Ajenci biją na alarm

Paweł Janas
opublikowano: 2006-07-24 00:00

Obcięli nam zyski, a to się odbije na obsłudze — twierdzą ajenci. PKN

się nie martwi, bo w detalu mu idzie coraz lepiej.

Zarząd PKN Orlen, giełdowej i największej polskiej spółki paliwowej, w ostatnich miesiącach wielokrotnie chwalił się osiągnięciami na polu restrukturyzacji sieci detalicznej. Okazuje się jednak, że nie przebiega ona bez problemów. Do trwającego od kilku lat sporu z właścicielami stacji patronackich doszedł ostatnio konflikt z ajentami firmowych placówek. Ma to związek z wprowadzonymi od początku maja nowymi zasadami naliczania prowizji dla prowadzących stacje.

— Efektem wprowadzenia w życie nowych zasad jest znaczne pogorszenie warunków finansowych — zarówno osób prowadzących stacje, jak i pracowników. Kilkudziesięciu ajentów już podziękowało Orlenowi za współpracę. A to dopiero początek — twierdzi pragnący zachować anonimowość jeden z działaczy Ogólnopolskiego Związku Stowarzyszeń Sprzedawców Produktów Naftowych PKN Orlen.

Podcinanie gałęzi

Pogorszenie warunków finansowych spowodowało także odchodzenie z pracy wielu szeregowych pracowników.

— Ajenci mają problemy ze znalezieniem odpowiednich osób do pracy. Brakuje kasjerów i placowych, bo nikt nie chce pracować za minimum socjalne — twierdzi nasz rozmówca ze związku.

Sytuacja na dłuższą metę może negatywnie odbić się na działalności spółki.

— Ile Orlen zaoszczędzi na prowizji dla stacji, a ile będzie go kosztować wymiana prowadzących i uzupełnianie braków ludzi na stacji? Ile będą kosztować nowe ubrania firmowe, szkolenia bhp dla nowych prawników, badania lekarskie itd. Jaki wpływ na wyniki sprzedaży będzie mieć tak duża rotacja? Jak wpłynie na wizerunek firmy niedouczony placowy i kasjer? Zniechęcenie obsługi stacji w dłuższym okresie spowoduje spadek wyników, podniesie koszty obsługi detalu i w końcu wyniki finansowe tego segmentu będą znacznie niższe od oczekiwanego — twierdzi przedstawiciel związku.

Jego zdaniem, stanie się tak już na jesieni tego roku.

Woda w usta

Władze spółki zdają się bagatelizować problem.

— Dyskutujemy o systemie wynagrodzeń na bieżąco z prowadzącymi stacje. Obie strony doskonale rozumieją, że podstawą do prawidłowego działania stacji jest stworzenie takich warunków, które satysfakcjonują obie strony — twierdzi enigmatycznie William Kozik, dyrektor wykonawczy ds. sprzedaży detalicznej w Polsce.

Zwraca uwagę na poprawiające się wyniki segmentu sprzedaży detalicznej.

— Wyniki detalu po pierwszych dwóch kwartałach oceniamy bardzo dobrze. W dużej mierze dzięki zaangażowaniu prowadzących stacje od stycznia tego roku przełamaliśmy spadkowy trend sprzedaży paliw. Uzyskujemy bardzo duże, kilkunastoprocentowe wzrosty sprzedaży paliw i marży sklepowej w stosunku do takiego samego okresu ubiegłego roku — zaznacza dyrektor Kozik.