W dwanaście miesięcy Dow Jones stracił 35 proc.
Minął już rok od ostatniego rekordu indeksu Dow Jones Industrial Average. Choć już wtedy kryzys na rynku nieruchomości dawał znać o sobie, to działania amerykańskich władz monetarnych pozwoliły jeszcze indeksom z Wall Street rosnąć rzutem na taśmę. Dwanaście miesięcy temu z pewnością nikt jednak nie zdawał sobie sprawy, jak głęboki i rozległy będzie kryzys i jakie będą jego konsekwencje dla rynków finansowych i gospodarki światowej.
Formalnie bessa rozpoczęła się dopiero 2 lipca tego roku, kiedy głównie z powodu szalejących cen ropy (za baryłkę trzeba było zapłacić ponad 140 USD) wartość średniej, złożonej z 30 amerykańskich blue chipów, oddaliła się od szczytu o 20 proc. Obecna fala spadków (trwa od mniej więcej połowy września) to już czwarta, a przy okazji najbardziej dynamiczna faza trwającego rok trendu spadkowego.
I choć z natury rzeczy średnia często zafałszowuje obraz populacji, na podstawie której jest obliczana, to akurat mający już ponad 110 lat Dow Jones bardzo dobrze oddaje to, co w ciągu ostatnich miesięcy wydarzyło się w gospodarce amerykańskiej. Wśród trzydziestu firm, znajdujących się obecnie w portfelu indeksu, największe straty ponieśli akcjonariusze General Motors (ponad 70 proc.). Rekordowe ceny ropy zmieniły sposób myślenia wielu Amerykanów, przyzwyczajonych do tej pory do dużych, kilkulitrowych silników w autach. GM nie był przygotowany na współczesny kryzys naftowy. Dlatego z miesiąca na miesiąc notował coraz większe spadki sprzedaży.
Dynamiczne zmiany na rynku surowców sprowadziły też mocno w dół notowania firmy Alcoa, trzeciego na świecie producenta aluminium. Tylko w ciągu ostatnich trzech miesięcy jego kurs spadł o 36 proc. W tyle peletonu są też niedawni jeszcze giganci branży finansowej — Citigroup (jego akcje staniały o 51 proc. w ciągu roku) i Bank of America (-46 proc.). Mocno poszkodowany jest też konglomerat General Electric (-45 proc.). To jedyne walory, które są obecne od początku istnienia wskaźnika DJIA (z przerwą na lata 1898-1907). Kilka tygodni temu z obecnością w prestiżowym indeksie pożegnać się musiał natomiast AIG, którego zastąpił przedstawiciel branży spożywczej — Kraft Foods. Z miejsca stał się on zresztą jednym z bardziej stabilnych składników portfela (tylko 8 proc. strat w ostatnim roku), podobnie zresztą jak inni przedstawiciele defensywnego sektora konsumpcyjnego: Johnson Johnson (-6,5 proc.), McDonald’s (-9 proc.) czy Procter Gamble (-10 proc.). Rodzynkiem jest sieć sklepów Wal Mart. Akcje tej firmy jako jedyne długo opierały się bessie i roczną stopę zwrotu wciąż mają dodatnią (+14,8 proc.). Ostatnie dni przyniosły jednak 10-procentową przecenę z powodu obaw o spadek popytu amerykańskich konsumentów.