Przyjęty wczoraj przez Radę Ministrów projekt nowelizacji ustawy o podatku akcyzowym przewiduje objęcie nim od 1 listopada 2013 r. gazu ziemnego wykorzystywanego w celach opałowych. Polsce nieuchronnie kończy się okres przejściowy, w którym to bardzo ważne paliwo grzewcze było w całości zwolnione z akcyzy. Będziemy musieli stosować ogólne przepisy unijne, przewidujące zwolnienia tylko w ściśle określonych sytuacjach.

Projektowana lista akcyzowych wyjątków z założenia jest pierwszą słabością ustawy. Przecież to istniejące w przepisach VAT różne stawki podatkowe i kategorie zwolnień są głównym powodem przekrętów finansowych na gigantyczną skalę. Dlatego niejednolity podatek gazowy także będzie powodował próby wykorzystywania różnic. Projekt zakłada, że z akcyzy zwolniony będzie gaz zużywany do celów opałowych, m.in. przez gospodarstwa domowe, szkoły, przedszkola, żłobki czy szpitale. Lista obejmuje również podmioty gospodarcze, np. zakłady energochłonne, w których wprowadzono systemy służące ochronie środowiska lub podwyższaniu efektywności energetycznej, w których koszt zakupu gazu w wartości produkcji sprzedanej wynosi więcej niż 5 proc. Już samo skomplikowanie tego kryterium zachęca do, hm… specyficznej kreatywności.
Analogicznie do ropy naftowej, gaz ziemny jest surowcem wyjątkowo upolitycznionym. Dobrze pamiętamy zgiełk w kręgach władzy, zakończony wymianą ministra skarbu oraz szefa narodowego koncernu gazowego, a spowodowany tzw. memorandum podpisanym ze stroną rosyjską. W tle owej umowy znajdowało się wynegocjowanie przez PGNiG z Gazpromem od 1 stycznia 2013 r. niższych cen gazu, co zostało odtrąbione jako triumf rządu. Nałożenie na gaz nowego podatku wizerunkowo ów sukces niweluje, niezależnie od przewidywanych akcyzowych wyjątków.