Aby każde euro dotacj idało efekt

Rafał Rykowski
12-10-2012, 00:00

Od samego przypływu unijnych pieniędzy niewiele się zmieni, trzeba stale pracować nad zwiększeniem efektywności ich wykorzystania

Debata poświęcona wykorzystaniu unijnego wsparcia, zorganizowana podczas zielonogórskiego Forum Funduszy Europejskich, zaczęła się jeszcze w czasie wystąpień eksperckich. Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan w swoim wystąpieniu na temat szkoleń finansowanych z Europejskiego Funduszu Społecznego zakwestionował w kilku punktach efektywność wykorzystywania środków unijnych.

— Jeśli chodzi o tempo wykorzystywania środków unijnych, to powinniśmy być zadowoleni. Jeśli natomiast chodzi o efektywność, już nie. To świetnie, że możemy w ramach inwestycji w kapitał ludzki — bardzo ważnych w nowej perspektywie finansowej Unii — zwiększać umiejętności i poprawiać edukację. Ale wszelkich inwestycji powinniśmy dokonywać tam, gdzie mają one najwyższą stopę zwrotu. Samorządy powinny więc ściślej współpracować z przedsiębiorcami, żeby nie dochodziło do takich sytuacji, jak w pewnym powiecie, w którym mieszka 6 tys. bezrobotnych. Kilkudziesięciu spośród nich wyszkolono na operatorów wózków widłowych, tymczasem w powiecie potrzebnych jest… 30 suwnicowych — mówił Jeremi Mordasewicz. Po tym odczycie z sali głos zabrał Waldemar Sługocki, poseł z lubuskiego.

— Odnosząc się do słusznej w wielu punktach wypowiedzi mojego przedmówcy, pozwolę sobie nie zgodzić się z niektórymi jej fragmentami. Sieci kanalizacyjne np. budujemy w takich miejscowościach, w których liczba osób na kilometr sieci wynosi co najmniej 100. Każda inwestycja jest badana pod kątem opłacalności, urzędnicy starają się o to dbać, choć to prawda, że część środków unijnych powinna być bardziej mobilna, a zasady ich wykorzystywania bardziej elastyczne na poziomie regionalnym.

Mam nadzieję, że będzie to uwzględnione w nowej perspektywie. Z kolei Tomasz Kołodziejczak z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego przypomniał Jeremiemu Mordasewiczowi, że część unijnych pieniędzy jest przeznaczona na poprawę komfortu życia mieszkańców i estetykę miast. Nie są przewidziane do lokowania tam, gdzie przynoszą szybki i ewidentny zysk. Niektóre rzeczy finansowane z funduszy nie mają być zyskowne. Mają być po prostu ładne.

Na co warto wydawać

Efektywność wykorzystywania unijnych funduszy była motywem przewodnim całej debaty, która wykraczała poza ramy lokalne i dotyczyła problemów istotnych dla całego kraju.

— O tym, że coś może być ładne, ale nie musi być efektywne może powiedzieć urzędnik, ale nie podatnik czy przedsiębiorca. W Polsce za dużo inwestuje się w mury. Powstają parki technologiczne, które nie żyją. Nie mam na myśli akurat inwestycji w Lubuskiem, bo jej nie znam, ale znam inne takie przypadki. A przecież powinni się tam spotykać przedsiębiorcy z naukowcami. Tymczasem często przedsiębiorca w lśniącej nowością hali za unijne pieniądze instaluje stary sprzęt z odzysku — mówił Jeremi Mordasewicz.

O Lubuskim Parku Naukowo- Technologicznym wspomniała wcześniej marszałek województwa Elżbieta Polak, która przedstawiła projekt jako podnoszący innowacyjność gospodarki regionu. O jego przydatności gorąco przekonywał Jeremiego Mordasewicza i przysłuchującychsię debacie rektor Uniwersytetu Zielonogórskiego prof. dr. hab. inż. Tadeusz Kuczyński.

— Oferty współpracy dopiero przychodzą. Prowadzimy rozmowy m.in. z tak poważnymi partnerami jak Siemens i Skanska. Inwestycje związane z nauką dopiero po jakimś czasie przynoszą widoczne efekty. W przypadku Parku Naukowo- -Technologicznego również trzeba poczekać. Jestem spokojny o ten park, jestem pewien, że się rozwinie — mówił profesor Kuczyński .

— Pamiętajmy, że edukacja, a także inwestycje badawczo-rozwojowe przy współpracy z biznesem są kluczowe w nowej perspektywie finansowej UE. Oczywiście nie ma sensu dofinansowywać badań nad kolejnym kolorem kostki brukowej czy tak prostych biznesów jak stacja benzynowa. Pieniądze powinny iść na faktyczną innowacyjność i na wsparcie osób młodych, stawiających pierwsze kroki na rynku pracy. Dawanie pieniędzy wszystkim na wszystko nie ma sensu. Innowacyjność, nowe badania to przyszłość. Te inwestycje potrafią być niezwykle pożyteczne i opłacalne i tam powinno się lokować jak najwięcej kapitału. Należy jednak cały czas pamiętać o tym, że tego typu działalność wiąże się z dużym ryzykiem — dodał dr Jerzy Kwieciński, prezes Fundacji Europejskie Centrum Przedsiębiorczości.

Omawiając współpracę między biznesem a światem nauki, uczestnicy debaty zwrócili uwagę na złą strukturę kształcenia w Polsce i duży dystans, który dzieli obydwa środowiska.

