Akcjonariusze BSK żądają wyższej ceny
Tempelton Asset Management wzywa akcjonariuszy mniejszościowych BSK, by nie odpowiadali na wezwanie ING do sprzedaży akcji banku. Ma to umożliwić wynegocjowanie wyższej ceny.
Mniejszościowi akcjonariusze Banku Śląskiego chcą zwołania na 17 kwietnia WZA spółki. W porządku obrad ma znaleźć się wybór rady nadzorczej banku w drodze głosowania grupami oraz powołanie audytora.
— Zarząd BSK podejmie działania zgodne z wymogami prawa — brzmi lakoniczna odpowiedź zarządu BSK na ten wniosek.
Tymczasem w najbliższy poniedziałek miało się rozpocząć wezwanie na prawie 4,2 mln akcji Banku Śląskiego. ING zaproponował za każdy papier po 265 zł. Wezwanie miało się zakończyć 23 kwietnia. Jednak akcjonariusze mniejszościowi, którzy reprezentują ponad 20 proc. głosów, uznali cenę za zbyt niską. Tempelton Asset Management, który ma 7,2 proc. BSK, uważa, że nie odzwierciedla ona wartości BSK. Wskazuje, że oferta ING odpowiada 1,3 wartości księgowej banku.
Wprowadzając swych przedstawicieli do rady i powołując audytora mniejszościowi udziałowcy chcą wynegocjować lepszą cenę.
— Bez premii za przejęcie kontroli wyceniamy akcje BSK na 280 zł — mówi Andrzej Powierża, doradca inwestycyjny Wood & Company.
Nie wyklucza, że ING, oferując cenę niewiele powyżej kursu i nieco poniżej rynkowej wyceny BSK, liczył na to, że mniejszościowi akcjonariusze będą chcieli jak najszybciej wycofać się z inwestycji unikając konfliktu.
— Inna sprawa, że część niezadowolonych akcjonariuszy została udziałowcami BSK w ubiegłym roku, kiedy zaczęło się mówić o jego fuzji z polskim oddziałem ING. Liczyli na zyski z wezwania — zauważa Andrzej Powierża.