Amerykanie chcą polskich spedytorów

MZAT
opublikowano: 2012-08-14 09:59

Na Apreo Logistics z portfela funduszu Tar Heel Capital ochotę mają transportowcy z amerykańskiej prerii.

Kierowcy z USA zamierzają docisnąć w Polsce gaz do dechy. Europejski oddział C.H. Robinson, jednego z globalnych liderów rynku TSL (transport, spedycja, logistyka), przebiera nogami do przejęcia Apreo Logistics. Wniosek w tej sprawie trafił już do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

— Bez komentarza — ucina Grzegorz Bielowicki, partner zarządzający funduszu Tar Heer Capital (THC), kontrolującego Apreo Logistics. Amerykanie są równie wylewni.

— Na razie nie komentujemy tej sprawy — mówi Mike Wilken z C.H. Robinson. Apreo Logistics zaczęło działać w 2007 r. Od początku karty rozdawał w nim Grzegorz Bielowiecki. Menedżer karierę zaczynał właśnie od transportu i logistyki, od 1998 r. do 2004 r. szefując firmie Euroad, którą w 2003 r. przejął holenderski Vos Logistics. To właśnie od Holendrów pięć lat temu THC odkupiło nierentowną gałąź spedycyjną, by przekształcićją w Apreo Logistics. W 2010 r. zrestrukturyzowane i rozbudowane Apreo miało 130 mln zł przychodów, rok później — już prawie 300 mln zł. Skok był możliwy dzięki przejęciu spółek z upadającej grupy Equus — Equus Fresh i Transmlecz. Na tym tle C.H. Robinson to prawdziwy gigant. Założona w 1905 r. spółka z Eden Prairie w stanie Minnesota od 1997 r. notowana jest na NASDAQ. W ubiegłym roku miała 10,3 mld USD (34 mld zł) przychodów przy 432 mln USD (1,43 mld zł) zysku netto. Na ten wynik zapracowało 235 oddziałów na całym świecie (w tym 32 europejskie), w których pracuje 8,5 tys. osób. W Polsce radzi sobie skromniej — ma odziały w Warszawie i we Wrocławiu — choć i tak jest jednym z głównych graczy na rynku spedycyjnym.

— Apreo od początku było budowane z myślą, by je korzystnie sprzedać. Dla Robinsona ewentualne przejęcie będzie znacznym umocnieniem w segmencie spedycyjnym, ale nie da mu dodatkowych kompetencji logistycznych czy transportowych i nie pozwoli walczyć o nowych klientów — ocenia Andrzej Szymański, dyrektor zarządzający firmy Dartom.