12 mln Polakóww sieci zakupów

Materiał sponsorowany
opublikowano: 2013-12-04 00:00

21,5 mld zł — na tyle według PBI wyceniana jest wartość polskiego rynku e-commerce w 2012 r. Miliardy zadowolonych konsumentów nie mogą się mylić! E-handel to najlepszy, najwygodniejszy i najtańszy sposób na udane zakupy. Przed nami święta i prawdziwy czas żniw dla właścicieli e-sklepów oraz firm kurierskich

W ostatnich 3 latach światowy rynek sprzedaży online odnotował średnioroczny wzrost na poziomie 18 proc. — wynika z raportu przygotowanego przez Euromonitor International oraz Cushman & Wakefield. Dla porównania — pozostałe kanały sprzedaży zwiększyły swoją wartość jedynie o 1,3 proc. Fascynacja e-commerce jest silnie odczuwalna w zachodniej Europie — wartość tego rynku wynosi już 310 mld EUR i rośnie rocznie o około 20 proc. (według danych Ecommerce Europe). Liderem w e- -handlu na Starym Kontynencie pozostaje Wielka Brytania, której rynek e-commerce wart jest 96 mld EUR. Na kolejnych pozycjach plasują się Niemcy (50 mld EUR) oraz Francja (45 mld EUR). Warto wspomnieć, że wśród 820 mln ludzi żyjących na kontynencie europejskim aż 529 mln regularnie korzysta z internetu i dokonało już 250 mln transakcji online! Oczywiście, światowymi liderami nadal pozostają USA i Chiny — którzy do końca 2013 roku wydadzą na zakupy w internecie odpowiednio 252 mld USD i 296 mld USD (dane Forrester Research oraz iResearch). A to nie koniec zwyżek — analitycy szacują, że e-commerce w USA osiągnie 500 mld USD w 2020 r.

Popularność handlu online nie ominęła także Polski. Rodzimi konsumenci znacznie chętniej niż jeszcze 5 lat temu kupują w sieci. Tylko w lipcu 2013 r. witryny e-sklepów odwiedziło około 12 mln polskich użytkowników internetu. Zakupy w sieci robi niemal co drugi dorosły Polak, a w ciągu roku liczba osób odwiedzających e-sklepy wzrosła aż o 20 proc. w porównaniu z 2012 r. (zgodnie z raportem Gemius „e-Commerce w Polsce 2012 w oczach internautów”). Udział e- -handlu w sprzedaży detalicznej w Polsce wynosi obecnie 3,8 proc. i cały czas dynamicznie rośnie — według prognoz ekspertów wkrótce może osiągnąć pułap nawet 6-7 proc. (zgodnie z raportem Deloitte „Raport: Digital Trends 2013”). Rynek e-commerce w Polsce dopiero się rozgrzewa. Analitycy przewidują, że w ciągu dwóch lat jego wartość przekroczy 30 mld zł. Nie dziwi więc, że prawie każdy liczący się detalista — nawet ten kojarzony głównie z handlem w formie tradycyjnej — wie, że obecność w sieci to podstawa sukcesu. Przedsiębiorstwo, które działa jednocześnie na tradycyjnym i internetowym rynku, nie tylko umacnia swoją pozycję rynkową, ale także dystansuje konkurencję. By nie stracić swojej pozycji, wiele firm zaczyna poszukiwać przewag w obszarze szybkiej, wygodnej i taniej dostawy.

