Amerykanie przyszli na pomoc bykom

  • Roman Przasnyski
25-11-2011, 17:45

Kiepskie nastroje, panujące w Europie przez większą część piątkowej sesji poprawiły się zdecydowanie, gdy do gry wrócili inwestorzy zza oceanu. O przełomie na rynku trudno jednak mówić.

Początek piątkowej sesji na warszawskim parkiecie stał pod znakiem weryfikacji wiarygodności zwyżki, zanotowanej w trakcie czwartkowego fixingu. Test wypadł niepomyślnie dla byków. Indeks największych spółek zaczął dzień od spadku o 0,8 proc. Poranna próba zwyżki została szybko zgaszona i niedźwiedzie przez kilka kolejnych godzin nie dawały swym rywalom żadnych szans. W południe sprowadziły wskaźnik do 2126 punktów, czyli o 1,8 proc. poniżej poziomu osiągniętego dzień wcześniej. Od pierwszych minut handlu spadkowiczom przewodził sektor bankowy. Akcje wszystkich jego przedstawicieli traciły rano po ponad 1 proc. Później skala spadku zwiększyła się do ponad 2 proc. Do banków stopniowo zaczęły dołączać kolejne duże firmy. W południe o 2,5 proc. w dół szły walory Telekomunikacji Polskiej, a po niemal 2 proc. zniżkowały papiery JSW, Lotosu, i PZU.

Indeksy na głównych giełdach europejskich rozpoczęły dzień w okolicach poziomu czwartkowego zamknięcia, jednak nastroje szybko zaczęły się pogarszać. Spadki nie przybrały jednak takiej skali, jak w Warszawie. CAC40 i DAX przed południem traciły po 0,5-0,6 proc., nieznacznie mocniej w dół szedł londyński FTSE. Liderem spadków był wskaźnik w Budapeszcie, zniżkujący o ponad 4,5 proc. Obniżenie ratingu Węgier przez Moody’s odbiło się negatywnie na naszej walucie. Początkowo większego wrażenia nie zrobiły wyniki aukcji włoskich bonów skarbowych. Rentowność 6-miesięcznych papierów wzrosła z 3,35 do 6,5 proc. Na rynku wtórnym rentowność 2-letnich obligacji przekroczyła 8 proc., w górę poszła też rentowność niemieckich papierów, a ceny instrumentów zabezpieczających przed ryzykiem niewypłacalności Niemiec osiągnęły poziom najwyższy w historii.

Wczesnym popołudniem nastąpił jednak przełom. Impulsem stał się dynamiczny wzrost kontraktów na amerykańskie indeksy. Choć notowania na Wall Street zaczęły się od symbolicznych spadków, wskaźniki szybko ruszyły w górę. Po godzinie handlu zyskiwały już po około 1 proc. W tym czasie CAC40 i DAX rosły po 1,7-1,8 proc. Wskaźnik naszych największych spółek także skorzystał z tego przypływu optymizmu, ale skala zwyżki była o wiele mniejsza Zdołał dotrzeć do 2180 punktów, zyskując zaledwie 0,7 proc., a i ta niewielka zdobycz okazała się nietrwała. Końcówka sesji na wszystkich parkietach przyniosła wyraźną redukcję wcześniejszych zwyżek. Indeksy w Paryżu i Frankfurcie zwyżkowały już tylko po nieco ponad 1 proc. Powodów do radości nie było. Pojawiły się pogłoski o zmniejszeniu skali lewarowania Europejskiego Funduszu Stabilności Finansowej o połowę w porównaniu do tego, co ustalono wcześniej oraz o tym, że nowy hiszpański rząd, który ma zostać zaprzysiężony w grudniu, już  rozważa zwrócenie się o międzynarodową pomoc finansową. Obawia się, że pozyskanie pieniędzy na rynku może być zbyt trudne.

WIG20 stracił ostatecznie 0,05 proc., WIG spadł o równie symboliczne 0,02 proc., mWIG40 wzrósł o 0,35 proc., a sWIG80 o 0,26 proc. Obroty wyniosły 710 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski, Open Finance

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Amerykanie przyszli na pomoc bykom