Województwo kujawsko-pomorskie może świecić przykładem. Grupa szpitali, podlegająca tamtejszemu marszałkowi, jest jedną z nielicznych, która inwestuje i ma zapewnione finansowanie. Łącznie od 2010 r. do dziewięciu szpitali popłynie 600 mln zł. Dotychczas zrealizowano 1/3 planowanych wydatków.
— Do 2016 r. szpitale powinny być gotowe na wejście unijnych przepisów — mówi Edward Hartwich, wicemarszałek województwa kujawsko-pomorskiego. Za trzy lata wszystkie polskie lecznice będą musiały spełniać unijne wymagania związane m.in. z infrastrukturą. Koszt nakładów w skali całego kraju został oszacowany na 15 mld zł. Już dzisiaj samorządy i dyrektorzy szpitali alarmują, że nie zdążą ich zrealizować. Głównym powodem jest brak funduszy. Gdzie znalazł je samorząd z Kujaw? — 125 mln zł pochodzi z naszej kasy, blisko 500 mln zł pożyczył Europejski Bank Inwestycyjny (EBI) — informuje Edward Hartwich.
Edward Hartwich podkreśla, że uzyskanie wsparcia banku nie było łatwe. Zdecydował sposób zarządzania — samorząd nie skupiał uwagi na pojedynczych placówkach, ale zdecydował się na stworzenie grupy. Jak twierdzi wicemarszałek Hartwich, dzięki temu udało się nie tylko zracjonalizować koszty, ale i tak zarządzać świadczeniami, by placówki nie konkurowały ze sobą, ale się uzupełniały.
By inwestycje i dług nie zagrażały budżetowi województwa, samorząd utworzył spółkę — Kujawsko— Pomorskie Inwestycje Medyczne. To ona prowadzi wszystkie projekty medyczne i odpowiada za fundusze inwestycyjne w podległych województwu lecznicach.
— To jest bardzo dobra inicjatywa i można mieć tylko nadzieję, że inne samorządy pójdą tą samą drogą — mówi Robert Mołdach, ekspert ds. gospodarki zdrowotnej w Pracodawcach RP. Jego zdaniem, tworzenie tego typu grup, racjonalizacja ich kosztów oraz prowadzenie spójnej polityki regionalnej to zadania dla całego sektora publicznego.