— Sprawna dostawa przesyłek to priorytet, zwłaszcza dla przedsiębiorców prowadzących działalność handlową na większą skalę. Dotrzymanie zobowiązania co do jakości i terminu dostawy wpływa wprost na ocenę sprzedającego. Dlatego e-sklepy nie konkurują już tylko ceną, by zachęcić klienta do powtórnych zakupów, lecz poszukują optymalnychn metod dostawy dopasowujących się do oczekiwań klientów — komentuje Rafał Brzoska, prezes Grupy Integer.pl. Standardowa usługa kurierska to już zdecydowanie za mało, by sprostać rosnącym wymaganiom przyzwyczajonych do wygody użytkowników e-sklepów. Nie sprawdza się ona także w tak gorących — przedświątecznych okresach, kiedy konsumenci składają tysiące zamówień. Zapracowanemu e-klientowi zależy na tym, aby odbiór towaru przebiegłszybko, sprawnie i przyjemnie. Do lamusa odchodzi czekanie w kilometrowych kolejkach na poczcie czy spędzanie całego dnia w domu i wyczekiwanie na kuriera. Niestety, coraz częściej w grę nie wchodzi także dostarczenie zamówionego towaru do pracy. Wiele firm wyklucza bowiem dostawę zamówionych przez pracowników paczek bezpośrednio do biur. Powód? Ich liczba jest liczona w setkach dziennie i skutecznie utrudnia pracę sekretariatu, a w okresie przedświątecznym osiąga wręcz apogeum. Gdzie zatem zapracowany Polak ma odebrać paczkę? — Bezkonkurencyjnym rozwiązaniem, które stanowi najwygodniejszy sposób odbierania zamówień z internetu — zwłaszcza w gorącym, przedświątecznym okresie — są Paczkomaty InPost. Możliwość otrzymania e-zakupów już dzień po nadaniu, w zaledwie 17 sekund, 24 godziny na dobę, bez kolejek, po drodze do pracy — to nasza miażdżąca przewaga. Specjalnie z okazji świąt e-detaliści oferują tańsze lub bezpłatne dostawy do Paczkomatów InPost — dodaje Rafał Brzoska.

Według statystyk opublikowanych w serwisie Opineo.pl, aż 94 proc. osób, które skorzystało z Paczkomatów InPost, jest zadowolonych z usługi. Stawia to Paczkomaty inPost na pozycji lidera wśród rozwiązań pocztowo-kurierskich dostępnych na polskim rynku. Drugie miejsce w zestawieniu zajmuje obecnie UPS, a trzecie DHL. Niższy poziom współczynnika zadowolenia osiągnęły także: Opek, Siódemka oraz Poczta Polska, której udział pozytywnych opinii użytkowników to 68 proc. Paczkomaty InPost notują także najwyższy wskaźnik skłonności do rekomendacji — aż 97 proc. — Opcję dostawy do Paczkomatów InPost oferują już setki firm, m.in. Merlin.pl, MediaMarkt, Saturn, Agito, Almi Decor, Gandalf.com. pl, Oriflame, TOP Secret, Komputronik, Wetbild, Answer.com. Obecnie z usługi korzystają także tysiące aktywnych e-sprzedawców i ponad milion indywidualnych użytkowników — podkreśla Rafał Brzoska.

Paczkomaty InPost są też dostępne w serwisie Allegro — opcję dostawy za pośrednictwem terminali oferuje już 30 tys. sprzedawców. Paczkomaty realizują ponadto stałe działania logistyczne dla napraw gwarancyjnych sprzętu Samsunga. Paczkomatowy boom ogarnął nie tylko Polskę — maszyny są dostępne m.in. w 18 krajach na całym świecie. W zaledwie 2 lata podbiły: Karaiby — w tym Kostarykę, Salwador oraz Gwatemalę — Arabię Saudyjską, Australię, Brazylię, Chile, Wielką Brytanię, Irlandię, a także Litwę, Łotwę, Ukrainę, Estonię, Rosję, Cypr, Słowację oraz Czechy. Ambicje rozszerzania sieci sięgają jednak zdecydowanie dalej. Na celowniku znajdują się Chiny oraz obie Ameryki. — Czy internet jest przyszłością handlu? Wszystkie dostępne dotychczas raporty o rynku e-commerce wskazują na co najmniej dwucyfrowy wzrost w każdym praktycznie regionie świata. Co więcej, perspektywy dalszego rozwoju są imponujące także w krajach najbardziej rozwiniętych — takich jak USA czy Wielka Brytania. Warto jednak zauważyć, że nawet w krajach o niskich dochodach na mieszkańca sprzedaż internetowa szybko rośnie — głównie dzięki młodemu pokoleniu. To właśnie wymagający e-klienci będą wyznaczać standardy na rynku dostaw przesyłek — gdzie jakość, wygoda i szybkość dostawy będą systematycznie zyskiwać na znaczeniu. A Paczkomaty InPost będą czekać za rogiem w niemal każdym mieście na świecie! — podsumowuje Rafał Brzoska.

