Aksamitna rewolucja mBanku w Czechach

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 22-11-2007, 00:00

Będzie przewrót cenowy, ale w łagodnej wersji. MBank zapowiada w Czechach rewolucję, ale aksamitną. Inny kraj, inne obyczaje.

Nie będzie opłat ani za konto, ani za kartę

Będzie przewrót cenowy, ale w łagodnej wersji. MBank zapowiada w Czechach rewolucję, ale aksamitną. Inny kraj, inne obyczaje.

Pod koniec listopada mBank otworzy oddział w Pradze oraz uruchomi stronę internetową dla klientów. To będzie ważny moment dla rynku bankowego. Nie ze względu na ofertę mBanku, bo pakiet startowy będzie dość skromny: konto, kredyt, karta. Dopiero w przyszłym roku pojawi się w sieci pasaż handlowy z pełną ofertą produktów. MBank uderzy w czuły punkt branży — opłaty. Dla nas to nic nowego, że ani za konto, ani za wydanie karty nie trzeba płacić, ale dla naszych południowych sąsiadów będzie to spore novum, żeby nie powiedzieć — rewolucja. Czeskie banki przyzwyczaiły klientów do wysokich opłat. Są one dwa razy wyższe niż na Słowacji i znacznie przekraczają poziom uważany u nas za właściwy. Banki konkurują między sobą, jednak nie wysokością opłat.

Ostrożna strategia

Podobnie jak w Polsce, mBank nie zamierza budować marmurowych schodów. Znowu naruszy status quo, ale tym razem będzie działać ostrożnie.

— Czesi akceptują obecny układ, ponieważ dla nich największe znaczenie ma jakość usługi, a dopiero potem cena — wyjaśnia Sergiusz Najar, szef bankowości transgranicznej w BRE Banku, nadzorujący start mBanku w Czechach.

MBank cały czas musi pamiętać o lokalnych uwarunkowaniach. W stosunkowo zamożnych Czechach nie będzie specjalnie afiszował się tym, jak jest tani, aby uniknąć fałszywych skojarzeń, że to, co tanie, jest tandetne. Zamierza chwalić się, że nie pobiera opłat, ale na pierwszym miejscu stawia inne swoje zalety: nowoczesność, dostępność, przejrzystość oferty, wygodę. Stosownie do tej strategii został dobrany arsenał środków marketingowych, który wyklucza stosowanie agresywnej kampanii reklamowej.

Brak ekstrawagancji

MBank chce się zaprezentować jako stateczny, nowoczesny bank. Musi działać z wyczuciem. Po pierwsze — jest z Polski, a to nie jest najlepsza rekomendacja. Dlatego będzie się wspierać marką właściciela — Commerzbanku. Po drugie — Czesi mają niewielkie i nie najlepsze doświadczenia z bankowością elektroniczną. Ich eBank średnio poradził sobie na rynku i po wielu perypetiach został wchłonięty przez tradycyjny bank. Po trzecie — Czesi dość nieufnie traktują nowinki technologiczne.

— Pod tym względem Słowacy są bardziej otwarci. Sądzę, że na Słowacji mBankowi uda się zdobyć większe udziały w rynku, ale to w Czechach osiągnie lepsze wyniki finansowe — mówi Sergiusz Najar.

Czesi są po prostu zamożniejsi, a ponadto mają znacznie mniejsze możliwości lokowania nadwyżek finansowych niż np. Polacy. Rynek kapitałowy jest jeszcze w powijakach, dopiero rozwija się rynek inwestycyjny czy ubezpieczeniowy. MBank, który ma dobrze wyposażony pasaż handlowy, sporo sobie w związku z tym obiecuje.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane