5G wejdzie bez opóźnień

opublikowano: 05-08-2019, 22:00

Do końca 2020 r. w jednym dużym mieście w Polsce ma działać sieć 5G. Resort cyfryzacji zapewnia, że mimo protestów i legislacyjnych problemów wszystko się uda

Na początku sierpnia Play jako pierwszy operator telekomunikacyjny w Polsce wprowadził do oferty smartfon, który może działać w standardzie sieci 5G. Sieci w tej technologii mają mieć o wiele lepsze parametry transmisji i umożliwiać podłączenie większej liczby urządzeń niż dotychczasowe, co powinno m.in. umożliwić rozkwit komunikacji między maszynami i tzw. internetu rzeczy. W kilku miastach operatorzy prowadzą już testy sieci 5G, ale jej powszechne wdrożenie to kwestia odległej przyszłości — i olbrzymich, liczonych w miliardach złotych inwestycji w infrastrukturę. Swoje będzie też musiało zrobić państwo, które musi udostępnić operatorom nowe częstotliwości.

Budowa sieci 5G napotyka sporo przeszkód, z których część ma
charakter międzynarodowy: Polska musi rozwiązać problem interferencji przy
granicy z Rosją i zastanowić się, czy względy cyberbezpieczeństwa powinny mieć
wpływ na wybór chińskich dostawców sprzętu. Wanda Buk, wiceminister cyfryzacji,
zapewnia, że w obu tych sprawach toczą się zaawansowane rozmowy z udziałem
Komisji Europejskiej
Zobacz więcej

ROSYJSKO-CHIŃSKIE PROBLEMY:

Budowa sieci 5G napotyka sporo przeszkód, z których część ma charakter międzynarodowy: Polska musi rozwiązać problem interferencji przy granicy z Rosją i zastanowić się, czy względy cyberbezpieczeństwa powinny mieć wpływ na wybór chińskich dostawców sprzętu. Wanda Buk, wiceminister cyfryzacji, zapewnia, że w obu tych sprawach toczą się zaawansowane rozmowy z udziałem Komisji Europejskiej Fot. Marek Wiśniewski

— Nie mamy opóźnień we wdrażaniu sieci 5G. W tym momencie kluczowa jest dystrybucja pasma do operatorów, czym w drodze aukcji lub przetargu zajmie się Urząd Komunikacji Elektronicznej. Po nowelizacji prawa telekomunikacyjnego ministerstwo otrzymało możliwość określenia w harmonogramie konkretnych terminów, w jakich musi do tego dojść. Projektowany harmonogram zakłada, że pasmo zostanie rozdzielone do połowy 2020 r., i ten termin nie jest w żaden sposób zagrożony — mówi Wanda Buk, wiceminister cyfryzacji.

Dzielenie pasma

Trzy lata temu, gdy operatorzy walczyli o pasma z zakresu 800 MHz i 2,6 GHz na potrzeby sieci 4G, do budżetu państwa wpłynęło z tego tytułu ponad 9 mld zł. Teraz rywalizacja toczyć się będzie o pasma 700 MHz („pokryciowe”, czyli zapewniające dostęp na dużym obszarze przy relatywnie niskich nakładach na infrastrukturę), 3,4-3,8 GHz (przeznaczone głównie do dogęszczania sieci i zwiększania jej pojemności w miastach) oraz 26 GHz, które może być wykorzystywane do płynnej obsługi użytkowników w bardzo zatłoczonych miejscach, takich jak dworce czy stadiony.

Rozdysponowanie częstotliwości nie jest takie proste. W paśmie 3,4-3,8 GHz trzeba najpierw wygasić obowiązujące krajowe i lokalne rezerwacje, by móc podzielić między ogólnopolskich operatorów odpowiednio duże bloki. W paśmie 700 MHz, wykorzystywanym dziś przez naziemną telewizję cyfrową, na przeszkodzie z kolei stoi Rosja. W północno-wschodnich rejonach kraju wykorzystanie tego pasma na potrzeby telekomunikacji mogłoby powodować poważne zakłócenia, gdyby w obwodzie kaliningradzkim jego użytkownikiem byli nadawcy sygnału telewizyjnego.

— Uzgodnienia z Rosją w tej sprawie w ostatnim czasie nabrały tempa, a w rozmowach wspiera nas Komisja Europejska — zapewnia Wanda Buk.