— Firmy często były zmuszane do współpracy z uczelniami, które nic im nie dawały w zamian — przekonywał Jeremi Mordasewicz. Przedstawiciele środowiska akademickiego podkreślali natomiast, że inwestycje badawczenie gwarantują szybkiego zwrotu i wymagają cierpliwości. Przyznawali natomiast, że polskie szkolnictwo wyższe wymaga głębokiej reformy.

Efektywność…

Mimo niedoskonałości w samej konstrukcji unijnych funduszy i błędów w wydatkowaniu wspólnotowych pieniędzy nikt nie miał wątpliwości, że dają one poważny impuls rozwojowy. Zwłaszcza tam, gdzie urzędnicy potrafią to wykorzystać.

— Nasza statystyka, jeśli chodzi o Europejski Fundusz Społeczny, potwierdza znaczenie funduszy dla regionu. Mieliśmy 750 mln EUR. Naszymi beneficjentami było około 100 tys. Lubuszan. Więc co dziesiąty Lubuszanin skorzystał z tego funduszu. Wiele środków przeznaczono na edukację, rynek pracy, przedsiębiorczość, integrację społeczną oraz osoby niepełnosprawne. Z zagospodarowaniem środków bardzo dobrze radzą sobie organizacje pozarządowe — udowadniał wicemarszałek Maciej Szykuła.

… i model wsparcia

Inną palącą kwestią, również związaną z efektywnością, była dystrybucja unijnych dotacji i ich wpływ na rynek i konkurencję. Przedstawiciele biznesu Jeremi Mordasewicz i Janusz Jasiński, przewodniczący Organizacji Pracodawców Ziemi Lubuskiej, zdecydowanie opowiadali się za pożyczkami i kredytowaniem zamiast bezzwrotnej pomocy oraz za równym traktowaniem przedsiębiorców, co zapobiegałoby naruszeniom zasad gry rynkowej.

— Z mojego punktu widzenia, jako przedsiębiorcy uczciwsze i bezpieczniejsze jest pożyczanie pieniędzy, zamiast dawania. Jeśli przedsięwzięcie przyniesie zysk, to przedsiębiorca powinien zwrócić te pieniądze, aby nie niknęły, tylko tworzyły dalsze możliwości pożyczania. Poza tym, kiedy jeden dostaje, a drugi nie, to jest to zakłócenie konkurencji. Tym bardziej nie powinniśmy tego dawać bezzwrotnie — uzasadniał Janusz Jasiński.

Samorządowcy i naukowcy przekonywali, że rezygnacja z bezzwrotnych dotacji na rzecz pożyczek jest niemożliwa i sprzeczna z duchem części programów. Zdaniem Jerzego Kwiecińskiego błędem byłoby jednak dawanie pieniędzy wszystkim firmom.

— Pieniądze z dotacji powinny iść przede wszystkim tam, gdzie rynek nie działa. Tam, gdzie coś się dopiero inicjuje i brak ekonomicznych bodźców, choć w przyszłości może to zaprocentować. Wiadomo, że pieniądze nie zawsze trafiają tam, gdzie trzeba, ale to nie powód, aby z tego rezygnować. Zawsze można nieco zmodyfikować zasady — przekonywał Jerzy Kwieciński. W obronie dotacji stanęła również marszałek Elżbieta Polak.

— To już jest przesądzone w nowej perspektywie. Dużo się najpierw mówiło o nowych instrumentach inżynierii finansowej i że będzie tylko pomoc zwrotna. Już wiemy, że dotacje jednak będą. Wiemy choćby na przykładzie naszego regionu, że na rynku brakuje kapitału. Ograniczenie dotacji od razu wpływa negatywnie na przedsiębiorczość. Pamiętajmy też, że wnioski o unijne wsparcie oceniają eksperci. Projekty, które ich zdaniem nie mają szansy na powodzenie, nie dostaną dotacji, bo to my wiemy, co jest przydatne dla naszego regionu. Wszyscy uczestnicy dyskusji zgodnie podkreślali, że kluczem do pożytecznego wydawania unijnych pieniędzy jest jak najściślejsza współpraca między samorządami, przedsiębiorcami i środowiskami naukowymi.

— My w Lubuskiem akurat jesteśmy w nieco lepszej sytuacji, lepiej się komunikujemy, ale zawsze można to usprawnić — stwierdził Janusz Jasiński.

W czasie debaty wielokrotnie padało stwierdzenie, że w rozdzielaniu funduszy lepiej radzą sobie organizacje pozarządowe niż państwowe. Ich projekty dotyczące m.in. szkoleń czy kształcenia zawodowego sprawdzają się znacznie lepiej niż prowadzone przez Urzędy Pracy. Wspólna dla wszystkich uczestniczących w debacie była też obawa o to, że o pieniądze unijne będzie coraz trudniej, że będą one ściśle ukierunkowane i aby je dobrze wykorzystać, należy się najpierw dobrze przygotować.

Lubuski Regionalny Program Operacyjny w liczbach

1516 wniosków o dofinansowanie po ocenie formalnej

892 utworzonych miejsc pracy w tym 320 dla kobiet

83,14 km zrekonstruowanych dróg

275,5 ha utworzonych terenów inwestycyjnych

6 mln EUR oszczędności w przewozach pasażerskich i towarowych dzięki rekonstrukcji dróg

162 000 badań przeprowadzonych za pomocą nowego sprzętu medycznego

5000 osób zamieszkałych na obszarach objętych rewitalizacją

130 902 osoby korzystające z infrastruktury turystyki i kultury objętej wsparciem

80 proc. realizacji zobowiązań na lata 2007-13

1,64 mld zł dofinansowanie ogółem uzyskane od uruchomienia programu

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Rykowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Samorządy / Aby każde euro dotacj idało efekt