80 zarzutów dla Marka Falenty

Prokuratura uważa znanego inwestora za głównego sprawcę tzw. afery podsłuchowej. Po 15 miesiącach śledztwa akt oskarżenia gotowy

Za zlecanie podsłuchiwania dziesiątków polityków i biznesmenów w dwóch warszawskich restauracjach i wywołanie afery, która wstrząsnęła polskim rządem, można pójść do więzienia na dwa lata. Taki wyrok grozi Markowi Falencie (zgadza się na publikację nazwiska), inwestorowi znanemu z zaangażowania w kilka spółek giełdowych (m.in. Hawe) i upadłe Składywęgla.pl. Po 15 miesiącach śledztwa usłyszał 80 zarzutów, dotyczących nieuprawnionego uzyskania informacji i ujawnienia ich osobom trzecim.

Z WYSOKIEGO KONIA:
Zobacz więcej

Z WYSOKIEGO KONIA:

Przed wybuchem afery taśmowej majątek Marka Faletny szacowano na niemal 0,5 mld zł. Teraz biznesmen oficjalnie wycofał się z Hawe, inne biznesy też posprzedawał. Grzegorz Kawecki

— Prokuratura ustaliła, że głównym i praktycznie jedynym motywem były interesy biznesowo-finansowe — mówi Renata Mazur, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, która przygotowała akt oskarżenia.

Bez wątków zagranicznych

Dziesiątki zarzutów postawiono też dwóm kelnerom, którzy mieli nagrywać biznesmenów i polityków w restauracjach Sowa i Przyjaciele oraz Amber Room. Fragmenty nagrań jako pierwszy ujawnił w czerwcu ubiegłego roku tygodnik „Wprost”.

— Przesłuchano około 300 osób, w tym ponad 100 nagranych, z czego 57 osób złożyło wniosek o ściganie. Do odrębnego postępowania wyłączono 6 nagranych rozmów, w sprawie których nikt nie złożył takiego wniosku — mówi Renata Mazur. Tylko jeden zarzut postawiono Krzyszto-fowi Rybce, szwagrowi Marka Falenty i byłemu członkowi zarządu Hawe. Będzie odpowiadał przed sądem za pomocnictwo w nielegalnym procederze.

— Zebrany materiał dowodowy nie dał podstaw do postawienia zarzutów udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Nie ma też podstaw do uznania, że istniał tu jakikolwiek wątek zagraniczny. Do odrębnego postępowania wyłączono wątek współpracy Marka F. z polskimi służbami — mówi Renata Mazur.

Nic do zarzucenia

Ujawnienie nielegalnych nagrań w ubiegłym roku zbiegło się w czasie z kłopotami spółki Składywęgla.pl, której Marek Falenta był udziałowcem i którą zamierzał wprowadzić na giełdę. Na początku czerwca 2014 r. Centralne Biuro Śledcze (CBŚ) zatrzymało osoby związane z dystrybuującą węgiel spółką, podejrzewając je o oszustwa, wyłudzanie VAT i pranie brudnych pieniędzy. Chodziło m.in. o oferowanie jako polskiego węgla sprowadzanego z Rosji i Kazachstanu. Wszystko odbywało się w ramach rządowej „ochrony polskiego węgla". Pierwsza z nielegalnie nagranych i opublikowanych w prasie rozmów najmocniej uderzała w Bartłomieja Sienkiewicza, ówczesnego ministra spraw wewnętrznych, który koordynował akcję. Oskarżony inwestor twierdzi, że jest niewinny.

„Jestem uczciwym człowiekiem i nie mam sobie nic do zarzucenia. Wiele dowodów zostało sfabrykowanych przez służby, a niektóre prokuratura całkowicie pominęła. Świadkom funkcjonariusze CBŚ podyktowali zeznania, zanim prokuratura zdążyła ich przesłuchać. Nie zrealizowano praktycznie żadnego naszego wniosku dowodowego. Jestem zainteresowany jak najszybszym wyjaśnieniem tej sprawy. Jestem pewien, że udowodnimy moją niewinność w sądzie" — napisał Marek Falenta w oświadczeniu przesłanym „PB”.

Dla Marka Falenty 80 zarzutów w sprawie afery podsłuchowej to główny, ale nie jedyny problem prawny. Inwestor usłyszał już m.in. zarzuty w sprawie wręczania łapówki w zamian za zwolnienie lekarskie, usprawiedliwiające nieobecność podczas czynności procesowych. W marcu prokuratura w Białymstoku postawiła mu zarzut, dotyczący założenia podsłuchów w firmie Energo z Bielska Podlaskiego, działającej w branży dystrybucji węgla.

 

Inwestor bez inwestycji

Nim Marek Falenta stał się bohaterem afery podsłuchowej, na rynku kojarzono go głównie jak głównego akcjonariusza w kilku giełdowych spółkach. Jego pierwszym poważnym biznesem była spółka Electus, zajmująca się finansowaniem służby zdrowia. Głównym aktywem długo pozostawały akcje światłowodowego Hawe, miał też udziały w notowanym na NewConnect ZWG, a na giełdę miały trafić Składywęgla.pl. Z akcjonariatu Hawe oficjalnie zniknął w lipcu tego roku. Spółka ma teraz poważne problemy ze spłatą długów, wśród których jest m.in. 15 mln zł kredytów osobistych Marka Falenty i Krzysztofa Rybki, zaciągniętych w Alior Banku i niespłaconych na czas, a poręczonych przez Hawe Telekom. W akcjonariacie Hawe w ostatnich dniach sporo się działo — przy okazji dużych wahań kursu na warszawskiej giełdzie próg 5 proc. przekroczyły dwa podmioty: zarejestrowane w amerykańskim stanie Delaware Walton Spencer LLC i powiązana z łódzkim przedsiębiorcą Tomaszem Brockim spółka Glob Investment. Znaczącym akcjonariuszem poprzez kojarzony wcześniej z Markiem Falentą wehikuł Trinitybay jest też cypryjska spółka Misami.

Inwestor bez inwestycji

Nim Marek Falenta stał się bohaterem afery podsłuchowej, na rynku kojarzono go głównie jak głównego akcjonariusza w kilku giełdowych spółkach. Jego pierwszym poważnym biznesem była spółka Electus, zajmująca się finansowaniem służby zdrowia. Głównym aktywem długo pozostawały akcje światłowodowego Hawe, miał też udziały w notowanym na NewConnect ZWG, a na giełdę miały trafić Składywęgla.pl. Z akcjonariatu Hawe oficjalnie zniknął w lipcu tego roku. Spółka ma teraz poważne problemy ze spłatą długów, wśród których jest m.in. 15 mln zł kredytów osobistych Marka Falenty i Krzysztofa Rybki, zaciągniętych w Alior Banku i niespłaconych na czas, a poręczonych przez Hawe Telekom. W akcjonariacie Hawe w ostatnich dniach sporo się działo — przy okazji dużych wahań kursu na warszawskiej giełdzie próg 5 proc. przekroczyły dwa podmioty: zarejestrowane w amerykańskim stanie Delaware Walton Spencer LLC i powiązana z łódzkim przedsiębiorcą Tomaszem Brockim spółka Glob Investment. Znaczącym akcjonariuszem poprzez kojarzony wcześniej z Markiem Falentą wehikuł Trinitybay jest też cypryjska spółka Misami.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / 80 zarzutów dla Marka Falenty