30-letnia hossa walczy o życie

Marek Wierciszewski
opublikowano: 25-04-2018, 22:00

Przekroczenie przez rentowności 10-letnich obligacji amerykańskich pułapu 3 proc. będzie oznaczało koniec hossy na tym rynku.

W środę trzeci dzień z rzędu rentowności 10-letnich obligacji amerykańskiego skarbu walczyły o wyjście powyżej kluczowego pułapu 3 proc., a po rozpoczęciu handlu za oceanem przekraczały ją o zaledwie 1 pkt. baz. 3 proc. to wartość, której trwałe przełamanie, zdaniem wielu inwestorów, oznaczałoby zakończenie trwającej od ponad 30 lat hossy na amerykańskim rynku obligacji. Od 1981 r., gdy Stany Zjednoczone zmagały się z galopującą inflacją, rentowności 10-latek spadły z prawie 16 proc. do 1,32 proc., zanotowanych przejściowo w lipcu 2016 r. W swojej erze obfitości obligacje dawały zarobić średnio nieco ponad 5 pkt. proc. ponad inflację rocznie — dla porównania, dużo bardziej ryzykowne akcje z giełdy nowojorskiej przynosiły tylko nieco wyższą, bo sięgającą 8 proc., średnią realną stopę zwrotu.

Na wysokości 3 proc. leży kluczowa z technicznego punktu widzenia linia długoterminowej tendencji spadkowej w rentownościach oraz szczyty z 2013 r. i początku 2014 r. Zachowanie rynku w pobliżu tej bariery może przesądzić o kierunku, który obierze on w przyszłości. Z jednej strony wielu zarządzających funduszami uznałoby przełamanie pułapu 3 proc. za definitywny koniec owej długoterminowej hossy, przez co w takim scenariuszu można byłoby spodziewać się wzmożonej podaży. Z drugiej jednak liczna grupa inwestorów poczytałaby dotarcie rentowności w jego okolice za okazję do zakupów.

— Kiedy pytam inwestorów o to, w którym momencie weszliby na rynek i zaczęli kupować obligacje, wielu z nich podaje mi w odniesieniu do papierów 10-letnich pułap 3 proc. — przyznaje w rozmowie z Bloombergiem Matthew Hornbach, szef strategii na globalne rynki obligacji w banku Morgan Stanley.

Niewielkie pole

Na razie w walce o utrzymanie bariery górą są kupujący obligacje, a zdaniem zwolenników analizy technicznej, rozstrzygnięcia należy spodziewać się już w ciągu najbliższych tygodni, jeśli nie dób. Tymczasem wśród analityków, którzy wzięli udział w ankiecie Bloomberga, ponad połowa oczekuje pozostania rentowności do końca roku na pułapach nieodbiegających od notowanych obecnie na więcej niż 25 pkt. baz. Stojący po stronie popytowej inwestorzy kierują się oczekiwaniem, że Fed ma już niewielkie pole do podwyżek stóp bez groźby stłumienia ekspansji w gospodarce amerykańskiej. Tymczasem sprzedający wskazują na perspektywę zwiększonej emisji długu przez amerykański skarb oraz na rosnące oczekiwania inflacyjne, które mogą przypieczętować zapowiadane przez Fed na kolejne kwartały podwyżki stóp (obecnie w notowaniach instrumentów opartych na stopie procentowej uwzględnione są dwie podwyżki w tym roku). Za sprawą programów stymulacji koniunktury do 2020 r. deficyt budżetu federalnego przekroczy 1 bln USD. Oczekiwania inflacyjne w horyzoncie 10-letnim, mierzone jako różnica między rentownościami obligacji konwencjonalnych oraz indeksowanych do inflacji, wzrosły do 2,2 proc. Przekroczyły zatem cel Fedu, w czym spory udział miały zwyżki cen surowców (obliczany przez Bloomberga indeks towarowy sięgnął w ostatnich dniach okolic najwyższego pułapu od 2015 r.).

— Oczekiwania inwestorów co do przyszłej inflacji mają bardzo duży wpływ na kierunek, w którym podąża Fed — zauważa Matthew Hornbach.

Następny krok

Zdaniem specjalisty Morgana Stanleya, wyprzedaż obligacji wciąż może przyspieszyć. Jeśli rentowności 10-latek wyjdą powyżej cezury 3 proc., następnym przystankiem będzie pułap 3,25 proc. Jeśli jednak także kolejne próby wybicia będą kończyć się fiaskiem, będzie to zapewne oznaczało początek fali umocnienia obligacji, w ramach której rentowności zeszłyby do 2,70 proc., zapowiada specjalista Morgana Stanleya.

Także według charyzmatycznego zarządzającego obligacjami Jeffreya Gundlacha przełamanie pułapu 3 proc. oznaczałoby pogłębienie wyprzedaży obligacji. Gwałtowny wzrost potrzeb pożyczkowych amerykańskiej administracji, przy jednocześnie postępującej redukcji aktywów Fedu sprawia, że wielu inwestorów pozycjonuje się pod przecenę obligacji oraz wyjście rentowności 10-latek powyżej pułapu 3 proc., komentował w poniedziałkowej rozmowie na antenie telewizji CNBC Jeffrey Gundlach, prezes i założyciel towarzystwa DoubleLine Capital. Tymczasem bank Barclays podtrzymuje wcześniejszą prognozę spadku rentowności do 2,70 proc. Kierunek, jaki obiorą rentowności obligacji, jest kluczowy nie tylko dla inwestorów z tego rynku. Wyższe stopy procentowe oznaczają dla największej gospodarki świata wyższe koszty obsługi kredytów, od pożyczek studenckich, przez samochodowe i hipoteczne, aż po dług korporacyjny. To stanowiłoby przeszkodę dla trwającej w Stanach Zjednoczonych ekspansji gospodarczej, a w dalszej perspektywie groziłoby przerwaniem dobrej koniunktury na rynkach aktywów procyklicznych, takich jak akcje, surowce oraz obligacje korporacyjne. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / 30-letnia hossa walczy o życie