PTK Centertel została słusznie ukarana, bo pobiera wysokie opłaty za zachowanie numeru przy zmianie operatora — uznał wczoraj sąd.
Abonent telefonii komórkowej, zmieniając operatora, może zachować dotychczasowy numer telefonu. Według prawa telekomunikacyjnego operatorowi wolno pobrać za to opłatę, ale nie może ona zniechęcać klienta do skorzystania z takiej usługi. W sieci Orange, którą zawiaduje PTK Centertel, opłata wynosiła początkowo 122 zł, potem została zmniejszona do 61 zł, ale Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE) uznał, że to i tak za dużo. W sierpniu zeszłego roku ukarał Centertel 200 tys. zł za zniechęcanie klientów do zmiany operatora.
— Prezes UKE wydał wytyczne, według których taka opłata powinna wynosić nie więcej niż 50 zł brutto. Pobierane przez Centertel 61 zł to owszem 50 zł, ale netto, bez VAT — mówi Mira Klimentowska, radca prawny UKE.
Centertel bronił się, że pobierana kwota jest i tak niższa od kosztów operatora, które wynoszą około 100 zł za przeniesiony numer.
— Cały spór opiera się na tym, co znaczy „zniechęcać klienta”. UKE przedstawił sondaż OBOP, z którego wynika, że nasza cena jest za wysoka, ale przecież zawsze znajdą się ludzie krzywiący się na choćby jednozłotową opłatę — twierdzi Adam Chmielowski, pełnomocnik Centertela. Centertel przedstawił własne badanie opinii publicznej, przeprowadzone przez Ipsos. Wynikało z niego, że klienci nie protestują przeciwko pobieranej opłacie.
Odwołanie Centertela od decyzji o karze trafiło wczoraj przed Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który za bardziej wiarygodne uznał badanie OBOP.
— Przeprowadzono je na większej grupie i bez abonentów instytucjonalnych — skwitował sędzia Witold Rękosiewicz. Co do meritum, sąd uznał, że brak skarg klientów na opłaty nie jest żadnym dowodem.
— Jeśli klient będzie chciał się przenieść do innej sieci, to i tak zapłaci, bo zachowanie numeru ma dla niego większą wartość. Ale to nie znaczy, że opłata nie budzi w nim zniechęcenia — stwierdził sędzia.
— Polkomtel obniżył opłatę do wymaganych przez UKE 50 zł i też dostał karę, bo nazwał to opłatą promocyjną — skomentował mecenas Adam Chmielowski.
Wyrok jest nieprawomocny.