W najbliższych tygodniach rozstrzygnie się, czy w tym roku odnotujemy wzrost popytu na akumulatory samochodowe na rynku pozafabrycznym. Styczeń i luty (a także grudzień) to główne miesiące sprzedaży urządzeń na wymianę.
— W tym roku trudno prognozować. Jeśli uda się sprzedać tyle akumulatorów, ile w ubiegłym roku, to będzie to bardzo dobry wynik — uważa Jacek Marek z Foty, zajmującej się handlem częściami motoryzacyjnymi. Mimo marazmu w innych segmentach rynku motoryzacyjnego sprzedaż akumulatorów wyraźnie wzrosła w 2012 r.
— W kluczowych dla sprzedaży akumulatorów miesiącach popyt w stosunku do 2011 r. się podwoił. Ogółem rynek wzrósł o 10-12 proc. — twierdzi Jacek Marek.
Przedstawiciele branży zgodnie twierdzą, że popyt na akumulatory w latach 2011 i 2012 był pochodną warunków pogodowych. Mroźna zima jest katalizatorem decyzji o zakupie.
— W 2011 r. nie było zimy ani na początku roku, ani pod koniec. Ale wystarczą dwa tygodnie solidnych mrozów, by branża odczuła wzrost — zaznacza Krzysztof Paulus, wiceprezes produkującego akumulatory ZAP Sznajder Batterien. Jarosław Nadstazik, menedżer ds. marketingu Exide Technologies (marki Exide i Centra) na Europę Środkową i Wschodnią, zaznacza, że rynek odtworzeniowy pociągnęli klienci indywidualni. Akumulatory w ciężarówkach były wymieniane dużo rzadziej.
— Auta ciężarowe są w okresie spowolnienia gospodarczego eksploatowane w zdecydowanie mniejszym stopniu niż w okresie koniunktury. To sprawia, że zapotrzebowanie na akumulatory spada — tłumaczy Jarosław Nadstazik.
Przedstawiciele branży przyznają dość zgodnie, że niezależnie od wielkości popytu lata 2011 i 2012 były przełomowe, jeśli chodzi o zmiany w sieci sprzedaży. W hurcie rządzą takie firmy jak Autodistribution Polska Aftermarket, Fota czy Inter Cars i w zasadzie nic się tu nie zmienia. W detalu punkt ciężkości przesunął się jednak ze sklepów w kierunku warsztatów.
— Już dawno temu pojawiały się opinie, że sprzedaż w małych sklepach lada moment zaniknie. Żadnej apokalipsy jednak nie było. Sklepy znikają stopniowo i wydaje się, że właśnie ostatnie dwa lata były przełomowe — mówi Jarosław Nadstazik.
— Teraz głównymi punktami sprzedaży akumulatorów są serwisy samochodowe. Sklepów specjalistycznych jest już bardzo mało. Maleje też sprzedaż w marketach. Do zakupów zniechęca kierowców konieczność samodzielnego zadbania o to, by zużyty sprzęt trafił do recyklingu. Do warsztatu po prostu przyjeżdża się ze starym akumulatorem, a wyjeżdża z nowym — mówi Krzysztof Paulus.