Tuż przed majówką fundusz private equity Abris Capital Partners przeżywa gorące dni.

— Ostatnio na rynku pojawiły się plotki, że przez problemy z nadzorem finansowym możemy wycofać się z Polski. To jakaś bzdura. Nie tylko się nie wycofujemy, ale jeszcze w tym roku chcemy kupić kilka spółek. Okazji nie brakuje, bo przedsiębiorcy, którzy zakładali firmy ćwierć wieku temu i nie mają dziś sukcesora, szukają drogi wyjścia. My jako fundusz możemy wejść do takiej firmy, w trzy-cztery lata wprowadzić w niej korporacyjne standardy i sprzedać inwestorom branżowym, godnie na tym zarabiając — mówi Paweł Gieryński, senior partner w Abrisie.
Czyszczenie portfela
Nim fundusz wybierze się na zakupy, musi w końcu wyjść z FM Banku PBP, którego akcje nakazała sprzedać Komisja Nadzoru Finansowego (KNF). Urząd oczekuje, że Abris sprzeda bank do końca kwietnia. Chętny na jego odkupienie jest fundusz AnaCap.
— Robimy wszystko, żeby zamknąć tę transakcję w wyznaczonym przez KNF terminie. Łatwo nie jest, bo np. nasz bank, najmniejszy na rynku, został objęty badaniem jakości aktywów (AQR), które było przeznaczone dla banków systemowo istotnych. Jego wyników wciąż nie mamy — KFN ma je przekazać... do końca kwietnia. Brak tego dokumentu niekorzystnie wpływa na naszą pozycję w negocjacjach z kupującym — mówi Paweł Gieryński. Koniec kwietnia to też czas decyzji w sprawie innego polskiego aktywa funduszu — spółki Etos.
W środę rozpoczęło się budowanie księgi popytu na akcje tej firmy, znanej głównie jako operator sieci odzieżowej Diverse. Fundusz początkowo chciał sprzedać 50 proc. akcji, w końcu ograniczył jednak ofertę do 33 proc., za które żąda maksymalnie 156 mln zł. Przedstawiciele Abrisu nie chcą na razie komentować przebiegu oferty i oceniać szans jej powodzenia. Abris w ciągu ostatniego roku wyszedł ze sporym zyskiem z trzech inwestycji: w Alumetal (zadebiutował na GPW w lipcu ubiegłego roku, fundusz zgarnął 293 mln zł), Siódemkę (sprzedana DPD za ponad 0,5 mld zł zł) i Prime Car Management (PCM). Z tej ostatniej spółki fundusz wyszedł w połowie kwietnia, sprzedając w trybie przyspieszonej budowy księgi popytu 60 proc. akcji tuż po wygaśnięciu rocznego lock-upu.
— Jestem bardzo zadowolony ze wszystkich tych inwestycji. W przypadku PCM w ciągu jednego dnia znaleźliśmy chętnych na wszystkie akcje przy dyskoncie niższym niż średnia rynkowa w takich przypadkach. Znaleźliśmy ponad 50 inwestorów instytucjonalnych, z czego 20 proc. sprzedawanych akcji kupiły podmioty spoza Polski, choć brokerzy początkowo sceptycznie oceniali szanse na znalezienie za granicą chętnych na akcje polskiej spółki — mówi Paweł Gieryński.
Apetyt na zakupy
Tymczasem Abris, po dopięciu pod koniec ubiegłego roku wartego 220 mln EUR przejęcia czeskiego AAA Auto, szuka kolejnych spółek do portfela. Najbliżej jest kupna wielkopolskiej firmy Graf-Poz, produkującej tekturowe opakowania.
— To bardzo perspektywiczny biznes, bo wraz z przesuwaniem produkcji artykułów FMCG, na przykład słodyczy, z Francji czy Niemiec na wschód traci sens utrzymywania tam zakładów produkujących opakowania — zwłaszcza, że polskie drukarnie mają zazwyczaj bardziej nowoczesny i wydajny sprzęt. Popyt na te produkty będzie rósł — mówi Paweł Gieryński. Fundusz będzie też dokupował spółki w branżach, w których jest już obecny.
— W Polsce jesteśmy jeszcze właścicielem Mykogenu, wytwarzającego podłoże do produkcji pieczarek, i Novago, zajmującego się odpadami. Chcemy wzmocnić obie spółki dzięki akwizycjom mniejszych firm z tych branż — mówi Paweł Gieryński. Do kolejnych transakcji ma też dochodzić w innych krajach regionu.
— W Rumunii, gdzie kupiliśmy już kilka spółek kurierskich, kończymy rozmowy w sprawie przejęcia dużego podmiotu z branży FMCG. Uczestniczymy też w kilku procesach w Serbii, gdzie do tej pory nie inwestowaliśmy. Dodatkowo po przejęciu AAA Auto staliśmy się rozpoznawalni w Czechach, więc teraz trafia do nas sporo ofert z tego kraju — mówi Paweł Gieryński. Abris jest też zaangażowany na Ukrainie — ma tam sieć handlową Barvinok i windykacyjne PrimoCollect.
— Nasze ukraińskie spółki notują solidne wyniki, ale oczywiście przy obecnej sytuacji w kraju i dużej niepewności co do jego przyszłości wyjście z tych inwestycji na dobrych warunkach jest teraz mocno wątpliwe — mówi Paweł Gieryński.
Abris wydaje teraz pieniądze z drugiego funduszu — w 2013 r. inwestorzy dali mu 450 mln EUR.
— Zainwestowaliśmy już ponad połowę tych pieniędzy, pora myśleć nad zebraniem kolejnego funduszu — mówi Paweł Gieryński.