10 zasad dla inwestujących w spółki groszowe

Kamil Koprowicz
opublikowano: 2012-02-15 11:01

Spółki groszowe nie kosztują dużo i wabią inwestorów wysokimi stopami zwrotu w krótkim czasie. Można się jednak na nich srogo zawieść

1 Nie wierz legendom o błyskawicznych zyskach na handlu groszowymi akcjami

None
None

Rzeczywistość z reguły bywa zupełnie inna. Timothy Sykes, amerykański inwestor i autor książki „An American Hedge Fund: How I Made $2 Million as a Stock Operator & Created a Hedge Fund”, mówi, że nie warto wierzyć optymistycznym historiom sukcesu tanich spółek, które często można otrzymać drogą e-mailową lub znaleźć na prywatnych blogach drobnych inwestorów. — Nie należy traktować inwestycji w groszowe spółki jak loterię. Niestety tak robi większość kupujących. W konsekwencji tracą zainwestowany kapitał nawet po kilka razy. Radzę podchodzić do tanich akcji jak do współwięźniów z jednej celi, którym nie możemy ufać — mówi Timothy Sykes. Zamiast tego lepiej skupić się na rentownych firmach o znacznie przecenionych akcjach, ale z solidną perspektywą poprawy wyników.

2 Ignoruj złote wskazówki

Darmowe newslettery dostępne na stronach internetowych (szczególnie tych zza oceanu) nie udzielają nam porad z dobroci serca. Jeżeli przeczytamy uwagi na końcu wiadomości, napisane drobnym druczkiem, dowiemy się, że autor otrzymuje pieniądze za znalezienie inwestorów. Z podobnym dystansem należy podchodzić do licznych internetowych forów dyskusyjnych. Nie ma nic złego w chęci dodatkowego zarobku, ale warto pamiętać, że podpowiedzi zamieszczone w wiadomościach nie mają dużej skuteczności. Często promują spółki, które znajdują się na skraju bankructwa i potrzebują szybkiego przypływu nowego kapitału.

Pozostałe zasady w serwisie pulsinwestora.pl>>

 

Na GPW notowanych jest blisko 60 spółek, które można uznać za groszowe.

Najbardziej znane inwestorom firmy z tej kategorii to: Bioton, Boryszew, Midas, Calatrava, Centrozap i Pronox. Notowania tanich spółek rosną z całym rynkiem lub nawet szybciej niż indeksy, gdy niechęć do ryzyka spada, a na rynku dochodzi do odwilży. Dobry początek roku na giełdzie dał zarobić akcjonariuszom groszowych spółek, a także inwestorom krótkoterminowym.

„Groszówką”, która budzi największe emocje na GPW, jest Bioton. Kiedyś biotechnologiczna spółka wchodziła nawet w skład indeksu WIG20, ale półtora roku temu firma wypadła z portfela blue chipów. Na atrakcyjności w oczach drobnych graczy jednak nie straciła. Inwestorów do Biotonu przyciąga potencjalnie duża dynamika kursu. Wartość akcji ostatnio zmienia się średnio o kilkanaście procent przy każdym wzroście i spadku. Grać na Biotonie nie jest jednak łatwo, bo na realizację zlecenia kupna czy sprzedaży trzeba zwykle bardzo długo czekać. I to nawet wtedy, kiedy składa się zlecenie po cenie rynkowej. Ten problem z płynnością to zresztą przypadłość większości walorów, których cena nie przekracza lub jest zbliżona do 10 groszy. Trzeba o tym pamiętać, bo ta wada ujawnia się przede wszystkim w czasie spadków. Bioton ma ostatnio dobrą passę. Od stycznia kurs wzrósł o 57 proc. po sfinalizowaniu długo wyczekiwanej umowy o współpracy z Actavisem. Kontrakt ten ma przynieść producentowi insuliny 460 mln zł przychodów rocznie. Bioton ma najwyższą płynność wśród groszowych spółek, średnie roczne obroty firmy to 19,3 mln szt.