Kurs akcji Pekao SA od połowy kwietnia oscylował w granicach 110 zł. W końcówce maja zbliżył się nawet do poziomu 115 zł. Kilka sesji później przyszło jednak załamanie. Na początku czerwca wraz z informacjami o stratach, jakie warszawski bank może ponieść na kredytach udzielonych Stoczni Szczecińskiej, kurs jego papierów zniżkował nawet poniżej 100 zł. Podczas poniedziałkowych notowań ciągłych popyt zgłoszony przez inwestorów zagranicznych spowodował jednak, że nie tylko wzrosła cena walorów Pekao SA, ale również zyskały na wartości podstawowe indeksy GPW.
Głównym powodem wzrostu zainteresowania akcjami banku było zapewne powtórzenie deklaracji dotyczących realizacji zapowiedzianych prognoz oraz wcześniejsza, stosunkowo duża przecena na parkiecie. W oficjalnym komunikacie, spółka poinformowała o oszacowaniu swoich strat z tytułu udzielonych stoczni kredytów na 150 mln zł. Tymczasem według niektórych źródeł, ich wartość tylko w ramach konsorcjum, na którego czele stanął PKO BP, wyniosła 500 mln zł. Powodem przewidywania mniejszych strat są jednak zabezpieczenia, których dokonano na rzeczowym majątku szczecińskiego przedsiębiorstwa.
W ocenie władz Pekao SA, trudna sytuacja stoczni będzie miała negatywny wpływ na wyniki za drugi kwartał. Mimo to, prognozowane zyski za cały 2002 r. powinny zostać osiągnięte w pierwotnie przedstawionej wysokości, tj. 1,4 mld zł. Spółka przyznaje, że realizacja planu będzie zależała od dodatkowych działań. Nie podano jednak, w jakich obszarach bank chce nie tylko zrekompensować sobie utratę środków przeznaczonych na kredyty, ale i zyskać te odsetki, których miała dostarczyć stocznia. Niezależnie od tego, inwestorzy wierzą w zapewnienia spółki, tym bardziej że wyceny analityków nadal są wyższe niż kurs rynkowy na warszawskim parkiecie.