Głowy nie poleciały. Zmiana na tronie w Allianzie — jednej z największych firm ubezpieczeniowych na polskim rynku — jest bezkrwawa, przynajmniej na razie. Nowy szef — Witold Jaworski — z końcem roku opuścił fotel wiceprezesa PZU. Zapowiada, że grupę, w której skład wchodzą dwie spółki życiowe oraz towarzystwo emerytalne i TFI, czekają zmiany. Nie będzie jednak rewolucji, lecz ewolucja.
— Polski rynek ubezpieczeniowy jest skazany na zwyżki. Dlatego Polska jest dla Allianza ważna. Jednak naszą obecność widzimy w długiej perspektywie. Naszym celem jest wzrost z zachowaniem dobrej rentowności biznesu — mówi Witold Jaworski.
Nauka gry w golfa
Nowy prezes chce dopasować grupę do dzisiejszych czasów. — Allianz jest dobrą firmą z dobrym biznesem. Jednak rynek ubezpieczeniowy w ostatnich latach mocno się zmienił. Tempo jest coraz szybsze. Musimy się do tego dostosować. To zaś oznacza, że Allianz musi bardziej się koncentrować na tym, co dzieje się na zewnątrz i czego oczekują klienci, a mniej na sobie — mówi Witold Jaworski. Zmiany, które czekają grupę, porównuje do gry w golfa, którą bardzo lubi.
— Trzeba walczyć z sobą samym, ale także pilnować, co robi konkurencja — tłumaczy prezes. Jego zdaniem, rywale są obecnie znacznie bardziej aktywni i groźniejsi niż jeszcze kilka lat temu. PZU i Warta, które przez lata były chłopcami do bicia, odzyskały animusz pod obecnymi zarządami. Należy też pamiętać o kilku agresywnych średniakach, którzy chcą szybko zdobywać rynek, i małych innowacyjnych towarzystwach. To mieszanka wybuchowa. — Zmieniły się też zachowania klientów. Są coraz bardziej aktywni i coraz więcej wiedzą o ubezpieczeniach. Poszukują najlepszych dla siebie produktów, kanałów sprzedaży, korzystają z porównywarek. Dlatego potrzebują nowej, bardziej dopasowanej oferty — podkreśla Witold Jaworski. Jego pomysłem na rozwój biznesu ubezpieczeniowego jest wejście w nowe kanały sprzedaży. Zacznie od multiagencji. Allianz jest spóźniony — reszta rynku już od dawna walczy o ten kanał.
— Chcemy, by nasza pozycja w multiagencjach była dostatecznie mocna, byśmy znaleźli się w wąskim gronie ich preferowanych partnerów — podkreśla Witold Jaworski. Ekspansję poprowadzi nowa twarz w Allianza — od maja za zewnętrzne kanały sprzedaży odpowiada Marcin Bodnar. Ubezpieczyciel liczy także na rozwój w innych kanałach sprzedaży — telekomach, firmach energetycznych czy bankach. Zastrzega jednak, że bardzoważne dla grupy będą sieci agentów własnych i oddziałów. Nowego prezesa nie martwi drastyczny spadek składki w segmencie życiowym (do 113 mln zł w I kw. z 900 mln zł rok wcześniej), który jest skutkiem rezygnacji ubezpieczyciela z polisolokat.
— Jestem fanem tradycyjnych produktów ochronnych. Wierzę, że Polacy wraz ze wzrostem zamożności będą coraz bardziej interesować się długoterminowym oszczędzaniem. Tu widzę przyszłość naszej spółki życiowej — podkreśla prezes.
Kadrowa cisza
Paweł Dangel, poprzedni prezes Allianza, rządził grupą przez 15 lat. Zmiana warty wywołała spekulacje o wymianie top menedżmentu w firmie.
Mówiono nawet o całkowitej wymianie zarządu. Na razie jednak Witold Jaworski nie przeprowadził kadrowej rewolucji. Tuż przed objęciem przez niego stanowiska z zarządu odszedł Dariusz Karłowicz odpowiedzialny za sprzedaż i marketing. Nowy prezes twierdzi, że już ma kandydata na jego miejsce — osobę spoza branży ubezpieczeniowej.
— W PZU także współpracowałem z ludźmi, którzy wcześniej nie mieli doświadczenia branżowego. Wbrew powszechnej opinii, obszarami innymi niż produkty czy aktuariat z powodzeniem mogą zajmować się ludzie spoza rynku ubezpieczeniowego — mówi Witold Jaworski.