Agrofert pozywa Krzysztofa Kluzka

Paweł Janas
opublikowano: 2005-09-23 00:00

Wypowiedzi w sprawie korupcji mogą zaprowadzić przed sąd byłego członka władz PKN. Ten jest pewny swego — niczego nie autoryzował.

Czeski Agrofert jest ostatnio wyjątkowo aktywny. Dopiero co groził Orlenowi arbitrażem, a już rozpoczął kolejne działania w obronie swoich interesów. Tym razem celem ataku stał się Krzysztof Kluzek, były członek rady nadzorczej i zarządu PKN.

„Agrofert podjął decyzję o wniesieniu przeciwko Krzysztofowi Kluzkowi (…) zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa ze względu na podejrzenie pomówienia” — czytamy w oświadczeniu czeskiej spółki.

Nie było korupcji

Jakiego pomówienia miał się dopuścić Krzysztof Kluzek? Otóż 12 września w czeskim dzienniku „Mlada Fronta Dnes” ukazał się artykuł, w którym były członek władz Orlenu miał sugerować udział szefa Agrofertu w korupcji podczas prywatyzacji Unipetrolu. Prywatyzacji, która zakończyła się zakupem czeskiego koncernu przez PKN.

— Agrofert ponownie oświadcza, że w procesie prywatyzacji Unipetrolu nie uczestniczył w żadnej korupcji, nie brał również udziału w żadnych rozmowach, podczas których pojawiłyby się jakiekolwiek propozycje lub wzmianki o korupcji — stwierdził Andrej Babis, prezes Agrofertu.

Kluzek się broni

Wcześniej Agrofert złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Jacka Spyrę, na którego w swoich wypowiedziach powoływał się Krzysztof Kluzek.

Co na to sam zainteresowany?

— Chcę podkreślić, że jeśli nawet taka wypowiedź znalazła się w czeskim dzienniku, to nie była przeze mnie autoryzowana. Zgodnie z polskim prawem, wszystkie posiadane przeze mnie informacje w tej sprawie przekazałem komisji śledczej ds. PKN Orlen i krakowskiej prokuraturze — ucina Krzysztof Kluzek.

A po chwili:

— Proszę jednak zwrócić uwagę, że sam Orlen w oświadczeniach przyznał, że umowy zawarte z Agrofertem, poprzedzające zakup Unipetrolu, były dla płockiej spółki niekorzystne — mówi zagadkowo Krzysztof Kluzek.