Absolwenci trudnych kursów poczują się oszukani

Adam L. Kalus
21-02-2006, 00:00

Przekazując premierowi listę osób, które mają znaleźć się we władzach spółek skarbu państwa, prezes Jarosław Kaczyński nawet nie kryje, że jego kandydaci nie mają formalnych kwalifikacji, albowiem „zajmowali się dotąd tak ważnymi sprawami naukowymi, że aż nie wypada żądać od niech ukończenia kursu i zdania egzaminu”. W tej sytuacji absolwenci owych kursów mogą się poczuć oszukani.

Przypomnijmy, że w latach 1991-93 uruchomiony został program szkoleń dla kandydatów do rad nadzorczych w spółkach powstałych w wyniku komercjalizacji przedsiębiorstw państwowych oraz w spółkach z udziałem skarbu państwa. Dwutygodniowy płatny kurs, odbywany w czasie własnego urlopu, kończył się trudnym egzaminem. Osoby bez doświadczenia w kierowaniu przedsiębiorstwami lub w zarządzaniu, a ponadto nieposiadające wiedzy o spółkach, papierach wartościowych, giełdzie, rachunkowości etc. szans na zdanie egzaminu nie miały. Co najważniejsze — kursantów zapewniano, że wyłącznie oni będą kierowani do rad nadzorczych.

Zasada ta działała mniej więcej do połowy dekady transformacji gospodarczej. Z czasem jednak absolwentów kursów zaczęli wypierać ludzie z kolejnych rozdań politycznych oraz urzędnicy ministerstw, szczególnie skarbu państwa. Kierowani do rad z takiego rozdania nie mają obowiązku odbycia kursu, muszą tylko zdać egzamin z jego programu, a egzaminatorami są na ogół ich koledzy czy nawet podwładni. Ekipa PiS zamierza posunąć się dalej i pominąć nawet obowiązek zdania egzaminu. Tak ma wyglądać transparentność działań obecnego rządu...

ADAM L. KALUS, prezes Baupol Consulting

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam L. Kalus

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Absolwenci trudnych kursów poczują się oszukani