4 zł za euro? To  jest już historia

Kamil Zatoński
opublikowano: 04-03-2010, 00:00

Nasza waluta kryzys ma już za sobą. Trzeba się przyzwyczaić do ceny euro poniżej 4 zł — twierdzą specjaliści.

Wczoraj kurs euro spadł poniżej 3,90 zł. Z naszej ankiety wynika, że złoty w marcu pozostanie mocny

Nasza waluta kryzys ma już za sobą. Trzeba się przyzwyczaić do ceny euro poniżej 4 zł — twierdzą specjaliści.

Tylko jeden z dwunastu analityków i ekonomistów, ankietowanych przez "PB", uważa że kurs euro wróci w najbliższych tygodniach powyżej 4 zł. Pozostali oczekują stabilizacji notowań lub lekkiego umocnienia złotego. Według mediany prognoz, na koniec marca za euro trzeba będzie zapłacić 3,94 zł, za dolara 2,90 zł, a za franka szwajcarskiego 2,67 zł.

Pożyteczna statystyka

W ostatnich dwunastu miesiącach warto było się kierować właśnie medianą, bo jej wskazania — zwłaszcza w przypadku dolara i franka szwajcarskiego — odbiegały od rzeczywistych kursów w mniejszym stopniu, niż prognozy poszczególnych ekonomistów. Nawet tych, którzy zajmują czołowe miejsca w naszym rankingu. Jego lider, Jarosław Janecki z Societe Generale, należy w tym miesiącu do grona tych, którzy dość ostrożnie podchodzą do perspektyw złotego. Specjalista przewiduje, że kurs euro na koniec marca wyniesie 3,96 zł.

— Krajowe dane makroekonomiczne nie powinny negatywnie wpłynąć na rynek walutowy. Wskaźnik PMI wskazuje z kolei na rosnący optymizm wśród europejskich przedsiębiorców. Nadal jednak największą niewiadomą jest to, jak rozwiązany zostanie problem greckiego zadłużenia. To będzie miało wpływ na nastroje na rynkach międzynarodowych — mówi Jarosław Janecki.

Złoty skorzystał

Nerwowo może być już za 10 dni, kiedy Komisja Europejska oceni plan uzdrowienia finansów, zaproponowany przez rząd Grecji.

— Komisja Europejska pewnie nakaże Grecji wprowadzenie nowych obostrzeń mających na celu ograniczenie deficytu — przewiduje Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.

Podkreśla jednak, że złoty po prostu zyskał na problemach Grecji.

— Nasza waluta jest silna. To wynik dobrego postrzegania perspektyw naszej gospodarki, a także przyszłych działań rządu w sprawie ograniczenia deficytu. Złotego wspiera także fakt, że jest to jedna z najbardziej płynnych walut w regionie. Można odnieść wrażenie, że zagraniczne fundusze wykorzystują najmniejsze nawet wahnięcia do zwiększenia zaangażowania w naszą walutę. A to sugeruje poważniejszy ruch, który może zadziwić część analityków — uważa Marek Rogalski.

Specjalista DM BOŚ prognozuje, że na koniec miesiąca za euro trzeba będzie zapłacić jedynie 3,85 zł.

Czarne chmury?

Odmiennego zdania jest Marcin Mrowiec, ekonomista Pekao, który jako jedyny wśród ankietowanych przez "PB" prognozuje wzrost kursu euro ponad 4 zł.

— Złoty pozostaje odporny na złe wiadomości i prawdopodobnie tak będzie, jeśli globalne rynki będą w miarę stabilne. Sądzę jednak, że inwestorzy coraz wyraźniej dostrzegać zaczną ciemne chmury gromadzące się nad perspektywą globalnego wzrostu po wyłączeniu kroplówek, czyli programów stymulacyjnych w tym roku. Ryzyko polega na tym, że złoty pozostaje popularną walutą wśród inwestorów zagranicznych. W razie odwrotu ruch na złotym może być duży, tak jak na początku poprzedniego miesiąca — ostrzega Marcin Mrowiec.

Dodaje jednak, że dopóki globalne nastroje są dość stabilne, to kurs EUR/PLN prawdopodobnie będzie powoli i systematycznie schodził coraz niżej, testując rynek.

Stabilny eurodolar

Taką korzystną dla złotego stabilizację nastrojów zakłada większość analityków. Widać to w prognozach kursu euro do dolara, który w niemal zgodnej opinii analityków pozostanie w najbliższych tygodniach bez zmian, czyli w pobliżu 1,36. W pokaz siły amerykańskiej waluty wierzy tylko Marcin Grotek z Raiffeisen Banku (przewiduje spadek notowań EUR/USD do 1,33), a przeciwnego zdania są Grzegorz Maliszewski z Banku Millennium (liczy, że stabilizacja sytuacji Grecji da oddech wspólnej walucie) i Mariusz Potaczała z DM TMS Brokers.

— W połowie marca Grecja ma przedstawić plan redukcji deficytu. Ewentualna udana emisja obligacji tego kraju może się dodatkowo przełożyć na znaczącą poprawę globalnego sentymentu inwestycyjnego, w tym na wzrosty na światowych giełdach — uważa szef DM TMS.

Wczoraj rząd Grecji poinformował o działaniach — cięciu wydatków i podwyżce podatków — które mają przynieść łącznie zmniejszenie deficytu budżetowego o 4,8 mld EUR. Reakcja rynków była pozytywna, a euro umocniło się do dolara.

Kamil

Zatoński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy