911 szeptem pisane

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2018-03-29 22:00
zaktualizowano: 2018-03-30 12:44

Ani pierwsze, ani kombi. Ot, sposób Porsche na twoją żonę. Ona i ty oniemiejecie. Z tym że ty dwa razy (nie licząc uśmieszku).

Jakie auto byś kupił, gdybyś dysponował nieograniczonym budżetem? To bezsensowne pytanie często słyszę podczas różnych okazji. Dlaczego bezsensowne? No bo skoro mam nieograniczony budżet, to dlaczego miałbym kupić tylko jedno auto?

Flota marzeń

Dawno ją sobie skompletowałem. Tworzące mój park maszyn auta stoją już w garażu. Jedno do dalekich podróży po autostradach, trzy do zabawy… no dobra, cztery. Trzy na niedzielne spacery i jeszcze jedno do miasta. Jest tego sporo. Ale są też dwa problemy. Garaż to moja wyobraźnia, a podróże odbywam we śnie. Pociesza mnie jedno: jak już się pojawi ten nieograniczony budżet (bo się pojawi, prawda?), odpowiedź na pytanie o listę zakupów mam gotową. I tak żyję sobie z tą gotowością od dawna. Spokojny. Bo jak tylko się pojawi ów nieograniczony budżet, będę wiedział, co robić. Kiedy wy dopiero zaczniecie się zastanawiać, ja ruszę na zakupy. Dobrze mi z moją listą… było. Już nie jest. Szczerze? Odkąd wsiadłem do Porsche Panamery Sport Turismo, nie mogę na moją listę patrzeć. Kiedy Panamera Sport Turismo debiutowała (rok temu w Genewie), wielu relacjonujących to wydarzenie dziennikarzy i blogerów mówiło o premierze „pierwszego kombi w historii marki”. Dlatego resztę tekstu poświęcę na przekonanie was, że tak nie jest. Że z perspektywy mojej i mojej listy zakupowej sprawa wygląda zupełnie inaczej. Panamera Sport Turismo nie do roli „kombiaka” została wyszkolona. Mam trzy argumenty: słabszy, druzgoczący i ostateczny.

Ale to już było

Jedno z miejsc na mojej liście (tej, której już nie lubię) zajmuje Porsche 928 (pozycja druga, kategoria „niedzielne spacery”). W czasach, gdy ten model był nowością (debiutował w 1977 r.), przełamywał standardy, podobnie jak dziś robi to Panamera „kombi” czy zrobił Cayenne. Wiecie, zamiast z tyłu silnik był z przodu, zamiast boksera zastosowano V8, no i drastycznie zmieniono jego kształt. Myślę, że swego czasu był szokiem dla wielbicieli marki, czyli pod wieloma względami 928 było Panamerą swoich czasów. Mimo nieco innego przeznaczenia. Chyba właśnie dlatego mi się podoba, a rezultatem tego jest wpis na listę. Co więcej, na bazie 928 zbudowano kombi. Wyglądało jak 928 wiozące opancerzone akwarium. To mój pierwszy argument, ten słaby. Kombi od Porsche w aucie z silnikiem w układzie V umieszczonym z przodu już było. Dlaczego uważam ów argument za słaby? Bo 928 w tej wersji nadwoziowej nigdy nie weszło do produkcji (podobnie jak nie było wersji czterodrzwiowej). Skończyło żywot jako prototyp. Niemniej dowodzi tego, co dowiodła kiedyś babcia, komentując moje młodzieńcze wybryki, z których najwyraźniej byłem dumny niczym Kolumb po dostrzeżeniu Ameryki, zdaniem: „Nieślubne dzieci nie wyście wymyślili!”.

