Mieszkańcy USA coraz częściej nie spłacają kredytów i tracą kupione za nie domy. W maju zajęto ich 2,5 raza więcej, niż przed rokiem.
Kryzys na rynku kredytów hipotecznych dotknął już zwykłych mieszkańców USA, którzy na potęgę zaciągali kredyty i nie byli w stanie ich spłacać. W efekcie w ubiegłym miesiącu liczba wniosków o zajęcie domów wzrosła aż o 48,32 proc. (r/r), do 261,3 tys., o czym poinformowała firma RealtyTrac. W ujęciu miesięcznym wzrost wyniósł 7,36 proc.
— Maj był trzecim miesiącem z rzędu, kiedy zanotowaliśmy wzrost zajęć komorniczych — mówi James J. Saccacio, szef RealtyTrac.
Dane są przerażające, pożyczkodawcy zajęli w maju 73,8 tys. domów wobec 28,5 tys. przed rokiem. Oznacza to, że jedno na 483 amerykańskich gospodarstw domowych obejmowała procedura zajęcia.
— Taka proporcja nie zdarzyła się od 2005 r., kiedy zaczęliśmy publikować dane — dodaje James J. Saccacio.
Najwięcej wniosków o zajęcie domów zanotowano w Kaliforni, Arizonie i na Florydzie.
— To zupełnie inny rynek niż kilka lat temu. Połowa sprzedanych domów pochodzi z zajęć — mówi Devon Reiss, szef Realty 500 Reiss, agencji nieruchomości z Las Vegas.
Zdaniem Rick Sharga, wiceszef marketingu RealtyTrac, nie jest jednak zupełnie źle.
— Tempo wzrostu zajęć nieruchomości zmniejsza się. W aż 17 stanach, w tym w Teksasie, liczba wniosków zmniejszyła się w ujęciu miesięcznym. Rok do roku spadek zanotowały Alabama, Colorado, Connecticut, Iowa oraz Zachodnia Wirginia — mówi Rick Sharga.