KOMENTARZ PARTNERA SEKCJI — GRUPA INTEGER.PL
Po co Amazonowi Paczkomaty?
Rafał Brzoska
prezes Grupy Integer.pl
Oczy wszystkich osób śledzących rozwój rynku internetowego na świecie zwrócone są na gigantów, takich jak Amazon, eBay czy Google. To oni wyznaczają trendy i są licznie naśladowani. Dlatego bystry obserwator z łatwością może śledzić próby największych graczy w obszarze Paczkomatów oraz dostaw typu „kliknij i odbierz”. W połowie września zelektryzował nas news, że Amazon wycofał się ze swojego projektu paczkomatowego w Wielkiej Brytanii. Uważam, że przyczyną jest brak systemowego przygotowania do świadczenia usług paczkomatowych. Nie tylko maszyna ma znaczenie — ale przede wszystkim cały system obsługi klienta. Równolegle Amazon próbuje optymalizować swój dotychczasowy system dostaw oparty na centrach logistycznych — zresztą motywacje te dotyczą także przeniesienia centrów logistycznych w Europie do Polski. Należy jednak zaznaczyć, że zarządzanie tak ekspansywną i szeroką siecią dostaw nie jest sprawą prostą, co potwierdzają ostatnie informacje o usunięciu przez Amazona maszyn ze sklepów RadioShack oraz Staples w USA. Także Google czy eBay testują na niewielką skalę rozwiązania paczkomatowe, dostawy produktów spożywczych, dostawy „tego samego dnia” oraz sieci „kliknij i odbierz” oparte na punktach odbioru paczek. Tutaj wszyscy się zgadzamy — przyszłością dostaw w e-commerce będzie możliwość szybkiego odbioru zamówionego towaru, w dowolnym, wybranym przez siebie miejscu i czasie. Sęk w tym, że dotychczasowe próby gigantów światowych w zakresie instalowania i oferowania usługi paczkomatowej są dość powolne i niezbyt efektywne. Pomysły na wdrażanie kilkudziesięciu maszyn czy okazyjne oferowanie klientom odbiorów paczek z vanów to zabawy w piaskownicy. Nie mówiąc już o pomyśle z dronami — który jest świetnym ruchem marketingowym, bo chyba nikt nie wyobraża sobie tysięcy dronów z paczkami, latających nad naszymi głowami. Tylko zintegrowanatransgranicznie, otwarta sieć oparta na tysiącach maszyn będzie partnerem dla światowych e-detalistów. I tu dochodzimy do sedna sprawy. Otóż Amazon kieruje swoją ofertę tylko do 8 proc. klientów e-commerce i nic nie wskazuje na to, by oferował swoje paczkomaty w formule „otwartej” dla innych e-detalistów. Przewaga Paczkomatów InPost polega właśnie na zastosowaniu modelu „otwartego”, kierowanego do pozostałych 92 proc. e-commerce. Chcemy być na tym rynku pierwsi, ale z pewnością będziemy mieć naśladowców. I nie przeszkadza nam to — dwie sieci po 16 tys. maszyn to zagospodarowanie zaledwie 7 proc. światowego e-commerce! I dlatego — nie zwalniając tempa — kibicujemy konkurencji. Naszym celem jednak nie jest dostarczanie maszyn — nawet na rzecz najlepszych i największych na świecie. Chcemy być dla nich równorzędnym partnerem, oferującym transgraniczne dostawy na całym świecie w oparciu o własną, bardzo szeroką sieć Paczkomatów InPost.