Amerykański guru wieszczy hossę na GPW

GN
opublikowano: 08-01-2009, 00:00

Ten rok zapisze się jako początek rynku byka, a najlepsze perspektywy mają rynki wschodzące

Ten rok zapisze się jako początek rynku byka, a najlepsze perspektywy mają rynki wschodzące

— przekonuje Mark Mobius.

Nie traćcie nadziei — przekonuje inwestorów, wymęczonych wielomiesięczną bessą, Mark Mobius, założyciel i prezes Templeton Asset Management, jednej z największych na świecie firm zarządzających aktywami.

— 2009 r. zaznaczy się w historii jako początek kolejnego rynku byka w gospodarkach wschodzących. Pakiety stymulujące, przygotowywane przez władze monetarne na całym świecie, podziałają jak spust dla rynku akcji. Ilość pieniędzy wpompowanych w system, czy to w USA, Japonii, Rosji czy w Chinach, musi w końcu trafić do domu. Obecnie tym domem są sejfy banków. Kiedy stopnieją stopy procentowe, banki będą zmuszone udzielać kredytów. W końcu pieniądze znajdą swoje miejsce w gospodarkach tych krajów — mówi Mark Mobius.

Teraz albo nigdy

Polscy analitycy są ostrożniejsi.

— Pytanie, na ile wpompowane w gospodarki setki miliardów euro i dolarów oraz ostre cięcia stóp procentowych pomogą. Jeśli zakładamy, że trwale uzdrowią sytuację, to można wieszczyć początek rynku byka. Ja tak nie uważam. Wiele rozstrzygnie się po pierwszym kwartale i wtedy będzie można realnie ocenić sytuację — mówi Piotr Kuczyński, główny analityk Xeliona.

Mark Mobius przekonuje, że warto teraz kupować akcje.

— Dla inwestorów może to być jedyna taka okazja w życiu. W ostatnich 20 latach było 9 rynków byka i niedźwiedzia. Trzeba pamiętać, że to rynek byka trwa dłużej i idzie w górę bardziej, niż w dół ciągnie indeksy rynek niedźwiedzia — dodaje Mark Mobius.

Polscy analitycy przypominają, że Mark Mobius namawiał do kupna akcji w kwietniu 2008 r., a potem indeksy spadły o kilkadziesiąt procent.

— Nie ma guru. Każdy się czasami myli — mówi Piotr Kuczyński.

Wschodzące górą

Analitycy Templetona uważają, że inwestorzy powinni szukać zysków na rynkach wschodzących: w Chinach, Indiach, Ameryce Łacińskiej i Europie Wschodniej.

"Rok 2008 pokazał, że rynków rozwiniętych, takich jak USA, Wielka Brytania i Europa Zachodnia, nie można uznać za bezpieczniejsze i mniej zmienne. A lepsze perspektywy długoterminowe mają rynki wschodzące, ze względu na silne fundamenty gospodarek i szybsze tempo wzrostu" — czytamy w raporcie Franklin Templeton.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: GN

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu