AKTYWNYM STWORZONO SZANSĘ NA ROZWÓJ

Renata Zawadzka
05-01-1999, 00:00

AKTYWNYM STWORZONO SZANSĘ NA ROZWÓJ

Przypadek Jarosławia dowiódł, że prywatyzacja może przebiegać bez negatywnych skutków społecznych

WARTO SPRÓBOWAĆ: Mam pomysł na stworzenie rynku półhurtowego w branży rolno-spożywczej z myślą o Wschodzie. Na ten cel przeznaczony jest w pełni uzbrojony teren w strategicznym punkcie miasta. Natychmiast można rozpocząć inwestowanie — zachęca Jerzy Matusz, burmistrz miasta Jarosławia.

UDAŁO SIĘ: Napływ kapitału zagranicznego do Jarosławia datuje się od początku lat 90. Teraz już widać efekty — zapewniają: Jan Pajda, prezes JFRP (po lewej) i Leszek Kisiel (do stycznia wojewoda przemyski).

Proces prywatyzacji największych zakładów przemysłowych Jarosławia praktycznie został zakończony. Choć modernizacja w kilku przypadkach pociągnęła za sobą konieczność znacznych redukcji zatrudnienia, to jednak skala bezrobocia nie wzrosła. Zwiększyła się za to liczba przedsiębiorstw.

Dobrodziejstwem okazał się outsourcing i powołana z inicjatywy największych inwestorów Jarosławska Fundacja Rozwoju Przedsiębiorczości. Inicjatorami jej powstania były niezależnie ZPC SAN i United Biscuits — właściciel 80 proc. akcji SAN-a. Jakby nieco na przekór, ta prywatyzacja obyła się bez zwolnień. Około 160 pracowników wprawdzie opuściło zakłady w ubiegłym roku, ale korzystając z ostatniej szansy przejścia na wcześniejszą emeryturę. W czerwcu 1998 roku odszedł także Jan Pajda, były prezes, któremu SAN zawdzięcza wynegocjowanie wyjątkowo korzystnej umowy prywatyzacyjnej. Jego miejsce zajął, już wcześniej szykowany na to stanowisko, pozyskany z Wedla Jacek Kazimierski.

Luksusowe warunki

— Nie startowaliśmy z pozycji na kolanach. Jak na owe czasy, a mówimy o początku lat 90., mieliśmy firmę przyzwoicie doinwestowaną. Zamiast płacić najpierw 5, potem 3 proc. popiwku woleliśmy zadbać, żeby zakłady nie były „na sznurki powiązane” — wspomina Jan Pajda, dziś doradca zarządu i zarazem członek rady nadzorczej ZPC SAN.

Dobra pozycja przetargowa przyciągnęła liczących się na świecie inwestorów. Do ostatecznej rozgrywki stanęły cztery firmy: amerykański potentat Nabisco, Danone, wówczas jeszcze pod nazwą BSN, PepsiCo i United Biscuits. Najlepszą ofertę inwestycyjną przedłożyła należąca do koncernu ReynoldsŐa firma Nabisco. O wygranej zdecydował jednak najkorzystniejszy pakiet socjalny przedstawiony przez UB.

— Udało nam się wynegocjować najlepsze warunki prywatyzacji w skali Jarosławia i, jak mniemam, jedne z najlepszych w branży. W dużej mierze zdecydował o tym fakt, że dostałem wszelkie pełnomocnictwa od związków zawodowych. To znacznie usprawniło przebieg rozmów — twierdzi Jan Pajda.

UB zakupił akcje SAN-a za 19,1 mln funtów. Kolejne 5,6 mln przeznaczono na dokapitalizowanie przedsiębiorstwa. Zobowiązania inwestycyjne zostały zrealizowane z rocznym wyprzedzeniem.

Coś za coś

Nie we wszystkich prywatyzowanych przedsiębiorstwach obyło się bez masowych zwolnień. W Jarosławiu mówi się, że hordę bezrobotnych, choć wyposażonych w przyzwoite odprawy, wyprodukowała prywatyzowana w amerykańskim stylu Huta Szkła Jarosław. Jednocześnie jednak amerykański inwestor Owens Illinois w ciągu pięciu lat od startu prawie trzykrotnie przekroczył zobowiązania inwestycyjne — z 36 mln do 100 mln USD. W tym czasie prawie dwukrotnie wzrosła produkcja. W 1996 r. huta uzyskała ISO 9001. Znacznie zmniejszono zużycie energii i emisję gazów. Wprowadzono na rynek nowość — butelkę cienkościenną, mocną, a jednocześnie pozwalającą zaoszczędzić około 12 proc. surowca. Rozwija się system odzyskiwania stłuczki sięgający daleko poza sam region. W ubiegłym roku całe szkło zebrane w Warszawie przyjechało do Jarosławia. Co najważniejsze, huta stała się jedną z najnowocześniejszych w Europie i dalej pracuje pełną parą, mimo że konkurencyjne firmy ograniczają produkcję.

Nieproduktywni

Znaczne redukcje przeprowadzono w Jarlanie, słynnym do dziś choćby z autorskich kolekcji sweterków Anny Jatczak i nagród zbieranych na imprezach targowych. Nową kolekcję z angory zgłoszono do IX edycji Teraz Polska.

— Wejście do holdingu Próchnika ujawniło niegospodarność ówczesnego zarządu Jarlanu. Musimy wyzbyć się części bezproduktywnego majątku, m.in. ogromnego biurowca i ośrodka wypoczynkowego w Rudawie. Zwolniliśmy około 1000 osób, a mimo to utrzymaliśmy ten sam poziom produkcji — dowodzi Andrzej Piotrowski, dyrektor ds. produkcji w Jarlanie.

Otwarta przez Kredyt Bank PBI linia kredytowa ma pozwolić na modernizację przedsiębiorstwa i znaczne doinwestowanie marketingu. Warto jeszcze zadbać o to, by z rynku nie zniknęła marka. Niestety wiele wyrobów Jarlanu zarówno w kraju jak i za granicą pojawia się na sklepowych półkach pod obcymi banderami, np. Mark Spencer, Mustang, Big Star, BCC czy anonimowo w katalogach Quelle, Otto, La Redutte.

Outsourcing w modzie

Jarosław skupia 55 proc. przemysłu całego byłego województwa przemyskiego. Blisko 5,5 tysiąca zakładów to małe i średnie przedsiębiorstwa. Część z nich powstała jako efekt prywatyzacji tych największych: ZPC SAN, Huty Szkła Jarosław, Zakładów Mięsnych Jarosław, ZPD Jarlan. Zobowiązania dużych inwestorów do niepowiększania skali bezrobocia realizowano m.in. w postaci wydzielania ze struktury prywatyzowanych przedsiębiorstw samodzielnych spółek świadczących na ich rzecz rozmaite usługi.

— Masowe zwolnienia nie były tak bolesne, jak się można było spodziewać. Około 10 proc. osób skorzystało ze specjalnych uprawnień. Wokół zakładu wyrosły spółki utworzone przez byłych pracowników Jarlanu, zapewniające m.in. obsługę techniczną, energetyczną, naprawy, remonty, także ochronę mienia — zapewnia Andrzej Piotrowski.

Idea outsourcingu spotkała się z dużym zainteresowaniem także innych prywatyzowanych przedsiębiorstw, a co najważniejsze samych przeznaczonych „na odstrzał”. Tego rodzaju przedsięwzięcia działają także na rzecz huty i SAN-a.

Pomoc dla aktywnych

— Amerykanie z Huty Jarosław w porozumieniu z fundacją uruchomili program Linia 100. W jego ramach przyznano zwalnianym pracownikom specjalne dotacje na rozwój własnego biznesu lub pomoc w znalezieniu nowego miejsca pracy. 15 nowo powstałych firm uzyskało wsparcie finansowe. Kwota przeznaczona na ten cel przekroczyła 50 tys. zł. Nowi przedsiębiorcy skorzystali też ze szkoleń i niezbędnych informacji — zapewnia Jan Pajda, pełniący też funkcję prezesa Jarosławskiej Fundacji Rozwoju Przedsiębiorczości.

Założycielami fundacji są: miasto Jarosław, Huta Szkła Jarosław, ZPC SAN, United Biscuits, ZPD Jarlan i Zakłady Mięsne Jarosław. Uruchomiła ona cztery ważne projekty: Linia 100, Centrum Aktywizacji, Doradca Biznesu i Firma 2000. Ten ostatni realizuje w ramach finansowanego przez USAID programu wspierania i rozwoju przedsiębiorczości. Pomocą dla aktywnych służą także: Niezależne Forum Prywatnego Biznesu, Centrum Wspierania Biznesu, Regionalna Izba Gospodarcza.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Renata Zawadzka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / AKTYWNYM STWORZONO SZANSĘ NA ROZWÓJ