75 jachtów wystartowało w regatach Agfy

Ewa Bęczkowska
opublikowano: 2001-07-18 00:00

75 jachtów wystartowało w regatach Agfy

W Giżycku odbyły się siódme regaty eliminacyjne do Pucharu Polski Jachtów Kabinowych o współczynniku 1.0 — Agfa Giżycko Cup 2001. W dziesięciu klasach wystartowało 75 jachtów. Obok wyczynowców w imprezie wzięli udział amatorzy, dla których żeglarstwo jest tylko sposobem spędzania wolnego czasu. Nie zabrakło wśród nich ludzi biznesu.

Gościem specjalnym imprezy, zorganizowanej przez Agfę wspólnie z Giżyckim Towarzystwem Żeglarskim, był Mateusz Kusznierewicz. Mistrz olimpijski wystartował w załodze z Markiem Pułtorakiem, dyrektorem generalnym Agfy w Polsce, oraz jego córką Magdaleną.

Po zakończeniu dwudniowych regat, zwycięzcom poszczególnych klas wręczono puchary i medale. Ponadto Agfa ufundowała nagrody, które zostały rozlosowane wśród wszystkich uczestników regat.

AGFA I ŻAGLE: Wojciech Łukomski, twórca Agfy w Polsce, to człowiek, którego pasja do żeglarstwa dała początek regatom Agfa Giżycko Cup. W imprezę więcej zaangażowanej jest jego pracy niż pieniędzy firmy. Żeglarstwo nie jest związane z biznesem, to pasja ludzi, którzy kochają Mazury, a koszty nie odgrywają dla nich pierwszorzędnej roli — mówi Marek Pułtorak, dyrektor generalny Agfa w Polsce. Na zdjęciu z prawej z Mateuszem Kusznierewiczem oraz swoją córką Magdaleną Pułtorak.

ŻAGLE NADAL W CENIE: Obecnie można kupić jacht już za 15 tys. zł. Nadal najtańszą formą jest czarterowanie. Wówczas nie trzeba pokrywać kosztów całorocznego utrzymania: ubezpieczenia, zimowania, konserwacji. Za czarter płaci się od kilkudziesięciu do 500 zł dziennie w zależności od typu i klasy jachtu — mówi Stanisław Połuwiński, prezes Korporacji Tiger, prezes honorowy Aeroklubu Krainy Jezior.

TYLKO PASJA: Żaglarstwo to przyjemność dla ludzi kochających Mazury. Ale nie jest to jeszcze w Polsce biznes — mówi Roman Stańczyk, członek Zarządu Giżyckiego Stowarzyszenia Żeglarskiego, jeden ze współorganizatorów regat.

Podziw:

Jestem zafascynowany tym, co robią żeglarze niepełnosprawni na śródlądziu. Od dwóch sezonów staramy się więc raz w roku pokryć koszty zorganizowania jednej ogólnopolskiej imprezy dla zawodników z tej grupy — mówi

Andrzej Szmagalski, przewodniczący rady nadzorczej w firmie Sevenbuls. Na zdjęciu z Leonem Wróbelem, sternikiem, z którym brał udział w regatach, w klasie Open.