Aby państwo potaniało - najpierw musi podrożeć

Jacek Zalewski
22-02-2006, 00:00

Dorobek legislacyjny pierwszych stu dni rządu premiera Kazimierza Marcinkiewicza obejmuje przede wszystkim nowelizacje ustaw już istniejących, bo tak jest najłatwiej. Ze znaczących ustaw napisanych od podstaw poznaliśmy właściwie tylko tę sztandarową, o utworzeniu Centralnego Biura Antykorupcyjnego, która w umysłach polityków Prawa i Sprawiedliwości powstawała od kilku lat. Z drugiej strony — może to i lepiej, albowiem nowe akty prawne bardzo często owocują nowymi bytami obciążających finanse publiczne. Tak już jest, że budowanie tańszego państwa zawsze zaczyna się od jego podrożenia.

Jednym z najtrudniejszych — jeśli nie najtrudniejszym w ogóle — zadań rządu PiS jest stworzenie prawidłowo działającego systemu ochrony zdrowia. Ten dzisiejszy charakteryzuje się brakiem pieniędzy na wszystko. Wczoraj w sprawie finansowych napięć odbyło się nawet pilne spotkanie reprezentantów służby zdrowia z premierem. W resorcie na etapie wewnętrznych uzgodnień znajduje się równie pilna nowelizacja istniejącej ustawy o świadczeniach finansowanych ze środków publicznych. Na różnych forach dyskusyjnych przebija się tzw. społeczny projekt nowej ustawy o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym.

A zatem różne głowy myślą, ale na razie jedynym legislacyjnym konkretem pozostaje obywatelski projekt ustawy o finansowaniu świadczeń opieki zdrowotnej, pochodzący jeszcze z roku 2004, a w obecnej kadencji Sejmu ponownie zarejestrowany 22 grudnia. Napisany został przez zespół profesora Zbigniewa Religi, który zostając ministrem zdrowia, otrzymał od losu rzadką szansę wprowadzania teoretycznych przemyśleń. W owym projekcie sprzed dwóch lat już na pierwszy rzut oka uwagę zwracają — a jakżeby inaczej! — nowe twory finansowane przez budżet! W obywatelskim uzasadnieniu czytamy, że utworzenie m.in. Narodowego Instytutu Ubezpieczeń Zdrowotnych oraz Komisji Nadzoru Ubezpieczeń Zdrowotnych ma wpłynąć pozytywnie na... rynek pracy poprzez zatrudnianie pracowników.

Ta nowatorska teza mogłaby zrewolucjonizować zwalczanie w Polsce plagi bezrobocia. Nowe miejsca pracy najłatwiej byłoby po prostu zadekretować ustawowo. Idea tańszego państwa nie oznacza przecież, że ma ono być przesadnie tanie...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Aby państwo potaniało - najpierw musi podrożeć