Czterej inżynierowie chcieli pokazać, że zrobią nie gorsze niż konkurencja osłony cieplne na katalizatory. Dziś sprzedają 30 mln elementów do aut.
— Katalizatory samochodowe wytwarzały ciepło. Aby chronić elementy podwozia, zaczęto zakładać osłony cieplne do układu wydechowego. Uważaliśmy, że potrafimy je zrobić — tłumaczy Edward Bociąga, dyrektor Pro-Cars.
15 lat temu wraz z trzema kolegami odszedł z fabryki Fiata w Tychach. Wynajęli hale, kupili używane maszyny. Spółka stopniowo się rozwijała.
Nie chcieli joint venture
Przełomowy okazał się 1997 r., gdy Fiat uruchamiał produkcję samochodu Palio.
— Nasze elementy wygrały ceną i jakością z ofertą włoskiego dostawcy. Ta firma zaproponowała nam utworzenie joint venture, ale chciała mieć 51 proc. Gdybyśmy się zgodzili, pewnie by nas już nie było — mówi Edward Bociąga.
Fiat niektóre zadania zlecał zewnętrznym firmom. Wybrał kilku dostawców elementów tłoczonych. Wśród nich był Pro-Cars.
— To pozwoliło nam okrzepnąć. Wiedzieliśmy, że mamy odbiorcę — podkreśla dyrektor Bociaga.
Pro-Cars wytwarza małe i średnie, stalowe i aluminiowe części tłoczone: wsporniki do silników i podwozi, aluminiowe i stalowe osłony cieplne do układów wydechowych, metalowe elementy ramion wycieraczek, pedały hamulcowe, miski olejowe. Sprzedaje 284 rozmaite elementy. Własne hale i magazyn firma zyskała, kupując Państwowy Ośrodek Maszynowy w likwidacji w Tychach.
Zagłębie motoryzacyjne
Obecnie około 62 proc. produkcji Pro-Cars trafia do Fiata i jego poddostawców. Reszta m.in. do Tenneco, Audi, Valeo, Delphi, Isuzu, Mitsuba, General Motors i BMW. Zapowiada się współpraca z Fordem, Volkswagenem i Skodą.
Edward Bociąga rysuje na kartce kilka punktów. Tutaj Tychy — pokazuje. Zaraz obok Gliwice, trochę na dół Bielsko-Biała. Kolejne kropki to: czeski Kolin, słowacka Żylina i Bratysława.
— Gdyby zatoczyć cyrklem koło, to w odległości 200, no, może 300 km, mamy polsko-czesko-słowackie zagłębie motoryzacyjne. Będzie tutaj powstawało 1,3 mln aut. To ogromny rynek zbytu dla naszej produkcji — dodaje dyrektor Pro-Cars.
Pokonać miliony w zapasach
Spółka ma wieloletnie kontrakty i perspektywy rozwoju do 2012 r.
— To pozwala nam określić i zaplanować rozwój. Odbiorcy nie chcą trzymać zapasów u siebie, co oznacza, że musimy produkowane elementy dostarczać codziennie wprost na linie montażowe. Operacje logistyczne prowadzone są według zasady just-in-time. Dostawy oznakowane są kodami kreskowymi. Takie usytuowanie naszej firmy w łańcuchu logistycznym dostaw sprawia, że w zapasach mamy zamrożone 8 mln zł — tłumaczy dyrektor Bociąga.
Jednym z celów firmy jest coroczny wzrost sprzedaży. Dlatego dokupili w pobliżu siedziby kolejny hektar ziemi i będą budowali magazyn. Zamierzają też kupić nowe prasy do tłoczenia, instalują roboty spawalnicze. Potrzebni są ludzie: ślusarze narzędziowi, pracownicy utrzymania ruchu, spawacze.
— Działamy zgodnie z wymaganiami jakościowymi, obowiązującymi w branży motoryzacyjnej. Mamy certyfikaty ISO, stale doskonalimy jakość — w tym roku wdrażamy model doskonalenia zarządzania EFQM i Six Sigma — sumuje dyrektor Bociąga.
W firmie myślą też nad przejęciem lokalnych poddostawców. Nie wykluczają, że potrzebne na to pieniadze zdobędą w najbliższych latach dzięki wejściu na giełdę.