Węglarka i Titanic

Porsche Panamera Sport Turismo ma 5049 mm długości, 1428 mm wysokości i 1937 mm szerokości, a rozstaw osi wynosi 2950 mm. Wymiary są więc praktycznie identyczne jak w klasycznej Panamerze. Praktycznie oznacza to, że różnica jest jedna. Wysokość. Sport Turismo jest o 5 mm wyższe. Dzięki inaczej poprowadzonej linii dachu po raz pierwszy w historii modelu na tylnej kanapie mogą usiąść trzy osoby. Bagażnik jest o 20 (słownie: dwadzieścia) litrów większy niż w klasycznej odmianie. Próżno też szukać większej bagażowej przestrzeni dzięki podniesionej linii dachu, bo ta, jak wspomniałem, służy wyłącznie upakowaniu trzeciej osoby na tylnej kanapie. Inaczej mówiąc — i to jest argument druzgoczący — Porsche Panamera Sport Turismo najzwyczajniej w świecie nie jest autem kombi. Nazywanie tak tego modelu to jak nazwanie Titanica węglarką (bo miał przedział na węgiel). Osiągi, wymiary i komfort są identyczne jak w klasycznej Panamerze. Charakterjak w każdym innym Porsche. Pod względem charakteru Porsche potrafi budować wyłącznie 911… nieważne, jak je opakuje. Dodatkowo podniesiona linia dachu sprawia, że — przynajmniej w mojej ocenie — Panamera Sport Turismo zyskała na urodzie. Po co więc to auto? Powiem, ale ostrzegam: jeśli czytasz ten artykuł z żoną, poproś, by zrobiła ci herbatę. Na wszelki wypadek będę też pisał szeptem. Jest dla tych, którym żony zabroniły kupić 911. Bo rodzina, odpowiedzialność i wiesz… kombi. Ale jeśli je wybierzesz, gwarantuje trzy oniemienia i jeden nieco kaprawy uśmieszek. Pierwsza oniemieje żona. Gdy na własne oczy zobaczy, żeś spoważniał na serio i zamiast kombinować z ukrywaniem 911 u kumpla w garażu, przyprowadziłeś do domu „kombi”. Drugie twoje, jak zobaczysz, co Panamera potrafi, i poczujesz ten „dziewięćsetjedenastkowy” klimat. Trzecie oniemienie też będzie twoje, gdy przekonasz się o tym na torze. Nie żartuję. Mimo masy i odmiennego przeznaczenia tym autem można tam poszaleć. Porsche — również w Polsce — organizuje szkolenia z cyklu Porsche Driving Experience. Za około 1 tys. euro możesz szaleć na torze pod okiem profesjonalistów. Każdym modelem. Gdy już zobaczysz, jak niedaleko pada Panamera Sport Turismo od twojej wymarzonej 911, pojawi się ten wspomniany nieco kaprawy uśmieszek dumy.

Garść danych i koparka

Panamera, niezależnie od wersji, wygrywa z konkurencją precyzją prowadzenia. Specjalnie dla ciebie daje 20 litrów więcej w bagażniku i jedno dodatkowe miejsce do wykorzystania (nie w praktyce, lecz bardziej jako argument). Do tego kilka wersji silnikowych: 4 (330 KM), 4S (440 KM), 4 E-Hybrid (462KM), Turbo (550 KM) i Turbo S E-Hybrid (680 KM). Najmocniejsza wersja na przyspieszenie do setki potrzebuje jedynie 3,4 s. Sprint zatrzyma dopiero przy 310 km/h. Co ważne (to też może być argument), przy tak imponujących osiągach i sporej masie zadowala się mniej niż 10 litrami paliwa na 100 km. Oczywiście wtedy musisz jeździć zgodnie z przepisami. Co z całą pewnością czynisz. Teraz całkiem poważnie. Porsche po raz kolejny udowadnia, że za specjalność obrało sobie prowadzenie. Jego jakość. Niezależnie od nadwozia, gabarytów czy przeznaczenia te auta prowadzą się najlepiej w swoich kategoriach wagowych. Nie najsmuklej, nie najdelikatniej. To brutalna sportowa precyzja.

Postscriptum

Wracam do swojej listy. Wiem, skąd foch na nią. Była niekompletna. Brakowało Panamery Sport Turismo. Nie jako alternatywy dla wszystkich, lecz jako doskonałego uzupełnienia już tam zaparkowanych. I jeszcze dzięki jednej cesze: nie musisz jej ukrywać przed żoną. Po Panamerę pojedź sam. Ale czy mogę ci towarzyszyć przy konfigurowaniu 911 (w razie czego możesz ją trzymać u mnie)? &