Lublin. Doniesienia jednego z dzienników na temat Andrzeja Izdebskiego, jednego z akcjonariuszy spółki Port Lotniczy Lublin (PLL) spowodowały duże zamieszanie wśród wspólników. Według przedstawionych informacji, biznesmen jest zamieszany w międzynarodowy handel bronią. Wiesław Pedrus, wiceprezydent Lublina, twierdzi, że nikt nie zamierza rezygnować z tej inwestycji. Będzie chciał jednak jak najszybciej doprowadzić do wyjaśnienia tej sytuacji. Jego zdaniem, żaden z akcjonariuszy nie zdawał sobie sprawy z działalności Andrzeja Izdebskiego.
Zbigniew Sałek, prezes PLL, twierdzi, że wiążące decyzje m.in. w tej sprawie zapadną 6 grudnia na WZA, które ma doprowadzić do podniesienia kapitału spółki. Obecnie wynosi on 325 tys. zł.
— Kapitał spółki zostanie podniesiony do 1,6 mln zł przez dwa nowe podmioty, które zadeklarowały przystąpienie do tej inwestycji — twierdzi Stanisław Wysok, wiceprezes PLL.
Nie ujawnia on jednak ich nazw.
— Prawdopodobnie wtedy akcjonariusze zdecydują, jak rozwiązać sprawę Andrzeja Izdebskiego. Może zostaną od niego odkupione udziały w PLL — zastanawia się Zbigniew Sałek.
Spółka Port Lotniczy Lublin chce wybudować w Świdniku port lotniczy, który mógłby obsługiwać niewielki ruch pasażerski i przewozy cargo. Jego koszt szacowany jest na 60 mln zł.
Głównymi akcjonariuszami są FS Holding — 30,7 proc., Daewoo Motor Polska — 30,7 proc., 15,3 proc. spółka E&K, należąca do Andrzeja Izdebskiego, oraz miasta Świdnik — 7 proc. i Lublin — 3 proc. Pozostałe akcje należą do kilku miejscowych spółek i funduszy.