ABB musi zwolnić 12 tys. osób
Zyski ABB, największego w Europie koncernu elektrycznego, spadły w pierwszym półroczu o prawie 80 proc. Posady straci 12 tys. osób.
ABB, jeden z filarów starej ekonomii, wpadł w kłopoty. Nie zdołał oprzeć się spowolnieniu gospodarczemu. Zysk netto szwajcarsko-szwedzkiej firmy spadł o 76 proc. do 266 mln USD (1,1 mld zł), podczas gdy rok wcześniej przekroczył ponad miliard dolarów. Obroty firmy utrzymały się na poziomie sprzed roku i wyniosły 11,09 mld USD (46,5 mld zł) wobec 11,06 mld USD w 2000 r. Jednak nowe zamówienia spadły o 7 proc. do 12,65 mld USD (53,0 mld zł). I to właśnie stało się przyczyną poważnych zmian zapowiadanych przez koncern.
— Ponieważ wzrost zamówień spadł do jednocyfrowego poziomu, podjęliśmy decyzję o zwolnieniach — mówi Joergen Centerman, dyrektor zarządzający ABB.
Cięcia będą olbrzymie i obejmą 12 tys. pracowników, czyli 8 proc. spośród 160 tys. zatrudnionych w ponad 100 krajach. W ten sposób ABB zwolni najwięcej osób spośród firm starej gospodarki z Europy Zachodniej. A jeszcze na początku tego miesiąca koncern zapowiadał jedynie, że nie będzie zatrudniać więcej osób. Redukcje mają być rozłożone na 18 miesięcy i będą kosztować firmę 500 mln USD (2,1 mld zł).
Kolejna zła nowina to obniżenie prognoz wzrostu marży operacyjnej w 2005 roku z 12 proc. do 9-10 proc. ABB podtrzymuje natomiast plan zwiększania obrotów o 6 proc. rocznie.
— Zamierzamy poprawić konkurencyjność — zapowiada Joergen Centerman.
Będzie to jednak trudne.
— Jeśli chodzi o rentowność, to ABB dzieli od rywali olbrzymia przepaść — komentuje Fabrice Theveneau, analityk Societe Generale, banku, który obniżył rating koncernu.