Afera w branży odszkodowawczej

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2013-01-14 00:00

Prezes łódzkiej kancelarii usłyszał zarzut przywłaszczenia ponad 800 tys. zł. Grozi mu nawet 10 lat pozbawienia wolności.

Tak głośnej sprawy, dotyczącej kancelarii odszkodowawczych, które w imieniu klientów starają się uzyskać od ubezpieczycieli jak najwyższe rekompensaty, jeszcze nie było. Na wniosek prokuratury policja zatrzymała Zbigniewa B., prezesa łódzkiego Unijnego Centrum Odszkodowań. Usłyszał on zarzut przywłaszczenia ponad 800 tys. zł. Grozi mu do 10 lat więzienia.

Prokuratura skierowałado sądu wniosek o areszt dla podejrzanego. — Pokrzywdzonych w tej sprawie jest 65 osób z całej Polski — mówi Krzysztof Kopania, rzecznik łódzkiej prokuratury.

Śledczy nie wykluczają jednak, że pokrzywdzonych osób może być 300, a podejrzany mógł od nich przywłaszczyć w sumie 2 mln zł. Unijne Centrum Odszkodowań podpisywało z klientem umowę, na której podstawie uzyskane od ubezpieczycieli pieniądze miały najpierw trafiać na konto spółki i stamtąd — w ciągu trzech tygodni — na rachunek klienta. Podczas przesłuchania Zbigniew B. tłumaczył, że nie przekazał części pieniędzy, bo zostały one przeznaczone na bieżące funkcjonowanie spółki (firma ma w leasingu ponad 30 samochodów) i spłatę prywatnych zobowiązań.

— Prokuratura ustala zakres przestępczej działalności B. Podejmie również działania, które mogą doprowadzić do zabezpieczenia roszczeń pokrzywdzonych — mówi Krzysztof Kopania. Dla branży odszkodowawczej sprawa łódzkiej firmy nie jest zaskoczeniem. W pierwszej połowie ubiegłego roku do łódzkiej prokuratury zaczęły wpływać doniesienia, że firma nie wywiązuje się z umów i nie przekazuje pieniędzy klientom.

— Po pojawieniu się pierwszych sygnałów ostrzegaliśmy klientów przed korzystaniem z usług łódzkiej firmy. Osobom, które miały problemy z odzyskaniem należnych pieniędzy, zaoferowaliśmy pomoc prawną — mówi Bartłomiej Krupa, prezes Polskiej Izby Doradców i Pośredników Odszkodowawczych oraz członek zarządu kancelarii Votum, jednego z największych tego typu podmiotów na rynku.

Jego zdaniem, karygodne jest to, że Zbigniew R., zdając sobie sprawę ze skutków swoich czynów i sytuacji firmy, nie złożył wniosku o upadłość. W ostatnich miesiącach Unijne Centrum Odszkodowań zaczęło przypominać piramidę finansową, bo zdobyte na rzecz klientów pieniądze przeznaczało na spłatę zobowiązań.

— Mam nadzieję, że ten przypadek uczuli klientów i będą zwracać uwagę na wybór pośrednika odszkodowawczego — mówi Bartłomiej Krupa.

Działalność firm z branży odszkodowawczej budzi dużo kontrowersji. Oponenci wytykają im nieetyczne pozyskiwanie klientów (np. w szpitalach) i stosowanie bardzo wysokich prowizji. Największe kancelarie (które dostrzegły, że najlepszy biznes to sprawy sądowe, a nie pisanie pism w imieniu klientów do ubezpieczycieli), starają się rynek uporządkować.

W ubiegłymroku głośnym przypadkiem było wyrzucenie z Polskiej Izby Doradców i Pośredników Odszkodowawczych kancelarii Auxilia za stosowanie wobec klientów — według branżowej organizacji — nieetycznych chwytów. Firma m.in. wydawała certyfikaty, gwarantujące, że uzyska od ubezpieczycieli określoną kwotę świadczenia.

W grudniu izba doniosła do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów na 17 kancelarii odszkodowawczych, które mogły stosować w umowach z klientami niedozwolone klauzule. Poszło o brak zapisu o podatku VAT w cenach, co oznaczało, że były one zaniżone o 23 proc. wobec stanu faktycznego.