Krajowe biura maklerskie wytypowały branże, na które warto postawić w przyszłym roku
Jeśli w 2010 r. ożywienie w gospodarce na świecie i w Polsce będzie trwalsze, to na giełdach będą się liczyć branże ofensywne. Zakładając wariant powolnego odbicia, lepiej postawić na sektory defensywne. W mijającym roku sprawdził się ten drugi wariant i triumfy święciły spółki z branży spożywczej —uchodzącej wśród inwestorów za "kryzysoodporne".
Nie od dziś wiadomo, że giełda to dobry barometr gospodarki. Inwestorzy doskonale czują koniunkturę gospodarczą i z wyprzedzeniem przeważają w portfelach bądź pozbywają się akcji spółek z poszczególnych sektorów gospodarki. W tym roku na warszawskim parkiecie dały zarobić wszystkie branże, ale głównym pretendentem do tytułu najlepszej jest branża spożywcza. Subindeks WIG-Spożywczy wzrósł od początku roku ponad 130 proc., co jest najlepszym osiągnięciem spośród wszystkich sektorowych indeksów. To nie przypadek, bo wiele firm spożywczych odpłaciło się dobrymi wynikami finansowymi. Niektóre udowodniły, że nawet na trudnym rynku są w stanie rozwijać się organicznie. Z kolei w 2008 roku, kiedy bessa szalała w najlepsze, oazą spokoju była branża telekomunikacyjna. Najmocniej przyczyniła się do tego TP. Subindeks WIG-Telekom stracił najmniej, bo "tylko" 13 proc. Dla porównania, pozostałe subindeksy straciły co najmniej 50 proc.
Na które branże warto teraz postawić? Analitycy, o dziwo, nie mówią jednym głosem. Sześciu przedstawicieli krajowych biur maklerskich typuje sześć różnych branż. To zapewne efekt wciąż dużej niepewności o dalszą koniunkturę w gospodarce.
Jeśli okaże się, że przyszłoroczna poprawa w gospodarce będzie trwalsza, to największymi beneficjentami będą banki. Tak przynajmniej uważają analitycy Unicredit CA IB, którzy wróżą bankom szczególnie dobrą pierwszą połowę przyszłego roku. Natomiast według analityków DI BRE Banku duże szanse na największe odbicie mają spółki przemysłowe. Jednak, ich zadaniem, preferowane powinny być te, których wyniki nie zależą od wahań złotego.
Dzięki ożywionemu popytowi i niskiej bazie marsz w górę mogą rozpocząć przedstawiciele branży IT. Tak uważają eksperci z DM BOŚ. Pewne symptomy ożywienia w tej branży można już zauważyć w wynikach finansowych spółek z III kwartału.
Ciekawą alternatywę sugerują analitycy DnB Nord, którzy za atrakcyjną branżę uważają szeroko rozumiany sektor medyczny. To branża w miarę odporna na kryzys, a nadzieję na szybszy jej rozwój daje wzrost nakładów na badania i leczenie. Według ekspertów w przypadku wystąpienia drugiej fali kryzysu spółki medyczne mogą okazać się więc dobrym schronieniem przed spadkami na giełdzie.
Kolejnym branżowym typem jest sektor medialny. Tu analitycy BDM uważają, że spółki z tego sektora powinny wykorzystać spodziewane ożywienie na rynku reklamy. Najbardziej będzie to widoczne wśród firm, które już wcześniej redukowały koszty.
Zakładając w 2010 roku wariant powolnego wychodzenia gospodarki z kryzysu, analitycy łaskawszym okiem patrzą na sektory defensywne. I nie chodzi tylko o wspomniane firmy medyczne. BM BGŻ stawia bowiem na branżę spożywczą, ze szczególnym wskazaniem na sektor przetwórstwa mięsnego.
W ostatnich dniach na rynek płynęły wartkim strumieniem prognozy zarządzających funduszy inwestycyjnych. Mniej więcej pokrywają się one z typami naszych rozmówców. I tak — według przedstawicieli Noble Funds TFI — w przyszłym roku warto postawić na banki oraz sektor medialny. Natomiast zarządzający funduszem Erste Europe-Emerging za najciekawsze uznają banki i firmy surowcowe.
Na co warto postawić w przyszłym roku
ľ
Maciej
Zbiejcik