Serce łatwiej wyleczyć niż głowę – a przynajmniej łatwiej zbudować na nim organizację. Ponad dekadę temu Allenort, stworzony przez kardiochirurga Grzegorza Goryszewskiego, zbudował sieć klinik kardiologicznych, którą następnie sprzedał ze sporym zyskiem Scanmedowi i Medicoverowi (patrz ramka).
Potem kardiochirurdzy postanowili powtórzyć sukces w innym segmencie rynku. W 2016 r. kupili pierwszą poradnię psychiatryczną w Warszawie, a potem uruchomili kilka kolejnych oraz zbudowali pierwszy prywatny szpital psychiatryczny na stołecznym Tarchominie. I tu zaczęła się syzyfowa praca.
- Chcieliśmy uporządkować psychiatrię. Zależało nam na stworzeniu dużej, sprawnej organizacji, chodzącej jak szwajcarski zegarek. W kardiologii to się udało. Liczył się balans między nowoczesnością pracowni i sprzętu a doświadczeniem specjalisty. W psychiatrii natomiast liczą się przede wszystkim ludzie. Brak wyspecjalizowanej kadry medycznej oraz zaniedbania ustawowe tworzą największe ograniczenia w rozwoju rynku psychiatrycznego. Dlatego przedsięwzięcia tej natury wymagają więcej czasu – mówi Grzegorz Goryszewski, partner zarządzający i prezes Allenortu.
Zdaniem kardiochirurga i menedżera, budowanie tożsamości marki i mechanizmów zespołowego funkcjonowania w organizacji to „procesy myślowe, które muszą zajść w głowach samych lekarzy, psychologów i psychoterapeutów”.
- To piekielnie trudne, gdyż zawody te z natury są indywidualistyczne. Mimo bardzo trudnych początków kardiologia po trzech latach tworzenia była świetnie funkcjonującym i spójnym mechanizmem. W budowaniu spójnego mechanizmu w psychiatrii po trzech latach nie jesteśmy nawet w połowie – mówi Grzegorz Goryszewski.
Stawianie fundamentu
Na psychiatryczny biznes Allenortu składają się cztery centra terapii w Warszawie, jedno w Białymstoku, specjalistyczna poradnia psychologiczno-pedagogiczna w stolicy, a także szpital, w którym dostępnych jest 40 łóżek.
- Przychody tego biznesu to obecnie kilkanaście milionów złotych rocznie, z krzywą szybko rosnącą. Jeśli chodzi o rentowność, od kilku miesięcy jesteśmy na zielono. Jesteśmy w połowie drogi do prawdziwie dojrzałego projektu – mówi Grzegorz Goryszewski.
Allenort do inwestycji w psychiatrię zachęcił duży potencjał rynku i rosnący popyt na leczenie.
- Budowanie wartości, wydawać by się mogło, jest proste, bo to przecież „tylko” lekarz lub psychoterapeuta w gabinecie z pacjentem. Nic bardziej mylnego. To bardzo skomplikowany mechanizm ludzki, w którym gra zespołowa jest niezbędna do osiągnięcia sukcesu terapeutycznego. Świadomi inwestorzy zdają sobie z tego sprawę i wiedzą też, jak trudno na obecnym etapie rozwoju zbudować tu znaczącą skalę – mówi Grzegorz Goryszewski.
Allenort rozpoczął działalność na polskim rynku w 2005 r., gdy Grzegorz Goryszewski, który miał doświadczenie biznesowo-medyczne na rynku amerykańskim, stworzył z Markiem Szufladowiczem pierwszy prywatny szpital kardiologiczny w Warszawie. Inwestorem finansowym najpierw był Marek Jutkiewicz (współtwórca napojowego Hoopa), a potem fundusz Capital36, powiązany z Victorią Wejchert. Pod koniec 2014 r. sześć klinik, zlokalizowanych głównie w północnej Polsce, przejął Scanmed. Kilka miesięcy później resztę biznesu, czyli przede wszystkim oddział kardiochirurgiczny w Warszawie, odkupił Medicover. Twórcy Allenortu zaczęli wtedy reinwestować zyski w inne biznesy. Stworzyli m.in. dom opieki Ostoya pod Warszawą, który odkupił od nich Medi-System (obecnie Orpea, lider polskiego rynku). Inwestowali też w dystrybucję sprzętu medycznego oraz budowę nieruchomości w Polsce i za granicą (Wyspy Kanaryjskie), zwłaszcza pod kątem obsługi rynku turystycznego. Obecnie na rynku medycznym ich główną inwestycją pozostają kliniki psychiatryczne, ale największe pieniądze związane są właśnie z projektami nieruchomościowymi, zwłaszcza z planowaną budową, na należącej do spółki działce przy plaży w Trójmieście, dużego kompleksu hotelowo-usługowego.
