Większość osób pracujących nadgodziny wykonuje swoje obowiązki służbowe także w dni wolne od pracy - weekendy, święta, w trakcie urlopu. Prawie połowa, bo 49 proc., nadliczbowo przepracowuje maksymalnie 5 godz. w skali tygodnia.
W 28 proc. zawodzi technologia
Dla 78 proc. głównym powodem pracy ponad miarę jest zbyt wiele obowiązków służbowych, 39 proc. ankietowanych ma też poczucie, że nadgodziny wynikają z oczekiwań przełożonych. Zdaniem twórców raportu oznacza to możliwość, że pracownicy podejmują się nadgodzin, bo liczą, że zyskają w oczach przełożonych i managerów. Z kolei druga strona może zakładać, że nadgodziny są naturalnym elementem pracy świadczącym o zaangażowaniu zatrudnionych.
Ponad jedna trzecia ankietowanych uważa, że praca w nadliczbowych godzinach wynika z kultury organizacyjnej, a 28 proc. powołuje się na niesprzyjające procesy i niedostateczną technologię.
“W obrębie kultury ciężkiej pracy często mówi się o tym, że czas poświęcony na wykonywanie obowiązków służbowych świadczy o zaangażowaniu pracownika. W wielu przypadkach jest to niesłuszne i krzywdzące wyobrażenie” - oceniono w raporcie.
Rozbieżność perspektyw
85 proc. osób twierdzi, że pracuje po godzinach, zarazem mniej niż jedna trzecia respondentów pełniących stanowiska menedżerskie uważa, że członkowie zespołów zostają dłużej. Zdaniem twórców badania rozbieżność może wynikać z faktu, że pracownicy nie komunikują tego problemu przełożonym, przez co ci drudzy nie traktują tej sprawy jako istotnej.
Znaczenie może mieć również samo postrzeganie nadgodzin. Dla kadry menedżerskiej mogą one oznaczać pracę po godzinach realizowaną na zlecenie przełożonych. Pracownicy z kolei mogą je interpretować jako każdą sytuację, gdy musieli zostać w pracy dłużej, ponieważ nie udało im się wykonać wszystkich zadań.

