ABG i Lumena przegrały bitwę z Amerykanami

Rafał Kerger
opublikowano: 2008-11-20 00:00

Szach i mat. Lockheed Martin daje w offsecie system informatyczny wspierający eksploatację F-16. Polskie firmy obejdą się smakiem.

Szach i mat. Lockheed Martin daje w offsecie system informatyczny wspierający eksploatację F-16. Polskie firmy obejdą się smakiem.

Już byli w ogródku. Już witali się gąską. Polskie firmy Lumena i ABG jednak nie wyposażą polskich myśliwców F-16 w system informatyczny wspierający ich eksploatację — wart według różnych szacunków między 40 a 60 mln zł. Wszystkich zaszachował Lockheed Martin (producent F-16). Zaproponował przekazanie tego systemu — wartego zdaniem Amerykanów 100 mln zł — w ramach offsetu.

Dlaczego System Informatyczny Wsparcia Eksploatacji Samolotów Wielozadaniowych (tak fachowo nazywa się rzeczone oprogramowanie) jest tak ważny? Monitoruje części, przeglądy, czas pracy pilotów, wysyła i odbiera od producenta maszyny informacje eksploatacyjne — dla przykładu o stwierdzeniu wady fabrycznej jakiejś części naszpikowanego elektroniką myśliwca. Dba o bezpieczeństwo użytkowania F-16 i pomaga unikać awarii. A to trudne, bo jastrząb składa się z mniej więcej miliona części i jest do niego aż 17 tys. różnych instrukcji obsługi, które uaktualnia się raz na miesiąc.

Był przetarg

W październiku po raz pierwszy zaalarmowaliśmy, że Polskie F-16 latają na przysłowiowy zeszyt, czyli że nie mają systemu SIWES.

Wprawdzie Ministerstwo Obrony Narodowej zdecydowało się go kupić, ale procedura nie wypaliła.

Oferty wpłynęły w czerwcu i lipcu tego roku. Początkowo chętnych było czterech. Ostatecznie o kontrakt zdecydowały się powalczyć Lockheed Martin, ABG do spółki z XVionics (firmą byłych izraelskich żołnierzy) oraz Lumena z Havelsan (spółką, która stworzyła oprogramowanie dla samolotów tureckich sił powietrznych). Przetarg miał się zakończyć aukcją elektroniczną między dwoma wybranymi firmami.

Nieoficjalnie wiadomo, że ABG z XVionics zażyczyły sobie za zintegrowane rozwiązanie (oprogramowanie, sprzęt, wdrożenie, konsultacje i szkolenia) 55 mln zł. Lumena i Havelsan — 39 mln zł. Lockheed Martin zaczął natomiast licytację od 100 mln zł.

Do aukcji jednak nie doszło, bo z uwagi na uchybienia formalne wszystkie oferty w sierpniu odrzuciła komisja przetargowa.

Miał być drugi

Po fiasku poprzedniego przetargu MON zaplanowało nowy.

— Zaprosimy wykonawców, którzy złożyli oferty wstępne w zamkniętym postępowaniu — poinformowała komisja przetargowa.

Pisanie specyfikacji wojskowi jednak przerwali. Okazało się, że Lockheed, który nie miał szans wygrać z polskimi firmami ceną, potraktował zamówienie prestiżowo. Skutkiem tego jest właśnie oferta w ramach umowy offsetowej, którą polski rząd podpisał przy okazji zakupu samolotów F-16. Co oznacza, że wojsko de facto dostanie system za darmo —oczywiście pod warunkiem, że resort gospodarki przyjmie propozycję Amerykanów.

To próba obejścia procedury

Grzegorz Widera

dyrektor projektów specjalnych Lumeny

Taki obrót sprawy to dla nas spory zawód. Z wielu powodów. Działanie Lockheed Martin wygląda na próbę obejścia procedury przetargowej. Amerykanie — mają zresztą to w zwyczaju — nie przekażą przy tym żadnego know-how. Polacy przy wdrożeniu pracować nie będą, polska gospodarka nic na takim rozwiązaniu nie zyska, a o wpływach podatkowych do budżetu można zapomnieć.