Braki kadrowe
Jedną z istotnych inwestycji w budowanym systemie psychiatrycznym Allenortu miał być szpital dla dzieci i młodzieży o specjalności rehabilitacji psychiatrycznej i rekonwalescencji po ostrej fazie leczenia uzależnień, w tym chemicznych i elektronicznych, w Ciechocinku.
Jego budowa jest zapowiadana od pięciu lat. Jeszcze w 2017 r. mówiono o inwestycji rzędu 20-30 mln zł, dzięki której na działce o powierzchni 14 ha miał powstać szpital na 240 osób, przestrzeń do rehabilitacji i kompleks mieszkalny dla specjalistów. Lata jednak mijają, a projekt jest nadal na etapie początkowym.

- Na razie kosztem kilku milionów złotych powstał budynek hotelowo-administracyjny dla pracowników, ale stoi pusty, bo reszta inwestycji jest wstrzymana. Dlaczego? Nie z powodu braku pieniędzy czy potencjalnych pacjentów, tylko z powodu braku kadr. Budowanie świadomości zespołowej oraz tworzenie jednolitych procedur i mechanizmów postępowania wśród kadry medycznej i psychologicznej jest niezwykle misterne. Po dziś dzień nie ma w Polsce ustawy o zawodzie psychologa i psychoterapeuty. Nie ma spójnych standardów postępowania z pacjentem i współpracy z lekarzem. Te mechanizmy musimy wypracowywać z naszymi zespołami od podstaw – mówi Grzegorz Goryszewski.
Przedstawiciele Allenortu przyznają, że nie są w stanie zabezpieczyć i zakontraktować odpowiedniej liczby specjalistów do szpitala w Ciechocinku.
- W szczególności pielęgniarek psychiatrycznych, o których istnieniu rzadko kto w ogóle mówi. W rejonie Ciechocinka, Włocławka i Torunia po prostu nie ma wystarczająco dużo rąk do pracy w dużym szpitalu psychiatrycznym. Kwestią kluczową w tym projekcie są więc zespoły specjalistów. Reszta inwestycji to już banalna budowa infrastruktury - mówi Grzegorz Goryszewski.
Budowanie masy
Plan ekspansji zakłada też otwieranie kolejnych poradni w dużych miastach, zwłaszcza na Śląsku.
- Osiągamy w naszym biznesie masę krytyczną, która powinna ułatwić skalowanie w następnych latach. Chodzi przede wszystkim o przekonanie specjalistów w całym kraju do naszego modelu działalności. To jest niemała rewolucja, bo przy leczeniu szpitalnym stawiamy na krótkie, intensywne pobyty, trwające około dwóch tygodni i obejmujące pracę pacjenta z wieloma lekarzami. Szpital psychiatryczny kojarzy się zwykle z „lazaretem”, w którym pacjent przebywa całymi miesiącami. Niestety tak trochę jest. Naszym celem było stworzenie przez zespół wybitnych i niezwykle doświadczonych lekarzy programu, który dawałby możliwość skrócenia do minimum przebywania chorego w warunkach szpitalnych. W publicznej psychiatrii przez całe lata podejście było inne, więc nie jest łatwo przekonać psychiatrów do tego modelu. Z każdym rokiem jednak przekonuje się do niego więcej specjalistów – mówi Grzegorz Goryszewski.
Pandemia - wraz z trzema lockdownami, ograniczającymi możliwość przyjmowania pacjentów - odbiła się na wynikach finansowych klinik i szpitala. Teraz jednak, wraz z jej wygasaniem, popyt na usługi psychiatryczne szybko rośnie.
- Zatrudniamy 230 specjalistów. Tylko w tym roku dołączyło do nas 48 lekarzy, psychologów i terapeutów. Zapotrzebowanie na leczenie i konsultacje jest o 20-25 proc. większe niż przed pandemią. Wzrosła niestety liczba uzależnień i depresji – początkowo związanych z zamknięciem w domach, a obecnie z lękiem związanym z powrotem do biur czy szkół. Większe zapotrzebowanie widoczne jest szczególnie w psychiatrii dziecięcej, w której znane są problemy z dostępem do specjalistów, bo jest ich obecnie w Polsce dokładnie 482, a potrzeby są co najmniej trzy razy większe – mówi Małgorzata Jarzębska, dyrektor generalna sieci klinik Allenort.
Psychiatria w Polsce jest bardzo perspektywicznym rynkiem. Wynika to wprost z epidemiologii - mamy w kraju ok. 6 mln osób, które doświadczyły incydentu psychicznego, z czego 1,8 mln podjęło leczenie. A takich osób będzie jeszcze więcej - rosnące tempo życia i związany z nim stres katalizują problemy psychiczne, przestają one też być tabu, co sprawia, że więcej osób podejmuje próby leczenia i zgłasza się do specjalistów. W związku z deficytem finansowania publicznego duże pole do popisu ma sektor prywatny, dla którego największym ograniczeniem jest deficyt kadry medycznej, zwłaszcza w dziedzinie psychiatrii dziecięcej.
Na rynku prywatnym jest kilka ciekawych projektów np. CBT, które ma ponad 10 poradni w Warszawie i kilku innych miastach, skupiając się w nich na psychiatrii dziecięcej, a także prowadząc szkolenie kadr. Jest też sporo pojedynczych klinik, silnych na rynkach lokalnych. Kliniki Terapii Allenort to dziś najbardziej zaawansowany projekt w obszarze kompleksowej opieki psychiatrycznej, w tym również w zakresie opieki szpitalnej. Pod wieloma względami jest to projekt pionierski, chociażby w zakresie modeli opieki nad pacjentem i nowej jakości oferty medycznej. Droga pioniera - szczególnie na takim rynku - obfituje w wyzwania. Niewątpliwie konsekwentna realizacja strategii rozwoju przełoży się na wzrost skali i wartości takich inwestycji w najbliższym czasie.
Skracanie pobytów
Psychiatryczny biznes Allenortu nie korzysta z kontraktów z NFZ - utrzymuje się jedynie z opłat pacjentów.
- Uważamy, że pobyt w szpitalu, jako dodatkowe dla pacjenta przeżycie, powinien być jak najkrótszy: szybka diagnostyka i wdrożenie właściwego leczenia, a potem kontynuacja w trybie ambulatoryjnym. W domu pacjent dochodzi do siebie najszybciej. Większość naszych pacjentów to osoby aktywne zawodowo, które chcą wrócić szybko do pracy, dlatego tak ważne jest, aby pobyt w szpitalu był jak najkrótszy – mówi Małgorzata Jarzębska.
Średni pobyt w warunkach szpitalnych w Allenorcie to 10-14 dni. Średni pobyt w szpitalu publicznym to 36 dni.
- Otwieramy wkrótce w Warszawie nowy oddział psychoterapii uzależnień dla dorosłych. Będziemy mogli zapewnić opiekę większej liczbie osób, choć popyt oczywiście nadal przekracza podaż - zaznacza Małgorzata Jarzębska.
Dojrzewanie do inwestora
Allenort w biznesie psychiatrycznym ma 60 proc. udziałów. Reszta należy do prywatnych inwestorów: Rossena Hadjieva, znanego m.in. z pracy w funduszu PineBridge, który inwestował np. w InPost i Work Service, a także Tadeusza Cichego, w przeszłości związanego m.in. z oferującą usługi opieki domowej Promediką.
- Inwestorzy finansowi z pełną świadomością podchodzą do tego typu projektów i rozumieją długoterminową perspektywę, która odwdzięcza się z kolei stabilnym i powtarzalnym, pozbawionym gry konkurencyjnej zwrotem z inwestycji – mówi Grzegorz Goryszewski.
Według twórcy Allenortu zbyt agresywny rozwój zmuszałby do sięgnięcia po kontrakty z NFZ.
- To z kolei, aby było opłacalne, zmusza do intensyfikacji wizyty i skracania czasu poświęconego pacjentowi, co nawet przy dobrej woli stron musi wpływać negatywnie na jakość usługi. W perspektywie projekt taki powinien być łakomym kąskiem dla każdego inwestora branżowego, obecnego w Polsce, a także dla graczy zagranicznych, np. z Niemiec – mówi Grzegorz Goryszewski.
to najmniej w Unii Europejskiej