Aluminium popadło w niełaskę

RADOSŁAW ZAŁOZIŃSKI
opublikowano: 11-05-2012, 00:00

SUROWCE

Wzrost cen miedzi w zeszłym roku i ustanowienie historycznego rekordu odbywało się w zupełnie innych warunkach, niż 8 lat temu, gdy cena czerwonego metalu po raz pierwszy przekroczyła 8 tys. USD za tonę. Podstawowa różnica to między innymi szerokość rynku. Wówczas nie miało większego znaczenia, jaki to metal, bo wszystkie ceny szybowały do góry. Obecnie inwestorzy przykładają dużo większą uwagę do sytuacji fundamentalnej. Nie ma chyba surowca, którego rynek tak diametralnie różniłby się od miedzi jak aluminium. A należy pamiętać, że jest to jednocześnie jej główny substytut.

Na rynku tego metalu występują ogromne zapasy, zarówno giełdowe — oficjalne, jak i nieoficjalne. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że ich poziom nieprzerwanie rośnie. W magazynach giełdowych znajduje się blisko 8 mln ton aluminium, natomiast szacuje się, że poza nimi zgromadzone jest kolejne niemal 5 mln ton. Jest to odpowiednik około 14 tygodni konsumpcji. Ceny metalu od dłuższego czasu pozostają poniżej krańcowych kosztów produkcji, co doprowadziło do zmniejszenia mocy produkcyjnych o ponad 1 mln ton, głównie w Europie, Ameryce Północnej oraz Australii.

Najwyższe koszty produkcji są w Chinach, ale ze względu na cła eksportowe cena aluminium w Państwie Środka jest wyższa niż na London Metal Exchange (LME), co pozwala utrzymać się tamtejszym producentom na powierzchni. Rynek chiński jest obecnie samowystarczalny, co w kontekście nadal utrzymującej się globalnej nadwyżki produkcji metalu nad zapotrzebowaniem na niego wymusza wstrzymanie produkcji bądź jej likwidację w pozostałych rejonach świata.

Paradoksalnie, pomimo tych ogromnych zapasów, aluminium jest bardzo trudno dostępne. Większość metalu od dłuższego czasu pozostaje zamrożona w transakcjach finansowych i niedostępna dla tradycyjnych konsumentów. Przykładowo, w magazynie w Detroit zgromadzone jest około 1,4 mln ton aluminium. Ze względu na ograniczenia w ilości metalu wybieranego dziennie z magazynu czas oczekiwania na dostawę przekracza 9 miesięcy. Tyle należy poczekać, aby uzyskać materiał do produkcji.

Od wielu już miesięcy trwa dyskusja i przepychanki przedstawicieli przemysłu z władzami londyńskiej giełdy, którzy domagają się zwiększenia dziennych limitów. Jest to sytuacja coraz bardziej uciążliwa dla przedsiębiorstw używających aluminium w procesie produkcji. Pojawiają się głosy, że w rozwiązanie konfliktu powinny zaangażować się władze lub regulatorzy rynku finansowego, np. w USA. Do głównych zainteresowanych należą między innymi producenci napojów. Niewykluczone, że tak by było w przypadku produktów społecznie niezbędnych, mało prawdopodobne wydaje się jednak zaangażowanie władz w problemy browarów czy producentów napojów gazowanych.

RADOSŁAW ZAŁOZIŃSKI

dyrektor departamentu zabezpieczeń KGHM

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: RADOSŁAW ZAŁOZIŃSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu