Agroturystyka jest jeszcze mało znana

Karolina Guzińska
opublikowano: 2001-05-25 00:00

Agroturystyka jest jeszcze mało znana

W 2000 r. usługi turystyczne na wsi świadczyło ponad 11 tys. gospodarstw, dysponujących około 126 tys. miejsc noclegowych. Skorzystało z nich ponad 940 tys. osób. Polska wieś kusi turystów wakacjami w zgodzie z naturą oraz niskimi cenami wypoczynku.

Agroturystyka w formie zorganizowanej rozwija się od połowy lat 90. (przyczyniła się do tego m.in. odczuwalna poprawa stanu infrastruktury technicznej na wsi). Popularyzowanie turystyki na terenach wiejskich jest korzystne nie tylko dla mieszkańców miast, poszukujących ekologicznie czystych i zdrowych warunków wypoczynku.

Nie tylko łóżko

Żeby przyciągnąć turystów, nie wystarczą miejsca noclegowe dla gości. Każde gospodarstwo musi zadbać o własną atrakcyjność — zaoferować np. jazdę konną, przejażdżki bryczką, stawy rybne, zbieranie grzybów, zaproponować turystom różne zajęcia, np. karmienie zwierząt, czy naukę robienia masła. Najczęściej z takich wakacji korzystają rodziny z dziećmi, jednak coraz liczniejszą grupą klientów są firmy, które organizują konferencje w budynkach gospodarczych na wsi.

— Niektóre gospodarstwa inwestują w sale konferencyjne dla 20-30 osób. Organizują także imprezy integracyjne dla firm — opowiada Bożena Chwiałkowska, prezes Polskiej Federacji Turystyki Wiejskiej Gospodarstwa Gościnne (PFTW GG).

Federacja działa od 1996 r. i jest właścicielem systemu oceny wiejskiej bazy noclegowej, wzorowanej na kryteriach przyjętych w krajach UE .

— Przyznajemy kategorie od standardu do trzech słoneczek. Gospodarstwa poddają się ocenie dobrowolnie. W zamian są promowane w atlasie agroturystycznym, który corocznie opracowujemy. Koszt kategoryzacji to 250 zł dla gospodarstw zrzeszonych oraz 150 proc. więcej dla pozostałych. Inspektorzy licencjonowani przez federację kontrolują w miarę potrzeb skategoryzowane gospodarstwa — twierdzi Bożena Chwiałkowska.

Bez podatku

Gospodarstwa agroturystyczne, które oferują do 5 pokoi, są zwolnione z podatku. Warunkiem jest uzyskiwanie ponad połowy dochodów z działalności rolniczej.

— Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa dopłaca do linii kredytowych, z których można wziąć niżej oprocentowany kredyt, do 2 mln zł na jedną inwestycję. Są również środki na tworzenie pozarolniczych miejsc pracy na wsi. Na preferencyjnych warunkach można stworzyć do 6 miejsc pracy, uzyskując do 200 tys. zł na miejsce — informuje Zbigniew Chrzanowski, sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Gospodarstwa agroturystyczne stanowią zaledwie 1 proc. ogółu gospodarstw. Resort zapewnia, że nie zabraknie środków na tworzenie nowych.

— Budżet agencji to około 1,5 mld zł. Z tych środków udzielane są kredyty inwestycyjne i na nowe miejsca pracy. W ostatnich latach zapotrzebowanie na pomoc tego typu sięgało 66 mln zł rocznie — twierdzi Zbigniew Chrzanowski.

Bożena Chwiałkowska dostrzega bariery uniemożliwiające korzystanie z kredytów.

— Sezon trwa 6-8 tygodni, nocleg kosztuje średnio 15 zł , a w gospodarstwie jest 10 miejsc noclegowych. Nie jest to dochód pozwalający na tworzenie miejsc pracy, poza tym agroturystyka to biznes rodzinny. Natomiast skorzystanie z kredytu inwestycyjnego ogranicza wymóg uzyskiwania 50 proc. dochodów z rolnictwa. Swoją linię uruchomił także BOŚ, udzielający kredytów najczęściej pod zastaw gospodarstwa, jednak wiąże się to z kosztami, ponieważ trzeba opłacić biegłego, który gospodarstwo wyceni. Oceniamy, że systemy kredytowe na Zachodzie są bardziej życiowe. Tam można wziąć kredyt do wysokości ubezpieczenia gospodarstwa - twierdzi Bożena Chwiałkowska.

Karolina Guzińska

[email protected] tel. (22) 611-62-17