Sprzętowy ból głowy

Kolejnym problemem związanym z rozwojem sieci 5G jest to, kto będzie dostarczał infrastrukturę sieciową. Najważniejsi chińscy dostawcy, Huawei i ZTE, zostali rok temu wykluczeni z dostaw dla amerykańskiego rządu federalnego ze względu na podejrzenia o szpiegostwo. W kolejnych miesiącach kontrowersje wokół działalności Huawei tylko narastały, a kolejne kraje rozważały wykluczenie tej firmy z rynku.

— Jako ministerstwo jesteśmy neutralni technologicznie. Uważamy jednak, że z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa właściwe byłoby, by w poszczególnych warstwach infrastruktury sieciowej żaden producent nie był dominującym dostawcą — a tak dzieje się teraz, gdy w przypadku niektórych operatorów i warstw sieci jeden dostawca odpowiada za ponad 90 proc. sprzętu — mówi Wanda Buk.

Ministerstwo Cyfryzacji chciałoby, by każdy z operatorów budujących sieć nowej generacji zaplanował ją w taki sposób, żeby np. konieczność interwencyjnego wyłączenia sprzętu jednego z dostawców nie doprowadziła do paraliżu na skalę kraju.

— Dyskutujemy z Komisją Europejską na temat tego, w jaki sposób można zapewnić bezpieczeństwo sieci i dywersyfikację dostaw sprzętu bez ograniczania wolnego rynku — mówi Wanda Buk.

Krok po kroku

Sieć 5G będzie stopniowo wprowadzana na całym obszarze kraju. Strategia 5G dla Polski, zgodnie z celami unijnymi, zakłada pokrycie do 2025 r. wszystkich obszarów miejskich i głównych szlaków transportowych zasięgiem nowej sieci. Do końca przyszłego roku ma ona funkcjonować w co najmniej jednym dużym mieście. Jeszcze na początku ubiegłego roku Anna Streżyńska, kierująca wówczas resortem cyfryzacji, rekomendowała, by tym pierwszym miastem była Łódź, gdzie zresztą rozpoczął się już prowadzony przez Politechnikę Łódzką pilotaż. Łódź wskazana została też w „Strategii 5G dla Polski”. Nie jest jednak przesądzone, że to tam ruszy pierwsza komercyjna sieć.

— Zgodnie z unijnymi wymogami sieć 5G ma być dostępna na terenie jednego dużego miasta w kraju do końca przyszłego roku. W zobowiązaniach pokryciowych dotyczących operatorów, którzy zdobędą częstotliwości w aukcji lub przetargu, będzie zapisany obowiązek uruchomienia takiej sieci w którymś z kilkunastu wskazanych przez rząd miast. Nie ma decyzji, o które konkretnie miasta będzie chodzić — zakładamy, że operatorzy będą je wybieraćpo ocenie swoich możliwości inwestycyjnych i infrastrukturalnych — mówi Wanda Buk.

Elektromagnetyczna walka

Rozwój sieci 5G w Polsce będzie wymagał podniesienia restrykcyjnych na tle europejskim norm promieniowania elektromagnetycznego (PEM). To wzbudza kontrowersje. W ostatnich miesiącach w mediach społecznościowych i przy okazji wydarzeń politycznych, takich jak konwencje partyjne, głośni są przedstawiciele ruchów anty-PEM, którzy uważają, że podniesienie norm i budowa nowej infrastruktury sieciowej będą szkodliwe dla zdrowia.

— Rolą rządu jest szerzenie wiedzy na temat szans i zagrożeń związanych z nowymi technologiami. Nie ma żadnych rzetelnych badań, które pokazywałyby, że sieć 5G i wyższe niż dotychczas PEM mogą szkodzić zdrowiu. Uważamy, że Polska powinna mieć normy PEM na poziomie średniej europejskiej — nie tylko po to, by możliwa była budowa sieci nowej generacji, ale i po to, by zapewnić odpowiednią jakość usług w dotychczasowych technologiach. Chodzi zwłaszcza o duże miasta, w których już teraz brakuje miejsc na postawienie stacji bazowych, co odbija się na szybkości internetu mobilnego. Ministerstwo Zdrowia powinno we wrześniu dostać narzędzia ustawowe, pozwalające na podniesienie limitów — mówi Wanda Buk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy