w mijającym roku kupowanie akcji właściciela znanej marki garniturów było bardziej wyrazem wiary w obietnice zarządu niż reakcją na twarde fakty. Po trzech kwartałach Bytom wciąż był pod kreską, a kilkumilionowy zysk to na razie tylko plan na kolejny rok. Podium rankingu najbardziej zyskownych akcji 2013 r. uzupełnił Pelion, dystrybutor farmaceutyków, który z outsidera branży stał się pupilem inwestorów, podbijając ich portfele skokową poprawą mizernych wcześniej wyników. Po trzech kwartałach zysk netto przekracza 68 mln zł. To prawie tyle, ile zarobiła Neuca, hołubiony od dwóch lat drugi z reprezentantów sektora hurtowego handlu lekami.

Wspinaczka albo skok

Jeśli sektor handlowy objąć szerszym spojrzeniem, to w TOP10 znalazło się miejsce dla jeszcze jednego jego przedstawiciela — Delko, dystrybutora chemii gospodarczej i kosmetyków. I w tym przypadku trzycyfrowy wzrost notowań to konsekwencja odbudowy fundamentów. Od 2008 r. wyniki spółki były coraz gorsze, 2012 r. zakończył się prawie 6-milionową stratą, a we władzach firmy doszło do otwartego konfliktu. Nowy prezes Dariusz Kawecki wyprowadził firmę na prostą (po trzech kwartałach zysk netto to 5 mln zł) i zapowiada rychłą konsolidację branży. Podobne plany ma Quercus TFI, który na celowniku ma BPH TFI. Ponad 200-procentowy wzrost notowań to jednak nagroda za imponujący rozwój organiczny. Na koniec listopada towarzystwo zarządzało aktywami netto w wysokości 4,2 mld zł — to 2,5 razy więcej niż na koniec 2012 r. Daje mu to ósme miejsce na rynku z 3,2-procentowym udziałem. O ile notowania Quercusa rosły systematycznie niemal przez cały rok, o tyle dla kursu akcji szóstego w rankingu stóp zwrotu LST Capital punktem zwrotnym było przyznanie przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości 20 mln zł dotacji dla Baltic Ceramics, spółki zależnej LST, która planuje budowę zakładu produkującego tzw. proppanty ceramiczne, wykorzystywane w szczelinowaniu podczas wydobycia ropy i gazu. Dwie inne spółki portfelowe LST Capital również zamierzają produkować niszowe, wysokospecjalistyczne wyroby ceramiczne. To była woda na młyn dla inwestorów gotowych do podjęcia wysokiego ryzyka, a gorączkę spekulacyjną umiejętnie podgrzewał sam zarząd LST, informując o tym, że przejęciem Baltic Ceramics zainteresowana jest spółka notowana na Nasdaq.

Złotousty zarząd nie jest jedynym sposobem na podbicie notowań, o czym przekonuje przykład LSI Software, najmniejszej w gronie firm, które urosły najbardziej. Kapitalizacja tej zapomnianej spółki informatycznej to nieco ponad 28 mln zł, ale wyniki jak najbardziej ją uzasadniają — po trzech kwartałach zysk netto sięgał 1,8 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / 10 najbardziej zyskownych akcji 2013 r.