Operatorzy alternatywni wskazują na błędne uregulowania prawne i słabość URTiP jako przyczyny powolnego rozwoju rynku.
Część operatorów nie wini Telekomunikacji Polskiej za jej monopolistyczną pozycję na rynku, obarcza tym regulatora, który swoimi zaniechaniami osłabia konkurencję. TP SA po prostu wykorzystuje niedoskonałości prawa i słabość Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty (URTiP), który zamiast kształtować rynek — wprowadza na nim chaos.
— Gdyby regulator potrafił wyegzekwować połowę swoich decyzji, na rynku zapanowałby pewnie spokój. Problemem nie jest wydawanie postanowień, a ich wprowadzanie w życie — mówi przedstawiciel dużego dostawcy internetu.
URTiP z chęcią wydaje nowe koncesje. Kłopot w tym, że większość z nich naprawdę jest wirtualna, bo regulator nie ma pomysłu, jak stworzyć środowisko do powstawania nowych telekomów, a już istniejących przekonać do współpracy z innymi.
Firmy telekomunikacyjne patrzą z nadzieją na maj 2004 r., kiedy staniemy się członkiem Unii Europejskiej. Trudno nie odnieść wrażenia, że z niektórych opinii przedstawicieli telekomów przebija naiwność. Wejście w struktury europejskie w ciągu kilku lat nic nie zmieni na rynku. Bez efektywnych działań regulatora trudno oczekiwać od rynku zmian jakościowych.
Okiem praktyka
Liberalizacja jest korzystna
Tele2 już teraz działa na 22 europejskich rynkach. Ma doświadczenie jako alternatywny operator telekomunikacyjny. Pełni rolę doradcy rynkowego dla organów regulacyjnych państw UE. Mam nadzieję, że również w Polsce będziemy w stanie pełnić podobną rolę, pomagając regulatorowi i ustawodawcy znaleźć drogę do zapewniania Polakom korzyści płynących z liberalizacji rynku.
Fredrik de Lerigon dyrektor generalny Tele2 Polska
