Akcje kopalń mogą trafić na giełdę tylko w pakietach mniejszościowych

Maria Trepińska
opublikowano: 01-12-2006, 00:00

Droga do prywatyzacji kopalń jeszcze długa, ale już pojawiła się nadzieja. Strategia branży węglowej na lata 2007-15 przewiduje upublicznienie spółek.

Plany prywatyzacji górnictwa węgla kamiennego od wielu lat pozostają w sferze dyskusji politycznych. Najwyraźniej decydenci różnych opcji nie mają odwagi albo brakuje im czasu w trakcie kadencji na realizowanie zapowiadanych przekształceń własnościowych. Przypomnijmy, że rząd Sojuszu Lewicy Demokratycznej planował pod koniec 2005 r., wprowadzenie na giełdę akcji Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW), jedynego w kraju producenta węgla koksowego. Wtedy firma notowała rekordowe zyski, a to bez wątpienia mogło spowodować duże zainteresowanie inwestorów. Szkoda, że plany trafiły do kosza. JSW straciła szansę szybkiego zdobycia środków na niezbędne inwestycje, aby utrzymać moce wydobywcze.

Rząd SLD poza tym zapowiadał, że Katowicki Holding Węglowy (KHW), producent węgla energetycznego, pozyska inwestora branżowego. Ustawiła się kolejka chętnych. Jesienią 2005 r. resort skarbu ogłosił przetarg. Zgodnie z prognozami analityków, zainteresowanie holdingiem było spore. I trudno się dziwić, ponieważ Katowicki Holding Węglowy ma dobrej jakości węgiel energetyczny. Oferty złożyli czeska grupa energetyczna CEZ, która skupia elektrownie i kopalnie, i londyński Bancroft Private Equity LLP. Chcieli nabyć do 85 proc. akcji KHW. Potem przetarg unieważniono. Po wygranych przez Prawo i Sprawiedliwość wyborach parlamentarnych pojawiły się informacje, że żadnej prywatyzacji w branży nie będzie, a jedynie, na bazie JSW, powstanie grupa węglowo-koksowa, skupiająca trzy koksownie. Ale te plany w ostatnim czasie najwyraźniej też się zmieniły.

Przymiarki, przymiarki

Po kilku miesiącach dyskusji o przyszłości branży powstała strategia na lata 2007-15, w której znalazły się zapisy dotyczące prywatyzacji. Dokument ten jeszcze nie został ostatecznie zaakceptowany przez Radę Ministrów, obecnie trwają konsultacje ze związkami zawodowymi. Wiele wskazuje na to, że rząd Jarosława Kaczyńskiego ostatecznie opowie się za prywatyzacją spółek węglowych. Może to nastąpić jeszcze w grudniu 2006 r.

— Skarb państwa zamierza utrzymać kontrolę nad spółkami, a na giełdę mogą trafić jedynie pakiety mniejszościowe — wyjaśnia Paweł Poncyljusz, wiceminister gospodarki odpowiedzialny za górnictwo.

Strategia zakłada, że na warszawską Giełdę Papierów Wartościowych mogą trafić akcje JSW i KHW. Kiedy? Nie szybciej niż w 2007 r. Co prawda, jastrzębska spółka ma gotowy prospekt emisyjny, ale pewnie stracił on już na aktualności. Wobec tego konieczne będzie opracowanie nowego dokumentu. Dlaczego PiS zmieniło podejście do prywatyzacji w górnictwie?

— Prywatyzacja spółek węglowych spowoduje ich większą przejrzystość — przekonuje wiceminister Poncyljusz.

Czy przekona tym argumentem górników?

15 proc. akcji do wzięcia

Dobra wola polityków to może być trochę za mało, aby sprywatyzować spółki węglowe. Planom przekształceń własnościowych sprzeciwiają się stanowczo działacze związkowi. Dlaczego? Jedynym wytłumaczeniem może być to, że obawiają się utraty swoich przywilejów i stanowisk. Niemniej jednak w referendum przeprowadzonym w kopalniach dwa lata temu górnicy powiedzieli prywatyzacji — nie! To może również zastanawiać.

— Górnicy obawiają się utraty przywilejów, które przysługują im w państwowych kopalniach. Te przywileje to bony żywnościowe, dodatkowe wypłaty z okazji Barbórki, trzynaste pensje — mówi prof. Andrzej Stanisław Barczak z Akademii Ekonomicznej w Katowicach.

Dzięki prywatyzacji pracownicy kopalni dostaliby 15 proc. darmowych akcji. Może ten akurat argument spowoduje zmianę ich postawy?

— Zwykle prywatna firma panuje nad kosztami i nie może pozwolić sobie na straty. Wiadomo, że w górnictwie w ostatnich latach z ekonomią różnie bywało. Właśnie tych zmian też mogą się obawiać pracownicy kopalń — dodaje prof. Barczak.

Na rozdrożu

W strategii prywatyzacji branży, przyjętej w 2004 r. przez rząd Leszka Millera i obowiązującej jeszcze do końca tego roku, zakładano, że prywatyzacja JSW zostanie poprzedzona utworzeniem na jej bazie grupy węglowo-koksowej. Spółka miałaby być dokapitalizowana akcjami trzech koksowni: Przyjaźń, Wałbrzych i Zabrze. Tymczasem na własny rachunek kupiła 88 proc. udziałów w tej pierwszej, a obiecanych dwóch kolejnych nie dostanie. Taką decyzję ponad miesiąc temu podjął Paweł Szałamacha, wiceminister skarbu. Jest to przykład na to, że nie ma dobrego współdziałania pomiędzy resortami skarbu i gospodarki. Powód? Zgodnie z obowiązującą ustawą o restrukturyzacji górnictwa, nadzór nad spółkami węglowymi sprawuje minister gospodarki, on na bieżąco monitoruje to, co się dzieje w kopalniach, ale kluczowe decyzje właścicielskie pozostają w gestii ministra skarbu, czyli Wojciecha Jasińskiego. To do niego należy ostatnie słowo. Szkoda, że tak rzadko zabiera głos w sprawie przyszłości górnictwa. Polska jest czołowym producentem węgla kamiennego na świecie. Roczne wydobycie sięga prawie 100 mln ton. W branży pracuje 123 tys. osób. W 2005 r. przychody ze sprzedaży węgla wyniosły 18 mld zł, a zysk branży — 1,2 mld zł. W tym roku będą co najmniej o połowę niższe.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maria Trepińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu