Już za dwa tygodnie polscy olimpijczycy rozpoczną zmagania podczas igrzysk w Soczi. Dla marki 4F, która ich ubiera, to także będzie czas walki — o wzrost rozpoznawalności.
![Igor Klaja trzyma kciuki za sukcesy polskich sportowców. Przekładają się na wzrost zainteresowania dyscypliną, a to na decyzje zakupowe klientów. [FOT. ARC] Igor Klaja trzyma kciuki za sukcesy polskich sportowców. Przekładają się na wzrost zainteresowania dyscypliną, a to na decyzje zakupowe klientów. [FOT. ARC]](http://images.pb.pl/filtered/8c1d01de-3a7e-4128-a91d-848668a78fe6/516bc01c-52d6-56f3-bb82-cfcebae874b0_w_830.jpg)
— Trudno będzie ocenić efekt Soczi w krótkim czasie. Liczymy na wzrost rozpoznawalności. Przeprowadzimy kampanię medialną. Pokazujemy, że polska marka odzieży sportowej jest tam obecna — mówi Igor Klaja, główny właściciel firmy OTCF, właściciela marek 4F, Fob, Outhorn, Wild Nature i Tutto Bene.
Nacisk na tempo
Firma, w której w 2012 r. za 14 mln zł Sobiesław Zasada objął 35 proc. udziałów, narzuci sobie większe tempo rozwoju.
— W tym roku planujemy otwarcie około 30 sklepów, głównie własnych. Nie wykluczamy także uruchomienia placówek franczyzowych — dodaje Igor Klaja. W 2013 r. firma otworzyła ponad 20 sklepów. Obecnie ma 65 własnych i około 50 franczyzowych.
— Mamy także kilka konceptów monobrandowych, 150 stoisk detalicznych i hurtowych oraz kilkanaście placówek sezonowych. Zabieramy rynek konkurencji. Im więcej sklepów 4F w Polsce, tym sklepom wielobrandowym wiedzie się gorzej — twierdzi Igor Klaja.
Na razie rozwój sieci 4F finansuje z własnych pieniędzy i kredytów. — Jeżeli utrzyma się koniunktura na GPW, w dwuletniej perspektywie możemy pojawić się na głównym parkiecie.
Pieniądze z giełdy przeznaczymy na rozwój sieci detalicznej w Polsce i za granicą. Myślimy o wejściu do dwóch-trzech krajów na zachodzie Europy oraz przygotowujemy nowy projekt detaliczny w Polsce — ujawnia Igor Klaja.
Kierunek na sprzęt
W ramach dywersyfikacji przychodów firma może pokusić się o produkcję sprzętu sportowego.
— Rynek sprzętu sportowego przestał się rozwijać. Firmy sportowe, zwłaszcza narciarskie, nie mogą odnaleźć drogi. My ją widzimy. Najważniejsze będą dyscypliny związane z rowerami, nartami i bieganiem — taki sprzęt chcemy produkować — deklaruje Igor Klaja. Jego zdaniem, ten rok będzie trudny dla branży sportowej w kraju.
— Dopiero od kilku dni mamy mrozy, a to zima generuje 65 proc. jej przychodów.Sklepom będzie ciężko odrobić straty, dlatego wyniki segmentu sportowego w tym roku będą słabe. My jesteśmy mniej wrażliwi na warunki pogodowe — uważa Igor Klaja. W 2013 r. przychody firmy wyniosły ponad 200 mln zł. Jej właściciel chce utrzymać 20-30-procentową dynamikę sprzedaży.
Bezpośrednią konkurencją firmy jest giełdowy Intersport Polska. Spółka podała, że od stycznia do grudnia 2013 r. jej przychody netto wyniosły 219,9 mln zł — o 5,6 proc. mniej r/r. Byłyby na porównywalnym poziomie, gdyby wyłączyć zdarzenie jednorazowe, jakim była sprzedaż licencjonowanych produktów UEFA na EURO 2012, która podbiła sprzedaż w 2012 r. o ponad 13 mln zł.
— Staramy się uniezależnić od kapryśnej zimy. Ofertę narciarsko-snowboardową prezentujemy w salonach tylko przez cztery miesiące, dlatego też ma ona mniejszy niż dawniej wpływ na całoroczne wyniki. W perspektywie 2014 r. kładziemy nacisk na asortyment całoroczny, taki jak running, turystyka czy obuwie sportowe. Oczywiście dodatkowym motorem sprzedaży jest każda międzynarodowa impreza sportowa. Wzrasta wówczas zainteresowanie klientów sportem, a w ślad za tym popyt — mówi Iwona Książek, kierownik działu komunikacji i relacji inwestorskich Intersportu.